Archiwum

Maj, 2016

„Proszę Pani u nas już wszystko było… i nic nie zadziałało” – o problemach i tematach w organizacjach

„Proszę Pani, myśmy już wszystkiego próbowali. Były szkolenia, były coachingi, był coaching grupowy, projekty były. Wszystko było. Nic to nie dało. Nic to nie zadziałało.” – mówi to BARDZO-WAŻNY-CZŁOWIEK-W-FIRMIE. Mówi to z dumą i samozadowoleniem. W końcu firma, jego firma, jest wyjątkowa. Nic w niej nie zadziałało. Rzadko się obserwuje takie zadowolenie u niektórych BARDZO-WAŻNYCH-LUDZI-W-FIRMIE. Bardzo-Ważny-Człowiek-w-Firmie jest jednak żądny wrażeń. Żądny kolejnych projektów, które się nie udadzą. Ważny człowiek pyta: „Co Pani/Państwo mogą nam zaproponować?”. Widać nawet taką ciekawość u człowieka. Jest otwarty na nowe wyzwania. W spojrzeniu widać, że chętnie uwaliłby kolejne działania, udowadniając, że to, co mu się proponuje już było, lub że nic nie działa w jego organizacji. On wie, że w nic nie działa, a organizacja to taka, w której KOMPLETNIE NIC SIĘ NIE DA ZMIENIĆ. Nieśmiała-Pani-Psycholog odpowiada z całą delikatnością, na którą ją stać:

„Skoro już wszystko u Państwa było i nic się nie udało zmienić, to… pozostaje już tylko jedno wyjście. Seans grupowej hipnozy.”

Nieśmiała-Pani-Psycholog oczywiście nie dostaje tego zlecenia, bo nie umie przeprowadzać ani grupowych, ani indywidualnych seansów hipnozy(sic!). Ta firma znalazła pewnie do swojej kolekcji „coś”, co nazywało się inaczej niż coaching, trening itp. Pozostaje pytanie, czy to, co znalazła zmieniło coś w organizacji…Nie wiem jak to się skończyło. Czasem mam jednak wrażenie, że niektóre firmy mają „tematy” a nie „problemy”.

IMG_5120„Temat” to coś, o czym się często mówi. Podkreśla się, jak to przeszkadza, utrudnia. Często pod temat podpięty jest jakiś człowiek. Gdyby on… był więcej, częściej, inaczej… to świat też byłby inny. Z niewiadomych powodów ten człowiek (szef, lider projektu, współpracownik) nie zmienia tego, co dla otoczenia jest oczywiste. Dlaczego tak jest? Czy nikt mu o tym nie powiedział? Czy on ma inne zdanie na ten temat? Nie widzi powodu, dla którego miałby to zmienić? Skoro wystarczyłoby, żeby on to zrobił i świat byłby inny, czemu tego nie robi?

„Temat” jest od lat… odkąd się pamięta wszyscy w firmie narzekają na jakąś sprawę, osobę, sposób załatwiania jakiś rzeczy. Wszyscy narzekają, ale firma działa, nie chyli się ku upadkowi. Może więc „te temat” nie jest wcale taki ważny i istotny.

„Temat” może być paradoksalnie wygodny dla organizacji. Jest chłopiec do bicia. Jest na kogo zwalać błędy i wypaczenia. Jest „temat”, który przykrywa też nasze niedociągnięcia i błędy. Czymże one są w porównaniu z tym „co oni tam robią!!!!”? Wszyscy jesteśmy usprawiedliwieni, więc nie zależy nam na zmianie.

Gdyby to, o czym rozmawiamy w firmowej kuchni, na papierosie, imprezach firmowych, piszemy w ankietach ewaluacyjnych, było prawdziwym problemem, to przecież wszystkim, w normalnej organizacji, zależałoby żeby coś z tym zrobić, a nie tylko o tym gadać. Może to nie są problemy, tylko tematy!

 

A teraz odpowiedz szczerze na pytanie: Masz w firmie „tematy” czy „problemy”?

 

 

BURNT – czy tylko Bradley Cooper w swoich filmach może się zmienić? Kilka refleksji, o ludziach, którzy dostali się na dno

Lubimy historie, które zmieniają głównego bohatera.

Hrabia Monte Christo wraca po latach i z miłego, niewinnego młodzieńca, przeistacza się w demona zemsty. Następnie, zgodnie z przewidywaniami widza lub czytelnika, wykańcza wszystkich obrzydliwców. Pani/Pan Doubtfire – ojciec, gdy uświadamia sobie, że stracił rodzinę, w przebraniu pani niani, opiekuje się dziećmi. Jako niania, sprawdza się w opiece nad dziećmi lepiej, niż gdy był „sobą”. Pat Solitano Jr., bohater Poradnika pozytywnego myślenia, także wraca… Wraca ze szpitala psychiatrycznego. Pobyt w psychiatryku i wielomiesięczne refleksje na temat zakończonego rozwodem związku, sprawiają, że chce zmienić „swój styl myślenia”. Zmienia się jego życie. Co prawda zmiany nie są takie, jakich oczekiwał, ale to nowe, jest dla niego chyba najlepsze. Kmicic, ksiądz Robak, Frodo, Bilbo Baggins, Batman… Wiele nazwisk, pseudonimów, które moglibyśmy wymieniać przez długie godziny, to wszystko historie, w których bohater się zmienia. Lubimy takie opowieści. Statyczni, idealni bohaterowie nużą. Są niewiarygodni. Zbyt idealni i zbyt odlegli od nas, śmiertelników. Ciągnie nas do historii o POWROTACH i ZMIANIE, być może dlatego, że one pokazują, że jeszcze nie wszystko stracone. Film Burnt to jedna z takich historii. Jeżeli tylko „przebijemy się” przez trywialny, polski tytuł Ugotowany, który sugeruje, że film jest raczej adresowany do miłośników programów kulinarnych, w trakcie których, widz poświęca dwie godziny obserwując gotowanie zupy; potem ogląda łzy i inne emocje związane z tą zupą; a na końcu, słucha wyznań osób, które tę zupę gotowały, o tym jak bardzo zmieniło się ich życie, gdy biegali od spiżarni do garnka. Na szczęście Burnt to nie jest o tym… No dobra, powiem prawdę, nie tylko o tym;)

Continue reading “BURNT – czy tylko Bradley Cooper w swoich filmach może się zmienić? Kilka refleksji, o ludziach, którzy dostali się na dno” »