Milion dolarów…? Komu? Komu? Bo… Perelman nie chce! Motywacyjne dylematy…
Pracujesz. Umiesz coś, czego inni nie umieją. Tworzysz. Działasz. Odkrywasz. „Geniusz”. Dostajesz nagrodę. Milion dolarów.
Co robisz?
Co to za pytanie…? Ten ciąg zdań kończy się kolejnymi, oczywistym odpowiedziami: „Przyjmuję z honorami zasłużoną nagrodę. Przygotowuje sobie przemowę, w której dziękuję rodzicom, którzy zapisali mnie na szachy. Wujkowi, który opowiedział mi o topologii. Ukochanej, lub ukochanemu, któremu teraz obiecujemy poświęcić więcej czasu”. Twoim jedynym problemem staje się „Co zrobić z milionem dolarów?”. Czy można odmówić przyjęcia takiej nagrody? Każdy z nas uśmiechnąłby się, zdziwiony pytaniem. Ty, ja… KAŻDY z nas przyjąłby nagrodę. Każdy, ale nie Perelman.
W „Niemoralnej propozycji” mężatka dostaje propozycję spędzenia jednej nocy z bogatym przedsiębiorcą. Niemoralność tej propozycji nie polega tylko na próbie uwiedzenia kobiety w związku, ale też na tym, że przystojny Robert Redford, za wspólny czas, proponuje milion dolarów. Pierwsza refleksja jest taka, że Robert Redford jest takim mężczyzną, który nie musiałby komukolwiek płacić za spędzenie nie tylko jednej nocy, ale nawet całego tygodnia . Druga – każdy swoją cenę. Nawet Demi Moore, kuszona w „Niemoralnej propozycji” ogromna kwotą pieniędzy, bohaterka filmu. Pytanie brzmi, za ile ty byś się sprzedał? Za co? Jaka kwota sprawiłaby, że wahałbyś się podobnie jak Demi Moore? Wielokrotność ilu pensji sprawiłaby, że… rysy „Redforda” dostrzegłbyś nawet w… najpaskudniejszym sąsiedzie? Każdy ma swoją cenę? Każdy, ale nie Perelman. Czy warto zapamiętać jego nazwisko? W 2002 roku Perelman opublikował dowód potwierdzający prawdziwość hipotezy Poincarego. W 2010roku przyznano mu jedną z siedmiu Nagród Tysiąclecia, wartość – milion dolarów. Tego samego roku rosyjski matematyk odmówił jej przyjęcia.
W tym momencie wypadałoby wyjaśnić, za co dostaje się w dziedzinie matematyki milion dolarów. Problem polega jednak na tym, że dla przeciętnego, czy nawet nieprzeciętnego zjadacza chleba, to co opublikował Perelman, składa się z ciągu słów, które w pojedynkę brzmią znajomo, razem tworzą jednak zdania, które nie są zrozumiałe dla większości nas, choć genetycznie przypominamy Perelmana, a Perelman nas. Każda trójwymiarowa zwarta i jednospójna rozmaitość topologiczna bez brzegu jest homeomorficzna ze sferą trójwymiarową, czyli brzegiem czterowymiarowej kuli. Ilu ludzi rozumie to zdanie? Chętnie poznam chociaż jednego i z dużą otwartością wysłucham próby wyjaśnienia pracy Perelmana, podobnie jak bohatera sztuki „Nie trzeba”. Autorka sztuki, granej w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu, próbuje zrozumieć co siedzi w głowie genialnego matematyka. Jak to możliwe, że można nie przyjąć miliona dolarów, gdy samemu mieszka się z mamą w małym mieszkaniu. Jak można nie chcieć pieniędzy? Co jest ważne dla człowieka, który żyje w innej rzeczywistości, w której pieniądze nie mają znaczenia? Tylko po co Perelmanowi pieniądze? Jedna z postaci w sztuce, odpowiada, że za pieniądze można kupić przedmioty. Te przedmioty są tylko odbiciami pewnych ideałów, projekcją doskonałości. Po co więc Pelermanowi pieniądze, skoro mógłby za nie kupić tylko niedoskonałe przedmioty, a on sam żyje w świecie idealnym. W świecie matematyki. Co więcej, potrafi opisać za pomocą idealnych liczb nie tylko ten świat, ale też jego idealną, doskonałą matematyczną wersję. Perelmanowi nic „NIE TRZEBA”? Ma wszystko. Ma wszystko?
Czasem wśród nas są ludzie kompletnie od nas inni. Inne wartości, inne światy, inny sposób funkcjonowania. Przysłuchując się ich poglądom, podejściu do życia, mamy wrażenie, że nie jest możliwe żebyśmy reprezentowali ten sam gatunek. Co więcej, to oni wydają się nam zawsze pomyłką ewolucyjną, a my sami – koroną stworzenia. Tym obcym, innym, „nie trzeba” tego, co dla nas jest tak „niezbędne”. Niezbędne są nam tysiące przedmiotów. Wmawiamy sobie, że to kwestia potrzeb. Człowiek potrzebuje… i tu pojawia się cała lista pragnień, bo do jakiej potrzeby można dopasować kupno kolejnych butów, których ilość przekroczyła już dawno dwucyfrową liczbę. Perelman, jak każdy dziwak „nie potrzebuje”. Nie potrzebuje przedmiotów, nowych ubrań, tysiąca gadżetów. Potrzebuje tylko jak wielu ludzi wybitnych, łącznika ze światem. Perelman ma matkę; Beksiński, Nabokov miał żonę. Musi być jakaś osoba, która zajmuje się przedmiotami, światem materialnym. Oni w tych samych ubraniach, odklejeni od rzeczywistości(?). Niezależni od świata(?) i kompletnie zależni od jednej osoby(?). Czy w takim razie rzeczywiście Perelmanowi niczego „Nie trzeba”?
W naszej rzeczywistości, ciągle pojawia się to pytanie „czego potrzebujesz?”, „czego pragniesz?”, „do czego dążysz?”, „jakie masz cele?”. Może czasem warto zapytać „czego nie chcesz?”. Czego tobie „nie trzeba”?
Asja Wołoszyna NIE TRZEBA [Не надо] Spektakl Teatru Współczesnego we Wrocławiu