Archiwum

Otagowane ‘motywacja‘

Co opowiesz o swoim szefie za kilkadziesiąt lat na spacerze z psem? Co o tobie opowiadają na spacerach z psem?

Prawdziwego psa – w przeciwieństwie do psiopodobnych-istot – trzeba wyprowadzać na spacer. Psiopodobne-istoty mają w domu kuwety, które znacząco ograniczają kontakty społeczne właścicieli psów i samych psiopodobnych. Każde zwierzę stadne, niezależnie czy dwunożne czy czteronożne, lubi spotkać z kumplami. Na spacerze z psem, właściciel psa poznaje innych ludzi. Po dość oczywistej prezentacji imion, informacji o wieku, płci i pochodzeniu (wszystkie te informacje dotyczą psa oczywiście), pojawiają się inne tematy do rozmowy. Trzeba coś robić, gdy pies z innym psem biega, kopie dziury, obwąchuje nowego kumpla itp. Ludzie obwąchują się mentalnie w trakcie rozm nic-nie-znaczących, bezpiecznych rozmów. Pula tematów jest nieograniczona: pogoda na najbliższe tygodnie; zachowania czworonogów poza spacerami; rozmowy o innych, akurat nieobecnych psach; uwagi na temat okolicznych weterynarzy; anonimowe rozmowy o galerii idiotów z pracy (bez nazwisk oczywiście). Czasem jednak wśród wielu takich samych, nieznaczących rozmów, pojawia się…. ROZMOWA.

Continue reading “Co opowiesz o swoim szefie za kilkadziesiąt lat na spacerze z psem? Co o tobie opowiadają na spacerach z psem?” »

Dzieci listy piszą. Dorośli ludzie już (nie) piszą?

Pewna drugoklasistka, co tydzień, ma jedno zadanie. Dziewczynka, lat osiem, pisze list do koleżanki lub kolegi ze swojej klasy. Raz w tygodniu, dostaje też list od jednego ze swoich rówieśników.

Co piszą ośmioletnie dzieci do siebie? Continue reading “Dzieci listy piszą. Dorośli ludzie już (nie) piszą?” »

Lubimy słuchać historii? „Szef w relacji zespołem”. Subiektywnie o książce, zawodnikach SUMO, Adventure Race i ludziach…

„Jeżeli czytasz  jakąś książkę i ze wszystkim się, w tej książce zgadzasz, to…tracisz czas”. Dawno, dawno temu usłyszałam takie zdanie od jednego z wykładowców. Przeczytałam właśnie taką książkę. W trakcie jej lektury często miałam wrażenie, że „to chyba nie tak”; „tak się nie robi”, „to by chyba nie wyszło”, „takie rzeczy to tylko w jednej sieci (jak nawoływała jedna z reklam)”, a jednocześnie „coś sprawiało”, że czytałam książkę dalej i byłam ciekawa „jak rozwinie się akcja”. Główny bohater książki – „szef” – zgodnie z zasadami pisania scenariusza Hitchcock’a może zginąć dość szybko, bo już w drugiej fazie procesów grupowych. Na szczęście, jeżeli szef przeżyje zachowania swojego zespołu, ma szansę „pod koniec filmu” usłyszeć pytanie „No dobrze, szefie, to co dalej?”. Nie jest to już jednak pytanie bezradnej grupy, która nie wie co robić, tylko początek pracy z zespołem, z mądrymi ludźmi. Książka streszczona w trzech zdaniach? Czy warto ją przeczytać? Odpowiedź na to pytanie, przyszła sama, gdy jeden z uczestników szkolenia, zapytał mnie dzisiaj czy poleciłabym „coś” do poczytania o zarządzaniu ludźmi. Pierwszym tytułem był  właśnie ta książka – „Szef w relacji z zespołem” Agnieszki Zych i Roberta Zycha. W tak prosty sposób zadział efekt świeżości. Dopiero co przeczytana książka staje się „godna polecenia”? Co sprawiło, że poleciłam dziś tę publikację?

Continue reading “Lubimy słuchać historii? „Szef w relacji zespołem”. Subiektywnie o książce, zawodnikach SUMO, Adventure Race i ludziach…” »

Sztuka kochania – film o Michalinie Wisłockiej?

„Przeklęta baba się uparła”. Ten tekst dość często pojawia się w filmie ”Sztuka kochania” Uparła się, że….?

Continue reading “Sztuka kochania – film o Michalinie Wisłockiej?” »

bakeMAnia – dla tych, którym chce się żyć:)

Uwaga!!! W tekście wprost i bez skrupułów, reklamuję pewnych ludzi i pewne miejsce.

