Blog

Efekt Pasikonika czyli owadzie koszmary i zmory w ludzkim życiu

– „Babciu, co babcia taka zmęczona?” – pyta współczesny Czerwony Kapturek swoja babcię-nie-babinkę.

– „A bo mnie zmora w nocy dusiła. Tu na piersi siedziała i… nie dawała spać”. – odpowiada babcia, sugestywnie wskazując miejsce ucisku.

Tak to współczesny Czerwony Kapturek został właśnie wprowadzony w świat metafor i przenośni, w którym babcia zdefiniowała „natrętne, nawracające myśli, które nie pozwalają zasnąć jako zmory”.

Ja też mam swoją zmorę. Zmorę co mi siedzi na piersi i dusi mnie od stycznia. Oczywiście mogłabym powiedzieć, że to nie zmora, ale coś co mnie zainspirowało, być może nawet zmieniło moje życie… To tak zwykle jest, że jeden tekst zmienia twoje życie(sic!). Na szczęście jednak nie piszę mowy motywacyjnej, więc mogę być szczera i nie zakłamywać faktów. Zdenerwowało mnie a nie zmieniło moje życie :). Wszystko zaczęło się pewnego styczniowego dnia, gdy przeczytałam tekst na blogu StricteLeanIT  http://lean.stricte.net. Czasem tak mam, że coś przeczytam. Siedzi mi to w głowie, i wraca, i kołacze i chrzęści, i stuka, turkocze… Siedzi, jak „zmora na piersi”. Irracjonalnie siedzi, bo niby człowiek nie zareagował, ani nie zhejtował, ani nie wpisał komentarza „kocham cię”, a tekst do niego wraca. Co ja tam właściwie przeczytałam?

Przeczytałam nową wersję (odkurzoną i uwspółcześnioną) bajki o Mrówce i Pasikoniku. Teraz pewnie wszyscy udają, że pamiętają tę bajkę, kiwając główkami jak pieski samochodowe. Współczesna Mrówka to admin, która planuje, testuje, sprawdzam, ma harmonogramy, ma plan. Współczesny Pasikonik nic z tych rzeczy nie robi. On wjeżdża na super bryce swojego spontana i inteligencji, i w ostatniej chwili, mistrz improwizacji, wykonuje zadanie. Czego nie może wykonać, to wmawia, że to dla dobra klienta. Geniusz ostatniej chwili. Idol owadziej młodzieży. Bohater sieciowej łąki.

Dlaczego ja mam z tym tekstem problem? Jakie zmory, wmówione przez babcię, za tym stoją?

 Zmora 1. Wizja świata sprawiedliwegoIMG_3835

Wizję świata sprawiedliwego wmówiła mi Pani z polskiego. „Zbrodnia niesłychana, Pani zabiła Pana” mruczy moja zmora. W romantycznym świecie ballad i romansów, spotka cię kara, lub sprawiedliwość za to co i jak robisz. Mrówka pracuje, zgodnie z planem, tak jak powinno być. To jest dobre. Pasikonik pali; siedzi na FB; gra w candy crasha; siedzi na allegro; czyta blogi zamiast pracować; robi wszystko na ostatnią chwilę… Musi być źle. Musi być za to kara. Musi mu coś się nie udać. Musi wpaść. A tutaj? Nie wpada. Co więcej, jego sposób pracy, jest równie efektywny jak Mrówki. Fundamenty mojej wizji świata, ułożone na lekcjach omawiających Romantyzm, legły w gruzach. Balladyna szczęśliwie żyje z Kirkorem??? Jak? Gdzie?

Zmora 2 Pasikonik wytresowany czy pasikonik co żył życiem prawdziwym?

