Blog

To absolutnie o żadnym z nas… to o tych innych!;)

To absolutnie o żadnym z nas… to o tych innych!;)

„Bo człowiek jest ogólnie tak ulepiony, że wielkiego sukcesu bliźniego nie przetrzyma. Zaczyna koło niego węszyć albo sprawdzać, jak w pokerze (…)” (Janusz Głowacki (2010) Good night, Dżerzi, s.29)

Tacy jesteśmy?

Kolega odnosi sukcesy w pracy. Koleżanka awansowała. Sąsiad odważył się założyć firmę. Znajomi otwierają sklep, restaurację. Ktoś, kogo znamy zwolnił się z firmy i zajął się czymś innym, założył sklep internetowy, kupił pensjonat w górach. Takie wydarzenia są dla naszej psychiki trudnym momentem. Doświadczenie podpowiada nam, że musi być w tych wydarzeniach drugie dno. Przecież on/ona ani taki szczególny, ani taki zasłużony, ani mądry. Najgorsze, że uważamy, że on/ona wcale nie jest BARDZIEJ SZCZEGÓLNY od nas; ani BARDZIEJ mądry, ani w ogóle BARDZIEJ… Jak więc on mógł???? To wbrew naturze jest! Jak do tego doszło? Skąd ten błąd w boskim, sprawiedliwym planie? Nasza zmęczona tymi rozważaniami psychika znajduje odpowiedź – pewnie komuś wlazł w d…; pewnie kogoś okłamał, oszukał… Inna wersja, równie atrakcyjna poddaje w wątpliwość jego IQ – głupi jest. Nie przeanalizował wszystkiego. Nasza dusza konsultanta mogłaby pomóc mu zrozumieć jego błędne założenia, gdyby nas tylko zapytał. Jeżeli nie jesteśmy w stanie zafałszować obrazu kolegi (tworząc z niego archetypową postać świni, wazeliny, lub wiejskiego głupka) i z bądź co bądź kolegi, do niedawana kolegi, zrobić eks-kolegę świnię, to nasz umysł pocieszenie znajduje w roztaczaniu szybkiej wizji upadku kolegi/koleżanki. Snujemy śmiałe wizję jak to firma kolegi upada; czynsz za lokal zżera wszystkie zarobione przez koleżankę pieniądze; klienci nie będą chcieli kupować jego produktów. W życzliwy sposób pytamy naszych znajomych, czy sobie wszystko dobrze policzyli; czy są pewni, że im to wyjdzie; czy nie obawiają się… tego wszystkiego, czego obawiają się mądrzy ludzie, bo przecież wiadomo, że ludzie „nie kupują, nie zamawiają, nie są zainteresowani”. Z bólem w oczach, sugerujemy, że pomysł to mają super, ale „lokalizacja”… „strona”… „informacje”… „produkty” no po prostu niezbyt udane. Tym, co odważyli się odejść z firmy, opowiadamy tak mimochodem dramatyczne losy pewnych ludzi, którzy się zwolnili, niby to im było lepiej, ale potem… potem to bardzo im było źle! My tak po przyjacielsku im te betonowe koła ratunkowe rzucamy.

Czemu tak mamy? Czy czujemy się dobrze tylko w towarzystwie tych, którzy mają od nas gorzej? Czy to wina naszej kultury bazującej na wartościach judeo-chrześcijańskich, co wyraźnie nam mówią, że cierpienie jest szlachetne. Cierpienie jest dobre, a sukces to jakieś takie… nie ma mowy żeby bogacz się Panu spodobał, przecież wiadomo, że woli wielbłądy od bogaczy!!! Czy naprawdę naszym wzorcem osobowym musi być Hiob? Jak cię los doświadcza to znaczy, że Pan, starotestamentowy Jahwe cię sobie upodobał? A może to historyjka o Kainie i Ablu, nauczyła nas, że temu co się wiedzie, zawsze przywali braciszek, któremu nie wyszło… Nie warto być Ablem? Skąd w nas ta… bolszewicka czujność, gdy koledze się „wiedzie”?

Tacy jesteśmy? Nie, skąd. My nie! Tylko inni tacy są. Właściwie wszyscy pozostali, tylko nie my.

ps. Janusza Głowackiego kocham miłością szczerą od momentu, gdy obejrzałam Antygonę w Nowym Jorku. Good night, Dżerzi budzi we mnie mieszane uczucia… czytało się dobrze, bo jak Głowacki ma nie zachwycać jak zachwyca;), ale… autor sprawił, że nie mam ochoty czytać Kosińskiego. Czy o to chodziło? Czy za wrażliwa jestem?;) czy…? Książki ocenić nie chcę.

Janusz Głowacki (2010) Good night, Dżerzi. Świat KsiążkiIMG_3477

4 komentarze

  • Anna dnia Cze 05, 2015 Reply

    Ja też długo walczyłam, żeby nie być zazdrosna o ludzi w moim otoczeniu. Złościłam się, jak komuś wychodziło w dziedzinie, która absolutnie nie była z mojej bajki. Teraz, na szczęście, zmieniłam ten pogląd. Wolę się otaczać charyzmatycznymi ludźmi, bo zawsze wtedy jestem napełniona pozytywną energią:-)

    • Julita Urbaniuk dnia Cze 07, 2015 Reply

      Mam wrażenie, że prawie każdy z nas kiedyś „musiał sobie z tym poradzić”:)))

  • rahn niejasny dnia Maj 28, 2015 Reply

    Głowackiego to polecam „Z głowy” jeżeli jeszcze nie dotarłaś. A jeśli idzie to dlaczego tacy jesteśmy? Nie jesteśmy, ja przynajmniej i mogę pokazać palcem znajomych co nie są. A dlaczego inni są. bo w naturze mamy bycie ekspertem i konsultantem od wszystkiego, i jeśli ktoś odniesie sukces bez naszej porady to jest to nienaturalne i dziwne. Jeśli ktoś odniesie sukces po naszych radach – jest to tak naprawdę nasz sukces bo przecież bez nas by sobie nie poradził. Jeżeli poradził się nas i nie wyszło – jełop nie zrozumiał. Najlepiej jednak jak się nie poradzi i poniesie porażkę – wiedziałem, że nie da sobie rady 🙂

    • Julita Urbaniuk dnia Maj 28, 2015 Reply

      Ktoś mi kiedyś powiedział, a może przeczytałam, że warto otaczać się szczęśliwymi ludźmi, którym się w życiu udało, bo dzięki temu może i nam się uda;) uwierzyłam:) za znajomych i ich działania trzymam kciuki:)))Chyba kultura protestancka lepiej by mi pasowała, tam ten któremu się powodzi, to ten, który ma łaskę;)
      ps. „Z głowy” nie czytałam… chociaż po Good night, Dżerzi… sama nie wiem czy chcę czytać dalej:) Chyba poromansuję z Pilchem:)

Leave Reply