Blog

Galicyjska bieda, czyli dlaczego ludzie 120lat temu kupowali bilet na statek?

Galicyjska bieda, czyli dlaczego ludzie 120lat temu kupowali bilet na statek?

Moja mama powiedziała mi, że teraz to mam dobrze. Mąż wyjeżdża na miesiąc, ale dzwoni kilka razy w tygodniu, codziennie wysyła mi sms, wieczorem rozmawiamy przez Skypa. Mój ojciec jeździł do Reichu. Mama nie widziała ojca po kilka miesięcy. Nie wiedziała co się z nim dzieje”. Tak opisuje swoje kontakty żona „współczesnego emigranta zarobkowego”. „Cesarz Ameryki” Martina Pollacka to opis innego świata, świata przełomu XIX-XXwieku, którego rzeczywistość jest dla nas tak odległa, jak… tylko odległe może być to, co działo się 120lat temu.  W 1890roku, gdy ktoś wyjeżdżał, nie było z nim kontaktu, dopóki nie napisał listu. Większość chłopów nie umiała pisać. Telefon wynaleziono około 1876roku. Teoretycznie można było zadzwonić. Pod warunkiem, że… w chacie z klepiskiem, w której oprócz kilku dorosłych osób, dzieci, zwierząt chronionych przed zimnem, znalazłby się jeszcze telefon. List pisał „ktoś”, przeczytać też musiał „ktoś”. Nie umieli czytać, pisać, nie wiedzieli, gdzie jest Ameryka, nie wiedzieli o niej nic. Dlaczego więc emigrowali? 

Dlaczego ludzie emigrują dzisiaj? Wszyscy, jakby nauczeni wiersza z tego samego IMG_4134podręcznika, odpowiadają: „żeby zarobić”, „żeby moja rodzina miała lepiej”, „bo tu nie ma perspektyw”.

Pieniądze – ten powód wyjazdu, jest społecznie akceptowany. Wszyscy doskonale rozumiemy, że „ON”/”ONA” wyjeżdża, „bo tu, za te pieniądze, nie da się wyżyć”. Czy dopuszczamy czasem, że ktoś może wyjeżdżać z innych powodów(?). Nie chodzi wcale o motywy „rozwojowe” (nauczyć się, poznać, zobaczyć, zwiedzić). Dużo bardziej interesująca jest grupa wyjeżdżających, którą można by nazwać „Ci, którzy ma już dość”. Dość swoich bliskich, swojej rodziny. Żadne z nich nie odważy się powiedzieć: „wyjeżdżam moja żono, już nieukochana, bo nie mogę na ciebie patrzeć”. „Wyjeżdżam, bo ta obrączka to kajdanki, a nie obrączka”. „Wyjeżdżam, bo marnuje sobie życie. Żyć mi się z tobą nie chce już. Teściowej nienawidzę, a dzieci to chyba nie moje”. Nikt tak nie powie… bo takich rzeczy się nie mówi. Łatwiej wyjechać. Oczywiście „nas to nie dotyczy, mój mąż wyjechał, bo tu nie mógł znaleźć pracy”… Tak mówią twoje koleżanki, ty? Jak poznać prawdziwy motyw emigracji? Dobrym wskaźnikiem jest „powrót” lub „połączenie rodzin”. „Dobrym” wskaźnikiem jest pozew rozwodowy w sądzie. Ci, co uciekli „od”, nie wracają. Ci, co uciekli, wśród znajomych na Facebooku, zaczynają mieć prawników.