To wszystko prawda. Wielu ludzi, z mojego otoczenia, robi wszystko na ostatnią chwilę. I robi dobrze! Siedzą po nocach, wstają o świcie. Efekty osiągają bardzo dobre. Otoczenie śpiewa im braaawo, braaaawo, bravissimo! Jaki ty wspaniały, jak ty mądry! Dostają więc wzmocnienie od tego otoczenia, że to co robią jest ok. Prosta tresura, podaj łapkę-nagroda. Zrób na ostatnia chwilę – aplauz! Jak będziesz pracował następnym razem? TAK SAMO!!! Robiąc wszystko na ostatnią chwilę mają też czas. Złośliwi powiedzą, że mają czas na robienie innych rzeczy, które zawalili wcześniej. Ten błędny łańcuch niekończących się zadań na wczoraj, został jednak gdzieś zapoczątkowany przez coś czemu warto było się poświęcić kilka godzin swojego życia. Oni robili ciekawe rzeczy, na które Mrówka nie ma czasu. Obejrzeli Grę o tron, cały sezon Przyjaciół lub zrobili coś  równie fajnego. Mrówka nie ma żadnych takich wspomnień… nie ma do czego wracać w długie, zimowe wieczory. O czym będzie opowiadać swoim wnukom? Jak w zaplanowanym terminie, zadzwoniła do Klienta, bo on na jej telefon w tym dniu czekał? Ale jazda… jest co wspominać….(sic!) Zadaj sobie pytanie: kogo zabrałbyś na bezludną wyspę: Mrówkę czy Pasikonika?

 Zmora 3 Pasikonik i strategie ewolucyjne

Strategia „rób na ostatnią chwilę” to strategia dla inteligentnych, ambitnych, którzy nie lubią żeby było łatwo. Robią na ostatnią chwilę, robią dobrze. Muszą być więc lepsi od tych lamerów, co stukają bezproduktywnie, zgodnie z planem w klawiatury swoich rozklekotanych komputerów. Organizmy, żyjące poza planem, harmonogramem, to wyższy poziom ewolucji. Może to też być strategia reprodukcyjna. Robiąc na ostatnią chwilę zadania, mają więcej czasu na reprodukcję. Pasikonik rozmnaża się osobiście z wybraną przez siebie z samicą, lub bez chęci rozrodu oddaje się uciechom seksualnym z innymi owadami różnych orientacji. Ma czas, może eksperymentować. Musi mieć też czas by na zielonej łące, znaleźć innego owada. Mrówka, nie ma czasu na seks, bo w mrowisku rozmnaża się królowa. Mrówka-Robotnica jest od roboty. Może oczywiście Mrówka mówić, że ona żyje dla celów wyższych, którymi są cele jej korpo-królowej. Nic tak nie motywuje jak sukces reprodukcyjny twoich przełożonych;)

 Zmora 4 Owadzi spisek?

Wybitne jednostki pracując na ostatnia chwilę, osiągają wybitne rezultaty. Ci gorsi, nie mogąc znieść geniusza, wmawiają, że trzeba planować, układać, mieć strategię… Wysyłają Pasikoniki na szkolenia z zarządzania sobą w czasie. Każą Pasikonikowi, czytać o GTD, o 7nawykach Coveya. Jedzie Pasikonik na szkolenie i kompletnie nic z tego szkolenia nie wdraża w swoim życiu. Rujnuje w ten sposób opinię i markę trenera, który fajne rzeczy mówi, ale dla Mrówek. Geniusz Pasikonika traktuje to szkolenie jak wizytę w ZOO. Popatrzy sobie na zwierzaki, ale wiadomo, że do domu nie zabierze żadnego, bo nie po to ZOO przyszedł.

 Zmora 5 Pasikonik modliszką pracy zespołowej

„Nienawidzę z tobą Pasikoniku pracować. Życie mi marnujesz w pracy. Prywatnie to sobie każdy może marnować, co i jak chcę, ale w pracy… wrrrrrr…” – takie dialogi wewnętrzne prowadzi pewnie niejeden współpracownik Pasikonika. Pasikonik nie realizuje ustaleń, nie respektuje harmonogramów. Monstrualna Modliszka a nie Pasikonik. Wyciąga te swoje ohydne odnóża i macha nimi jak w koszmarze, pokazując, że na takim odnóżu nie ma miejsca dla zegarka!!! Na końcu, jeszcze uśmiecha się tymi owadzimi szczękami, bo przecież nic się nie stało, bo ona posiedziała w nocy, wszystko domknęła i mamy sukces. Problem polega na tym, że nikt poza Pasikonikiem-Modliszką, nie wie co i jak jest zrobione. Gdy przełożony pyta się kogoś w zespole o coś, to oczywiście tylko Pasikonik wie co się dzieje. Pasikonik-Modliszka odgryza w ten sposób głowy kolegów, którzy mają ksywki lokalnych idiotów. Szef myśli, że bez gwiazdy Pasikonika nic by nie działało. A otocznie wie, że to już nie gwiazda, tylko czerwony karzeł. Najgorsze jest to, że on nic nie zmieni, nadal będzie robił wszystko na ostatnią chwilę, bo mu się to sprawdza.