Czy zastanawiałeś się kiedyś co daje ci poczucie szczęścia?

Kiedy czujesz się szczęśliwy? Chodzi o tę dawkę endorfin, która sprawia, że troszkę bardziej chce się żyć. Guru od szczęścia mówią: pobiegaj; myśl pozytywnie; zrób coś dla siebie. Tysiące rad jak żyć, a ty i tak biedaczku, czasem wpadasz w dół. Z tej perspektywy, wzgórza samozadowolenia i szczęścia wydają się bardzo odległe. Co wtedy może pomóc? Inny człowiek? Banalna odpowiedź, biorąc pod uwagę, że człowiek jest zwierzęciem stadnym, oczywiste jest to, że obecność innych ludzi, może dać mu szczęście. Problem to odpowiedni dobór tych ludzi. Nie każdy, niestety, kontakt to 100% gwarancja poczucia, że warto żyć. Świat marud, którym życie nie wyszło – bo żona nie taka; mąż nie spełnia oczekiwań; dzieci nie takie; szef nie taki; praca nie taka – sprawia, że zniechęcamy się do kolejnych spotkań. Wybieramy własne przytulne kąciki na kanapie i bezpiecznie odcinamy się od wampirów energetycznych, przy których żyć się nie chce.

Gdzie znaleźć ludzi, przy których człowiek ma szansę poczuć, że warto?

Continue reading “bakeMAnia – dla tych, którym chce się żyć:)” »

Człowiek jako niedokończony projekt? O obsesji rozwoju i pogoni za…?

Gdzie chcesz być za 10lat?”; „Jak wyobrażasz sobie swoje życie zawodowe za 10lat?”.

Każdy szukający pracy, spotkał się z takimi pytaniami. Czasem, te pytania powracają, jako senny koszmar, w trakcie którego budzisz się, krzycząc: Co ja mam odpowiedzieć?? Co odpowiedzieć???

Continue reading “Człowiek jako niedokończony projekt? O obsesji rozwoju i pogoni za…?” »

Gdy tchu już brak… o ludziach z depresją.

Czasem coś człowiek usłyszy, podsłucha.

Pani bez depresji: „Iksińska ma podobno depresję, a widziałam ją na mieście”.

Druga Pani bez depresji: „Telefonów to nie odbiera, a na miasto chodzi”.

Jak to jest z tymi ludźmi, kolegami z pracy, znajomymi? Mają depresje? Czy tylko udają?  Skoro mają tę depresję to jak to możliwe, że po mieście łażą, zamiast zamknąć się w mieszkaniu i się w depresji zatracać. Co to za czasy? Raz mieć, a raz łazić po mieście… Co jest z tymi ludźmi? Nawet jak mają depresję, to się nie umieją spójnie zachować (sic!). A najgorsi są ci, co mają depresję, a nie mają zwolnienia od lekarza, tylko tak wyglądają jakoś depresyjnie. Nie mogą się w domu zamknąć? I naprawdę zacząć chorować?

Continue reading “Gdy tchu już brak… o ludziach z depresją.” »

O tym co najważniejsze… dla szefa. Motywacja pozafinansowa, czyli jak życie szefa wpływa na motywację do pracy jego pracowników.

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, pewna pani psycholog i dwóch właścicieli pewnej firmy rozmawiają o braku motywacji.

Pan X z dużym zaangażowaniem opowiada, o swojej firmie, którą prowadzi razem z przyjacielem, Panem Y. Z dumą podkreśla jakich świetnych dwudziestu ludzi zatrudnił. Raz w roku, firma organizuje „pewne wydarzenie”, unikatowe w branży. Bierze w nim udział około 200-300osób. Dla firmy taka cykliczna impreza, oznacza intensywną pracę całego zespołu. Kolejne „wydarzenie” odbędzie się za około dwa miesiące, a Pana X martwi zachowania pracowników. Jakoś tak mniej chętnie od jakiegoś czasu organizują, mają coraz mniej pomysłów. Nie widać już po nich dawnego entuzjazmu. Pana X martwi ten brak zaangażowania i motywacji.

Pan X: Chcemy żeby nam Pani pomogła. Pani ma tyle energii. Po Pani widać zaangażowanie… Może by Pani porobiła z nimi takie spotkanie grupowe, żeby pracowników tak zmotywować i żeby coś fajnego powymyślali.

