Blog

Dla praktyków projektów six sigma – Slajd 5 Sponsor, Freud i lider projektu – czyli co to jest KOMPLEKS SPONSORA?

Dla praktyków projektów six sigma – Slajd 5 Sponsor, Freud i lider projektu – czyli co to jest KOMPLEKS SPONSORA?

„Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”; „czego Jaś się nie nauczył, Jan nie będzie umiał” – dzieciństwo to nie tylko czas beztroski, ale okres nieustannej nauki. Każdy dzień dla małego dziecka, to tysiące informacji, które musi przyswoić, przetworzyć, zakodować. Rodzic, opiekun, dziadek, babcia – to otoczenia społeczne, które w tym procesie jest bardzo istotne. Pomaga lub przeszkadza; wspiera lub szkodzi; motywuje albo zniechęca do wszystkiego; pozwala na samodzielność albo ogranicza w każdej decyzji i wyborze; ma zaufanie albo kontroluje… Kto pełni taką funkcję w życiu małego lidera projektu? Kto jest „super mamą”; „tatą bohaterem” a kto robi za „macochę” lub „nieobecnego ojca jak w historii Kopciuszka”, który pozwalał na dręczenie swojej córeczki przez złe siostry?

Sponsor? 

Czy szef/sponsor, jak rodzice małego Hansa, prowadzi lidera do wujka Freuda, proponując liderowi coaching, szkolenia czy inną formę wsparcia? Czy szef/sponsor dzieli się własnym doświadczeniem związanym z prowadzeniem projektu? Czy to jego zdjęcie lider trzyma w portfelu, razem ze zdjęciami partnera i dzieci? Czy to o sponsorze lider opowiada dzieciom i wnukom, tworząc z niego wzór osobowy? A może, w wolnych chwilach liderzy piszą jakieś krótkie formy poetyckie na temat swoim doświadczeń ze sponsorami (np.„O ty, światło wiedzy i kaganku oświaty, co mrok mój projektowy rozpraszasz na wieki…”)? Tak… tacy sponsorzy gdzieś istnieją. Nie będziemy tutaj rozpisywać się jednak o jednorożcach czy innych mitycznych istotach. To nie o nich jest ten wpis. Ten wpis jest o sponsorach, którzy są… źródłem wewnętrznych konfliktów; koszmarów sennych i nieprzypadkowo ich liderzy wieczorami, w swoich piwnicach piszą szkic industrialnego kryminału(sic!).

Oczywiście, istnieje też inna wersja, którą warto rozważyć… Umysł lidera jest owładnięty fantazjami na temat otaczającej go rzeczywistości. Sponsorzy, którzy są archetypem KOMPLEKSU SPONSORA nie istnieją. To tylko lider projektu, pełen jest projekcji swoich mrocznych instynktów, które przypisuje innym ludziom. To lider projektu targany jest wewnętrznymi wątpliwościami, które przypisuje innym ludziom. To lider projektu, podjął fatalne decyzje, które są złe, krzywdzą innych a teraz tylko przypisuje IMG_4723odpowiedzialność za nie innym ludziom, także szefowi/sponsorowi.

Kompleks sponsora – to złożona walka wewnętrzna, którą toczy lider projektu każdego dnia. Walka pełna wahań i wątpliwości, w której sponsor/szef staje się uosobieniem dobra lub zła, w zależności od tego, co drzemie w duszy lidera projektu. W jej trackie lider nie wie co jest lepsze… Nie wie co jest realne a co nierealne… Walczy sam ze sobą, co na ogół bardzo męczy.

Jakie lęki i konflikty składają się na kompleks sponsora?

Kompleks sponsora:

