Blog

Co się stanie gdy Woody Allen umrze? Rozważania nie tylko dla neurotyków o tym,  że „O północy w Paryżu” warto spotykać się z ludźmi!

Co się stanie gdy Woody Allen umrze? Rozważania nie tylko dla neurotyków o tym, że „O północy w Paryżu” warto spotykać się z ludźmi!

Co się stanie gdy Woody Allen umrze? Jedyną pewną rzeczą w naszym życiu jest to, że kiedyś nasze życie się skończy. Brutalne? Okrutne? Wpisów o śmierci nie powinno się umieszczać na blogach na początku roku? Styczeń to czas radosnych postanowień noworocznych (i nie ma żadnego znaczenia, że za chwilę te postanowienia staną się wyrzutami sumienia dla większości zmotywowanych na krótko postanawiaczy). Odważę się jednak popsuć tę atmosferę entuzjastycznego, pełnego energii wchodzenia w Nowy Rok i powtórzę pytanie: Co się stanie, gdy Woody Allen umrze?

IMG_1482 - wersja 2

80-letni Woody Allen co roku kręci jeden film. Co roku kręci co najmniej jeden film, a od 1966 roku wyreżyserował ich 49. Myślę, że większość z nas obejrzało przynajmniej jeden. O czym są te filmy? Każdy z nich może zostać opisany „osobno”, ale można też dostrzec w nich jedną historię. 49 filmów Woodego Allena tworzy jeden wielki manifest, neurotycznego intelektualisty, który umie się śmiać z samego siebie; umie dostrzec absurdalność naszego życia; umie dostrzec paradoksalność naszego człowieczego losu i bezsensowność większości działań, ukierunkowanych na zdobycie (lub pozbycie się) miłości, sławy i pieniędzy. Poszukiwanie jednego, wspólnego mianownika dla 49 filmów Woodego Allena, często jest powierzchowne, bo w jego filmach kluczowe są dialogi. Jeżeli kilkakrotnie oglądamy jego filmy, to za pierwszym razem pamiętamy fabułę, dziwną, wielowątkową, często zaskakującą. Oglądając film „kolejny raz” wyłapujemy „złote myśli” w dialogach. Jak wróżby w chińskich ciasteczkach, ten sam tekst może mieć dla widza zupełnie inne znaczenie po kilku latach. Starzeje się nie tylko Allen, jego widzowie też nie stają się coraz młodsi. Życie wewnętrzne widza, to co przeżył, to co aktualnie dzieje się w jego życiu, jest filtrem, przez który odbiera i interpretuje treść filmu. O czym są więc te filmy? O tym, co aktualnie z wielowątkowej i symbolicznej narracji wybierze sobie widz?

Woody Allen ma „oko” do dobrych aktorów. W jednym z wywiadów powiedział, że do swoich filmów, wybiera ludzi, którzy znają się na tym, co robią i umieją to robić, a potem po prostu pozwala im na to, żeby robili to, co umieją najlepiej. Cudownie prosty przepis na sukces nie tylko filmu, ale każdego przedsięwzięcia. Umieć dostrzec, że inni ludzie są w czymś dobrzy, a nie jedynym arcymistrzem od wszystkiego jesteś TY, a potem pozwolić im to robić ku chwale firmy i organizacji. Jeżeli wierzysz tylko w swoje kompetencje, zmuszasz się do robienia wszystkiego samodzielnie i kontroli każdego pracownika i współpracownika w każdym aspekcie jego pracy. Bo przecież wszyscy wiedzą, że tylko ty, Królu Midasie, zamieniasz wszystko, czego nie dotkniesz w złoto. Inni tego nie umieją… a jak umrzesz, to świat się skończy, a firma padnie. Frygia, królestwo Midasa, było i przed nim i po nim. A Midas prosił po jakimś czasie Dionizosa, żeby pozbawił go tego daru, bo groziła mu śmierć głodowa, jedzenie też zamieniał w złoto.

Co się stanie, gdy nie będzie już Woodego Allena i nie powstanie już żaden jego kolejny film? Kto będzie nas rozśmieszał? Kto będzie zmuszał nas do myślenia? Kto pokaże nam nasze „wady” i „zalety” w krzywym zwierciadle, w którym wada jest często mocna stroną, a zaleta, staje się demonem, który niszczy wszystko?