Pan Y, drugi właściciel, opowiada jeszcze o ludziach, firmie, pracy, klientach. Rozmowa powoli zbliża się do końca, gdy…

Pan X: Teraz będzie się już z Panią kontaktował mój przyjaciel Y. Ja wyjeżdżam. Nie będzie mnie przez miesiąc, wracam na dwa tygodnie przed „wydarzeniem”. Przez kilka dni będę musiał się zregenerować, bo zmiana czasu, i w ogóle ta moja wyprawa jest bardzo wyczerpująca. Wyjeżdżam co roku i doskonale wiem, jak się potem czuję. Przez kilka dni jestem nieprzytomny. Tak tydzień przed „naszym wydarzeniem”, to bardzo chętnie chciałbym się włączyć w to, co Pani będzie robić. Ja co prawda, wtedy mam masę rzeczy na głowie, bo zawsze ten tydzień wcześniej trzeba jeszcze tyle rzeczy zorganizować, zrobić, poprawić…, ale chciałbym tym moim ludziom pomóc… Zależy mi na ludziach.

Hmmm…. I to jest ten moment, w którym muszę, w ułamku sekundy podjąć decyzję, czy powiedzieć Panu X, że jest… (tutaj szukam odpowiedniego słowa, opisującego jego bezmyślność i bezrefleksyjność).

Jeżeli dobrze Pana zrozumiałam, to przed bardzo ważnym wydarzeniem dla Pana firmy, wyjeżdża Pan na miesięczną wyprawę? Robi Pan tak od kilku lat. Pana pracownicy, podczas przygotowań „wydarzania” nie widzą szefa, nie widzą jego pracy? Wraca Pan, kilkanaście dni wcześniej i poprawia, zmienia pracę zespołu, w której Pan nie uczestniczył? Jak Pan sądzi jak to wpływa na motywację Pana ludzi, którzy dla Pana pracują?

– Mocno to Pani uprościła. Przecież jest jeszcze Y. Jest nas dwóch. – mówi Pan X, kierując się emocjonalnie w strefę focha.

A jak Pan myśli jak wpływa to na motywację Pana wspólnika, gdy w tak ważnym okresie pracy firmy, pan wyjeżdża? – odpowiada niezrażona Pani psycholog

– Przecież jakby komuś to przeszkadzało, to by mi powiedział. U nas jest otwarta komunikacja. Każdy może przyjść i mi wszystko powiedzieć. Y – powiedz, czy masz coś przeciwko moim wyjazdom. – Pan X patrzy na Y.

Zapadła długa, niezręczna cisza… Pan Y milczał. Pan Y powoli i spokojnie przemówił: Mówiłem ci, żebyś przemyślał daty, swoich wyjazdów.

Pan X wyszedł na papierosa.

Pan Y powiedział do pani psycholog: „Dziękuję”.

Fajni, zaangażowani ludzie z pasjami, zakładają firmy. Swoją energią zarażają innych, pracowników, klientów. Dobrze się z takimi ludźmi pracuje. Mają energię i pomysł na życie także w życiu prywatnym. Ci ludzie muszą doładować swoje akumulatory. Wyjazd, hobby to świetny sposób na takie doładowanie. Ale czasem warto pomyśleć jak to, co się robi, wpływa na współpracowników i pracowników. Cała firma pracuje bardzo intensywnie. Ludziom zależy, żeby ich praca była jak najlepsza, a osoba dla której to robią – właściciel firmy – jest „na drugiej półkuli”. Kilkanaście osób pracuje, rozwiązuje problemy, a szef w tym czasie wrzuca wspaniałe relacje ze swojej podróży, na wszystkie możliwe portale społecznościowe. Pracownicy widzą to, a sami właśnie zostają dłużej w pracy, bo coś się „znowu” stało. Pojawił się kolejny problem. To, co jest atutem szefa – jego otwartość, zaangażowanie, nastawienie na działanie – staje się jego „długim ogonem”, wadą, przesadnym nasileniem danej cechy. Szef działa, jest zaangażowany ale jest na drugim końcu świata. Takie zaangażowanie, zaangażowanie w inne sprawy,  nie te „nasze”, demotywuje. A kolejne zdjęcie wrzucone na Instagram lub FB przez szefa, na którym sączy drinka z palemką, doprowadza do szału, gdy mija właśnie dziesiąta godzina bycia w pracy…

Chcesz mieć zmotywowanych pracowników, zaangażowanych w sprawy firmy?

Sam musisz pokazać swoje zaangażowanie w codziennej pracy. Nie wystarczy tylko mówić jak ważna jest dla ciebie firma. Nie wystarczy zatrudnić zmotywowanych, pełnych energii ludzi, jeżeli potem, samemu nie uczestniczy się w żaden sposób w zadaniach, które firma realizuje. Takich zaangażowanych pracowników, taki szef jak Pan X demotywuje najszybciej.DSC01150

Czasami ludzie pytają jak motywować pozafinansowo… czasami wystarczy ich po prostu przestać demotywować finansowo.