Niewidzialny sponsor vs sponsor voyerysta, froterysta

Istnieją firmy, w których sponsor jest. Gdzieś jest. Nikt jednak nie wie gdzie. Co więcej, sponsor odnaleziony z zaułkach firmy, nie ukrywa niechęci na widok lidera. Pytania lidera, spotykają się ze spojrzeniem pełnym odrazy. Miano „sponsora”, sponsora przeraża, bo sugeruje, że być może, trzeba będzie… jakieś nakłady ponieść. Wsparcie dla projektu jest mu obce.  Niektórzy liderzy o tym marzą. Lubią gdy nikt im się do projektu nie wtrąca. Tacy liderzy robią co uważają za słuszne w swoim projekcie (chociaż nie zawsze to takie jest!). Szacunek sponsora, graniczący z zabobonnym lękiem,  zdobywają, pokazując, że potrafią sponsora dopaść i wymusić jakieś decyzje, w każdym miejscu w organizacji, gdziekolwiek by się sponsor nie próbował ukryć. Taki sponsor jest także marzeniem lidera projektu, którego senną marą jest sponsor froterysta lub wojerystą. Sponsor froterysta/wojerysta jest tak zaanagażowany w projekt, że jest na każdym spotkaniu grupy projektowej. To jego zaangażowanie sprawia, że właściwie lider projektu ma wrażenie, że jego mogłoby na tych spotkaniach nie być. Sponsor wojerysta podgląda, przygląda się, podpatruje, zerka… Tak dąży do kontaktu z liderem, grupą i projektem, że wydaje się czerpać satysfakcję nie tylko zawodową w związku z realizowanym u niego projektem. W tej diadzie to sponsor/froterysta dopada lidera w różnych miejscach firmy i jakoś tak blisko staje, niby to przypadkiem. ociera się nie tylko o projekt ale też ciało lidera. Pytania zadaje, dociskając się do lidera w windzie, czy na korytarzu. Tak się ociera, że objawy nerwicowe u lidera projektu to tylko kwestia czasu.

Sponsor nie krowa – czyli zmienia zdanie inspirując innych lub ich wykańczając

„Tylko krowa nie zmienia poglądów” – to ulubiony cytat kolejnego demona w głowie lidera projektu. Sponsor lubi inspirować, więc sugeruje, proponuje i jakoś tak patrzy… tak wyczekująco patrzy, patrzy, aż patrzenie sprawi, że lider zainspirowany lub wykończony bezsensowną walką zmienia: zakres projektu, obszar, metodykę, miejsce testów, eksperta…. Nierzadko też zmienia pracę, szukając nieco bardziej stabilnego otoczenia zawodowego.

Sponsor wszechmocny i wszechwiedzący ekspert w zakresie metodyk wszelkich

Czasem na drodze lidera projektu pojawia się sponsor, który WIE. Wiedza to cudowna rzecz. Intuicja nam jednak podpowiada, że nie wiemy wszystkiego. Niestety, ten archetyp sponsora tego nie wie. ON/SPONSOR wie wszystko. Niestety, tą wiedzą się dzieli. Zmienia, podważa. Zapytany o dane, liczby, fakty, patrzy z pogardą na lidera, bo przecież on wszechwiedzący i wszechogarniający złożoność świata, nie potrzebuje tak banalnych dowodów dla poparcia swych tez. On wie. Wiedza taka jest dostępna tylko bytom wyższym, którym na drabinie jakubowej bliżej do aniołów niż bestii (czytaj: liderów projektów i ich grup). Oczywiście weryfikacja boskości takiego sponsora jest w trakcie, ale po śmierci niewątpliwie na ołtarze organizacyjne zostanie wyniesiony… Trzeba tylko poczekać…

Śpieszmy się kochać sponsorów, tak szybko odchodzą…

Czasem sponsor znika. Szczegóły zniknięcia sponsora na ogół są tylko sferą plotek i domysłów. Dla egoistycznego lidera projektu to zawsze problem, bo co teraz będzie się działo z projektem(???). Śpieszcie się liderzy realizować wasze projekty!! Śpieszcie się kochać sponsorów, bo… mogą odejść.

W rozmowach z liderami projektów, słychać też troskę o sponsorów. Troskę o ich rozwój, karierę zawodową. Czasem taki troskliwy, oddany i lojalny lider projektu, dopytuje nawet czy są jakieś szkolenia dla sponsorów. Szkolenia, które zmienią życie sponsora. Myślę, że lider projektu, chce się tak zrewanżować sponsorowi, za zmianę także jego, liderskiego życia w projekcie. Zaangażowanie lidera projektu w rozwój sponsora widać w dość częstej deklaracji(?) i prośbie(?), którą słyszę: „Jak pomożesz mi go namówić, żeby pojechał na takie szkolenie, to ja sam za nie zapłacę”. Drogi sponsorze, jak to czytasz to pewnie w tym momencie pojawiła się łza wzruszenia, że lider twojego projektu tak mocno chce cię wspierać!

 

ps. Oczywiście jakakolwiek zbieżność imion, nazwisk, postaci, opisanych sytuacji jest przypadkowa i… to wszystko to tylko przejaw lęków i niepokojów liderów projektów a nie prawdziwych sytuacji;))

ps. Refleksja na wieczór – Liderze jakim sponsorem ty będziesz?;)

ps. Koniecznie przeczytaj poprzedni wpis slajd nr4!

 

 

Leave Reply