I co ja mam babciu z tą zmorą zrobić?

 

ps. Zapraszam do lektury bloga http://lean.stricte.netTekst „Zbyt dobrze by planować”. Autor Michał Franczak http://lean.stricte.net/2015/01/zbyt-dobrzy-by-planowac.html

ps. a propos zdjęcia. Wiem że pająk to nie owad. Ma więcej kończy niż owad, to pajęczak itd..;)nie miałam zdjęcia żadnego owada;) jak ktoś coś ma a la pasikonik to chętnie pożyczę:):)

 

4 komentarze

  • Piotr W. dnia mar 23, 2015 Reply

    Ech nie jest tak źle… na Pana/Panią P. mrówki mają sposoby…. o których mówią narzędzia pracy…
    1. CRM – kto go wypełnia zostawia ślad pracy, pasikonik zazwyczaj nic nie wypełnia bo nie ma czasu… – co dla systemu oznacza że nic nie robił…i widać kto na kogo czeka z robotą.
    2. co szkodzi wysłać e-mail z prośba do pasikonika do kilku DW? – upss wszyscy widzą że nic się nie dzieje
    3. Zawsze żądać dokumentacji po-wdrożeniowej… taki mały diabełek na papierze… z podpisem pasikonika… a niech odpowiada potem za to co podpisał….

    p.s. na dobry sens to polecam wysiłek fizyczny…

    • Julita Urbaniuk dnia mar 23, 2015 Reply

      Rozwiązanie 2 mnie jakoś brzydzi;) czuję wewnętrzny opór przed spamologią:)
      Rozwiązanie 3 hmmm a to nie będzie tak, że i tak będzie to robił na ostatnią chwilę, tworząc jakieś fałszywki;) gorzej jak każe komuś to zrobić;)

      ps. tak wiem…;) ale podobno najlepsze są spacery z psem;) u mnie niestety koty dwa;) a poza tym… wichry, burze..i zimno za oknem;)

  • rahn niejasny dnia mar 19, 2015 Reply

    No tak… Jasne, że pasikonikowi lepiej w życiu się wiedzie. I nie mam nic przeciwko piciu piwa i paleniu papierosów. Tylko, że właśnie współpraca z pasikonikiem jest tragiczna:
    Po pierwsze w momencie kiedy zaczyna swoją improwizację, stara się zaangażować do niej wszystkie mrówki, które już robotę wykonały.
    Po drugie – nie zostawia po sobie żadnej dokumentacji. Nikt nie wie co zrobił i dlaczego. Buduje sobie opinię niezbędnego w firmie. Jak go zabraknie to potem wszystko się sypie.
    Po trzecie – te akcje przeważnie się udają. Definicja przeważności jest tu kluczowa.
    Po czwarte – po czasie wychodzą problemy zaimprowizowanych rozwiązań. I wszystkie one są odrzucane jako nieprawdziwe przez P. „A zresztą nie potrzebujecie tej funkcji”

    Atmosfera w pracy staje się cokolwiek nerwowa. Szczególnie kiedy wiesz, że jeśli nie pomożesz pasikonikowi to oberwą wszyscy. Poza tym pasikonik bardzo ładnie na przykład potrafi przedefiniować „nagłość”:
    – Ty ale ta sprawa jest nagła, a obiecałeś, że w nagłych pomożesz.
    – Ale ona stała się nagła, dlatego, że przez dwa tygodnie nikt się nią nie zajął.

    I to nie jest do końca tak, że mrówka nie ma czasu na piwo, papierosy i erpegi z kolegami. Miałaby ten czas gdyby nagle pasikonik nie wciągał jej w swoje zabawy.

    I już na sam koniec. Cóż… przepraszam, że nie możesz przeze mnie spać od stycznia 😉

    • Julita Urbaniuk dnia mar 22, 2015 Reply

      Podsumowując, mnie w pasikoniku przerażają dwie rzeczy – że rujnuje życie innym (właśnie przez takie „pilnie trzeba to zrobić”), ale jednocześnie ma genialną opinię u przełożonych…Inni psuje, on- geniusz ostatniej chwili, ratuje świat… Dlatego Pasikonik to Modliszka;)

      ps. problemy ze snem minęły po napisaniu tekstu;) teraz do poduszki mam trochę poezji;)

Leave Reply