 

BURNT – czy tylko Bradley Cooper w swoich filmach może się zmienić? Kilka refleksji, o ludziach, którzy dostali się na dno

Lubimy historie, które zmieniają głównego bohatera.

Hrabia Monte Christo wraca po latach i z miłego, niewinnego młodzieńca, przeistacza się w demona zemsty. Następnie, zgodnie z przewidywaniami widza lub czytelnika, wykańcza wszystkich obrzydliwców. Pani/Pan Doubtfire – ojciec, gdy uświadamia sobie, że stracił rodzinę, w przebraniu pani niani, opiekuje się dziećmi. Jako niania, sprawdza się w opiece nad dziećmi lepiej, niż gdy był „sobą”. Pat Solitano Jr., bohater Poradnika pozytywnego myślenia, także wraca… Wraca ze szpitala psychiatrycznego. Pobyt w psychiatryku i wielomiesięczne refleksje na temat zakończonego rozwodem związku, sprawiają, że chce zmienić „swój styl myślenia”. Zmienia się jego życie. Co prawda zmiany nie są takie, jakich oczekiwał, ale to nowe, jest dla niego chyba najlepsze. Kmicic, ksiądz Robak, Frodo, Bilbo Baggins, Batman… Wiele nazwisk, pseudonimów, które moglibyśmy wymieniać przez długie godziny, to wszystko historie, w których bohater się zmienia. Lubimy takie opowieści. Statyczni, idealni bohaterowie nużą. Są niewiarygodni. Zbyt idealni i zbyt odlegli od nas, śmiertelników. Ciągnie nas do historii o POWROTACH i ZMIANIE, być może dlatego, że one pokazują, że jeszcze nie wszystko stracone. Film Burnt to jedna z takich historii. Jeżeli tylko „przebijemy się” przez trywialny, polski tytuł Ugotowany, który sugeruje, że film jest raczej adresowany do miłośników programów kulinarnych, w trakcie których, widz poświęca dwie godziny obserwując gotowanie zupy; potem ogląda łzy i inne emocje związane z tą zupą; a na końcu, słucha wyznań osób, które tę zupę gotowały, o tym jak bardzo zmieniło się ich życie, gdy biegali od spiżarni do garnka. Na szczęście Burnt to nie jest o tym… No dobra, powiem prawdę, nie tylko o tym;)

Continue reading “BURNT – czy tylko Bradley Cooper w swoich filmach może się zmienić? Kilka refleksji, o ludziach, którzy dostali się na dno” »

Czego można nauczyć się od… KURY?

Z czym kojarzy Ci się kura? Jeżeli w dzieciństwie oglądałeś Muppet Show, to niewątpliwie kojarzysz długonosego Gonzo. Ten stwór kochał kury. Stadko kur, energicznie gdacząc, wspierało Gonzo podczas jego „występów”. Kury były z nim prawie zawsze. Natomiast białkoholikom, miłośnikom diet wszelakich, którzy unikają „niezdrowego” telewizora, kura kojarzyć się raczej z „zaleceniem dietetyka”. Dietetycy kochają kury, a dokładniej ich piersi. Nie ma przecież nic zdrowszego, niż dawka, nafaszerowengo antybiotykami, białego mięsa. Kura, czy to jako muza Gonzo, czy też inspiracja dietetyków, nie wydaje się chyba nikomu, stworzeniem, od którego możemy się czegoś nauczyć… A jednak! Gdzieś, wcale nie tak odległej galaktyce, praktykuje kurzy mistrz Yoda, który uczy ludzi, jak obchodzić się z kurami. Na pewnym Ranczu Stokrotka, twoja „głowa” dostaje dawkę wiedzy o zwierzakach – o tym jak się uczą; a twoja „ręka” dostaje „narzędzie” kliker, oraz chochelkę z karmą dla kur. Następnie, trzy dni spędzasz w kurniku z ziarnem i 7 ludzkimi towarzyszami oraz ośmioma ptakami. Po trzech dniach: twoja kura rozpoznaje kartę (moja rozpoznawała ósemkę karo); przeciąga wózek; kręci się na sygnał i… pewnie robiłaby znaczenie więcej, gdybyś jej nie przeszkadzał i lepiej ją uczył. Szkolenie jest dedykowane przede wszystkim dla osób, które… Właśnie dla kogo? Kto może spędzić kilka dni swojego życia w kurniku?  Po co na takie szkolenie jedzie psycholog, który na co dzień pracuje… z koroną stworzenia, homo sapiens?

Continue reading “Czego można nauczyć się od… KURY?” »