Sanatoryjne homo sapiens, rzecz nie tylko dla tych, co bliżej im do emerytury, niż wspomnień z młodości.
Czasem człowiek trafia do miejscowości, która od ponad stu pięćdziesięciu lat chlubi się tym, że jest uzdrowiskiem. Oznacza to, że ktoś kiedyś oficjalnie odkrył to, co miejscowa ludność wiedziała od wieków. Miejscowi od wieków przychodzili i pili, albo nie pili, bo widzieli, że żaby zdychają obok. Ktoś, jakieś sto pięćdziesiąt lat temu przyjechał, ktoś, kto z alchemika, wraz z postępem nauki, stał się chemikiem, wskazał, co w tej wodzie jest. I tak mamy pijalnię wód, park zdrojowy i sanatoria. Na starych zdjęciach, powieszonych w różnych miejscach uzdrowiska, widać kobiety w pięknych sukniach, fantazyjnych kapeluszach; panów elegancko ubranych z laseczkami w dłoniach i letnich nakryciach głowy. Patrzysz na zdjęcie, rozglądasz się wokół z pewnym rozczarowaniem. Niby jesteś w tym samym świecie, w tym samym parku, zaledwie 150lat później. W kontekście 300.000 lat życia człowieka na Ziemi, to naprawdę chwila. Rozglądasz się jeszcze raz i… INNY ŚWIAT. Gdzie te damy, gdzie ci panowie? Jest za to szczególny bywalec tego świata, pojawiający się przede wszystkim w przestrzeni parkowej – to mężczyzna. Continue reading “Sanatoryjne homo sapiens, rzecz nie tylko dla tych, co bliżej im do emerytury, niż wspomnień z młodości.” »