Jak było na przełomie XIX i XX wieku? W Galicji średnia wieku chłopa to 27lat, co trzecie dziecko umierało, dwuhektarowe gospodarstwa nie miały szans na wyżywienie rodziny. Jeżeli było się Żydem, to co jakiś czas okoliczna ludność urządzała pogrom. Galicyjski chłop, Żyd, naprawdę nie miał wyjścia. Ameryka, Brazylia, Argentyna, Kanada – to miał być raj – w którym dają ziemię, krowy, a małpy usługują w gospodarstwach. „Tam żyje się inaczej”. Dowodem na lepsze życie było upozowane zdjęcie wysłane rodzinie. Żeby zobaczyli. Chłop wie, że trzeba się pokazać. Co to za bogactwo, szczęście, jak wszyscy go nie widzą(?). Dziś Facebook pozwala na pokazanie, własnego, lepszego „prawdziwego życia”. Zdjęcie na wyjeździe, zdjęcie z rodziną, zdjęcie w domu – na zdjęciach widać jak nam dobrze. Dzieci ładnie stoją, młodsze na ręku, starsze ładnie stoi koło mamusi. Na nóżkach lakierki, wszyscy ładnie uczesani, zdjęcie na tle okna, pomimo tego, że nie robi się zdjęć „pod światło”. Musi być nam dobrze, skoro mamy takie zdjęcia. Skoro tydzień płynąłem do Ameryki, musi mi być tu dobrze. Skoro daję sobą pomiatać, wykonuję polecenia kretynów, pracuję poniżej swoich kwalifikacji ambicji, to… przecież zgadzam się na to wszystko, bo musi być mi tutaj dobrze? „Musi być mi tutaj dobrze”. Powtarzane wystarczająco często zdanie staje się rzeczywistością, w którą człowiek zaczyna wierzyć?Rzeczywistość sprzed 120lat?

Życie przeżywamy indywidualnie. Mamy złudzenie wyjątkowości, niepowtarzalności własnych losów.  Każdy z nas ma imię i nazwisko. Po 120latach jesteśmy tylko zapisem losów pewnej grupy ludzi. Nie ma jednostek. Tysiące ludzi wyjechało pod koniec XIXwieku do Ameryki. Dla nich to była ICH PODRÓŻ. Po ponad stu latach w tych opisanych losach, zniknęli konkretni ludzie. Pollack w swoim reportażu opisuje dramatyczną podróż pokolenia, które nie zastało na miejscu swojego ukochanego Cesarza Ameryki (który wcale się nie zabił, tylko wyjechał do Ameryki i tam czeka na swój ukochany lud). Udziałem galicyjskiego chłopa, Żyda mógł się stać wyzysk na plantacjach, wypadek w fabryce, dyskryminacja, handel żywym towarem, śmierć w kopalni. To wszystko było losem konkretnych ludzi, ale nie będziemy pamiętać ich imion ani nazwisk.

Wielu mieszkańców Galicji wyjeżdżało do Ameryki po kilka razy. Ich powrót zmieniał, też życie tych, do których wrócili. Powracający zostali Amerykanami. Przywieźli ze sobą kawałek świata. Co opowiadali po przyjeździe? Co opowiadają Ci, co wyjeżdżają dzisiaj…?

ps. Martin Pollac (2011) Cesarz Ameryki. Wielka ucieczka z Galicji. Wydawnictwo Czarne. W subiektywnej skali 1-10, książka dostaje 9,5:) Polecam!

 

3 komentarze

  • Piotr dnia Maj 04, 2015 Reply

    Nie spodziewałem się, że moja ulubiona blogerka zgodzi się ze mną i to od pierwszej do ostatniej litery (to zapewne zasługa słownika w telefonie, dobrze podpowiada 🙂 )

  • Piotr dnia Maj 03, 2015 Reply

    Dziś ludzie wyjeżdżają dla pieniędzy, ale zazwyczaj nie zdają sobie sprawy, że my tutaj w Polsce żyjemy prawie jak w raju. Dla 80% ludzi na ziemi nasz kraj jest niesamowicie bogaty. Czasem dziwię jak ludzie narzekają na nasz kraj, że bieda brak perspektyw i generalnie bałagan. Ja pamiętam jak wielkim szczęściem było dostać rower, czy klocki lego. Generalnie nie umiemy się cieszyć tym co mamy, zazdrościmy innym… brakuje nam dystansu, mnie przeraża to że może jesteśmy jednym z ostatnich pokoleń które żyje we względnym dobrobycie… na świecie zaczyna brakować wody, piasku, żywności… za kilka lat zaleje nas fala emigrantów chcących żyć w raju – Polsce.

    • Julita Urbaniuk dnia Maj 04, 2015 Reply

      Mogłabym się podpisać pod twoim komentarzem:) Zgadzam się z tym co napisałeś od pierwszej do ostatniej litery:)

Leave Reply