Postacie stworzone przez Woody Allena (i on sam!) często określane są mianem „neurotycznych”. Kim jest neurotyk? Jego Ja realne (to jak postrzega siebie), znacząco odbiega od ja idealnego (to jakim powinien być). Neurotyk uważa że powinien być INNY. Ten brak akceptacji samego siebie niestety wpływa na wszystkie jego relacje. Albo sam jest ciągle niezadowolony z siebie albo jest wciąż niezadowolony z innych, którzy „są za mało…”, „są za bardzo…”. Nie pasują do jego wyobrażeń. Stan niezadowolenia jest dość przykry, dlatego neurotyk wciąż ucieka od żony, męża, kochanki, kochanka, życia, pracy, rodziny. Czasem ucieka w świat fantastyczny jak bohater „O północy w Paryżu”. Gil Pender, bohater tego filmu, ma możliwość spotkania o północy, w Paryżu, wszystkich swoich „idoli”. Hemingway, Eliot, Dali, Picasso – to nazwiska, co do których nie wypada się przyznać, że się ich nie zna. Nieważne, że wiedza na ich temat jest powierzchowna i sprowadza się do najczęściej do jednego zdania w jednotomowej encyklopedii wiedzy o wszystkim i niczym. Pisarz, poeta, malarz – encyklopedyczna wyliczanka, którą dumnie możesz i ty wyrecytować. Na szczęście bohater „O północy w Paryżu”, wydaje się wiedzieć o nich więcej. Dla niego są „ważnymi ludźmi”. Chce żeby Hemingway przeczytał jego książkę. Gdy spotyka F.S.Fitzgeralda na pewno wie o nim więcej, niż to, że jest/był autorem Wielkiego Gatsby’ego. Dzięki tej wiedzy może przekonywać Zeldę, że pisarz kocha tylko ją. Gil Pender może przez kilka nocy, spotkać ludzi, którzy go fascynują. Może z nimi porozmawiać. Są nieobecnymi idolami, bo Pender podziwia ich za ich twórczość, ich samych nie mógłby poznać, bo żyli w latach dwudziestych XXwieku. Paradoksalnie oni nie powiedzą mu już więcej niż to, co o nich wie. Gil zna ich książki, twórczość na pamięć. Dla Gila Pendera ich życie jest marzeniem, obietnicą. Chciałby żyć razem z nimi w latach dwudziestych, nie dostrzegając, że byli „straconym pokoleniem”. Tych, których podziwia, uwielbia także (tak jak Gila) „nie zadowalała teraźniejszość”, też chcieli znaleźć się w innym miejscu i poczuć, że naprawdę żyją (jak Hemingway), poczuć się prawdziwie kochanym (jak Picasso), czy żyć bez ograniczeń (jak Zelda Fitzgerald). 100 lat temu ludzie też mieli poczucie, że „życie pędzi i jest pełne komplikacji” i z nostalgią marzyli o tym, by przenieść się do czasów wcześniejszych. Jest coś bardzo pociągającego w rzeczywistości, w której nas nie ma. Mamy swoją wyimaginowaną wizję świata, w którym znajdziemy szczęście, bo tam… ludzie byli inni(?). W języku francuskim słowo pendre oznacza „wisieć na czymś”, „uwieszać się czegoś”, Gil Pender „jest uwieszony” swojej wizji życia w latach dwudziestych w Paryżu; „uwieszony” jest też siebie, jest skupiony na sobie. Gil tak bardzo pochłonięty jest życiem w świecie alternatywnym, że nie zauważa, że jego narzeczona ma romans; otoczenie patrzy na niego jak na świra‑komunistę; mógł skrzywdzić hotelową pokojówkę, niesłusznie posądzoną o kradzież. Nie żyje teraz, tylko żyje w innej rzeczywistości. „Teraźniejszość jest nudna” dla wszystkich bohaterów „O północy w Paryżu”. Woody Allen, pokazuje w swoim filmie, że w każdym świecie, w każdej epoce, są ludzie, których „nie zadowala teraźniejszość, bo nie zadowala ich życie”. Gil ma jednak wspaniałą szansę poznania ważnych dla siebie ludzi, którzy odeszli wiele lat temu, zanim mógł z nimi porozmawiać. Dzięki tym spotkaniom, Gil rozumie co i jak może zmienić w swojej powieści, zmienia swoje życie. Jego życie zyskuje. O tym, też jest ten film. O tym, jak wiele może dać ci spotkanie z ważnym dla Ciebie człowiekiem. W twórczości Woodego Allen jest bardzo wiele „takich spotkań” z innymi (Dostojewskim, Freudem, Bergmanem i tak dalej…). Warto mieć „kogoś”, kto jest dla nas inspiracją. Kogoś, z kim rozmowa pokazuje ci coś nowego, coś zmienia. Dzięki komu możemy lepiej coś zrobić, lepiej pracować, być lepszym dla naszych dzieci, partnerów.

Gdy umrze Woody Allen, na pewno w jakimś mieście będzie można wsiąść do taksówki i pojechać na spotkanie z nim… żeby pogadać o swoim neurotycznym życiu. Nowy Jork? Paryż? Rzym? Barcelona?

 

Zamiast postanowień noworycznych, zadaj sobie kilka pytań:

Kto jest dla Ciebie inspiracją?

Kto jest dla ciebie ciekawy?

Kto potrafi ci pomóc spojrzeć na znane ci sprawy w nowy sposób

Kto cię zaciekawia?

Z rozmowy z kim, dowiadujesz się z rozmowy z nim czegoś, czego nie wiedziałeś?

 

Jeżeli masz taką osobę w swoim świecie, to może warto się z nią spotkać? Warto przeżyć swoje prywatne „o północy w Paryżu”, niekoniecznie uciekając w świat fantazji.

 

 

Cytaty pochodzą z dialogów z filmu „O północy w Paryżu” (2011), reżyseria i scenariusz Woody Allen

Leave Reply