Blog

Śmierć w kombinacie. Samobójstwo w pracy.

Śmierć w kombinacie. Samobójstwo w pracy.

W tekście piosenki Kombinat, Grzegorz Ciechowski śpiewał o powtarzalności, przewidywalności losu pracownika kombinatu. Pracownik ma wskazane biurko, szufladę. To „kombinat pracuje, oddycha, buduje”. Konkretny człowiek, pracownik jest tylko „komórką”. „Kombinat to tkanka”. W kombinacie Ciechowskiego człowiek jest anonimowy. Wykonuje zadania i wydaje mu się, że „nikt nie wie, że [on] żyje”. Nie ma możliwości wyrwania się z tego świata(?). „Nie wyrwę się” – wielokrotnie, w tym utworze śpiewa autor, lider Republiki. „Nie wyrwę się”? Czasami, człowiek wybiera najbardziej radykalny sposób wyrwania się z tej rzeczywistości. ZABIJA SIĘ.

Dla innych ludzi, samobójstwo jednego ze współpracowników, pracowników to zawsze szok. Cios, z którym trudno sobie poradzić. Coś kompletnie NIEZROZUMIAŁEGO…

Jak to się mogło stać?

Przecież jeszcze kilka dni temu z nią rozmawiałam…

Przecież powiedział, że wychodzi tylko na spacer…

Przecież to niemożliwe…

Przecież ona zostawiła dzieci…

Przecież miał małą córeczkę…

Przecież to była normalna rodzina…

Przecież ona była taka uśmiechnięta…

Przecież nie miał kłopotów…

Czy w twoim otoczeniu, w pracy, ktoś się kiedyś zabił? Czy byłeś w takiej sytuacji? Przychodzisz do pracy i widzisz, że ludzie są poruszeni. Ktoś płacze, widać emocje. Ktoś ci mówi, że dzień wcześniej, noc wcześniej ktoś zmarł. „Nie żyje… „ i tutaj pada imię, nazwisko człowieka, którego znałeś. Nie żyje??? Po chwili zaczynasz dopytywać. Co się stało? Wypadek? Był chory? Dowiadujesz się, że człowiek, którego znałeś, z którym pracowałeś, zabił się. Po pierwszym szoku, w którym nie wiesz co powiedzieć, przychodzą pytania.

Dlaczego to zrobiła?

Może coś można było zrobić?

Ona mówiła, że chce się zabić?

Może można było jej jakoś pomóc?

Czy nikt nie wiedział, że jest aż tak źle?

Potem, chcesz znaleźć przyczynę. Chcesz wiedzieć dlaczego to się stało. Dzięki tym pytaniom,, chcesz zrozumieć coś, co najczęściej „wymyka” się zrozumieniu.

Miała problemy w domu?

Miał kłopoty z żoną?

Był na coś chory?

Nie mogła sobie poradzić z samotnością?

To przez to, że mąż ją zostawił?

To przez jego szefa?

Miał długi?

Była aż tak nieszczęśliwa?

Wielu ludzi jest nieszczęśliwych, nie wszyscy decydują się odebrać sobie życie. Wielu ludzi ma problemy w pracy, ale nie dla wszystkich jest to powód, by się zabić. Wielu ludzi ma problemy rodzinne, ale dla większości nie jest to powód, by popełnić samobójstwo. Chcemy zrozumieć, dlaczego ON to zrobił. Dlaczego ONA się zabiła. PRZECIEŻ „ludzie w naszym świecie się nie zabijają”. To się dzieje gdzieś daleko, ale nie w naszej firmie, w naszym gronie znajomych, w naszej rodzinie. Nie potrafimy zrozumieć „absurdu samobójstwa”. „Wiemy”, że samobójstwo niczego nie rozwiązuje. Nie potrafimy znaleźć wystarczająco dobrego powodu, które mogłoby „usprawiedliwić” zabicie samego siebie. Ten brak zrozumienia samobójców towarzyszy nam od wieków. W średniowieczu, samobójstwo było równoznaczne najcięższym zbrodni0m. Samobójca był traktowany jak zbrodniarz. Nie wybaczano tego co zrobił, dlatego też nie chciano, by jego ciało spoczęło w poświęconej ziemi.

Dlaczego ona to zrobiła? Dlaczego on to zrobił?

Dlaczego ona zrobiła to sobie?

Dlaczego on zrobił to nam?

Gdybyśmy znali odpowiedź, dlaczego ludzie decydują się odebrać sobie życie, moglibyśmy zapobiegać prawie wszystkim samobójstwom. Niestety, nie jesteśmy w stanie zdefiniować określonej przyczyny, która spowodowałaby podjęcie takiej decyzji. Możemy przypuszczać, że było „coś”, co „przelało szalę”. Coś, co sprawiło, że człowiek, z którym pracowałeś, spojrzał w swoją przyszłość, i tak jak bohater „Absolwenta”, mógłby odpowiedzieć sam sobie, że ta „przyszłość mu się nie spodobała”. Możemy uznać, że samobójstwo to tylko problem ludzi, którzy mają problemy emocjonalne. Możemy połączyć samobójstwo z tak wielkim bólem egzystencjalnym, cierpieniem odczuwanym stale, że żyjąca osoba w takim stanie psychicznym, nie ma siły już dalej żyć. Smutek i cierpienie odbiera jej wszystkie siły.

Ona rozstała się IMG_0111z życiem. On rozstał się z życiem…

Czyli z czym? Z kim? Z czym rozstał się samobójca? W stwierdzeniach, „miała dzieci”, „miała pracę”, „miał żonę”, jest nie tylko konstatacja faktów biograficznych, dotyczących życia danej osoby, ale też sugestia, że „ludzie”, którzy mają rodziny; którzy mają dzieci; którzy mają domy, pracę; którzy są lubiani, NIE ROBIĄ TAKICH RZECZY. Gdy taki człowiek się zabija, to uderza to w naszą wizję przewidywalnego świata. Matka, która ma dzieci, nie może się zabić! Odpowiedzialny ojciec towarzysz swoim dzieciom w ich codziennym życiu, a nie odchodzi. Tacy ludzie nie mogą się zabić? Nie mogą? Mamy w głowie jakiś „stereotyp”, „jakaś wizję tego, jak wygląda świat”, „jakie prawa w nim rządzą”. To nasza wizja świata. Samobójca w momencie, kiedy się zabijał „miał zupełnie inną”, swoją wizję świata i rzeczywistości.

Po szoku, bólu, może pojawić się złość.

Nie wiem jak to powiedzieć, ale jestem… na nią zła”. „Jak mogła to zrobić?”. „Jak mogła nie powiedzieć, że jest aż tak źle?”. „Jak mogła mi to zrobić?”. Dlaczego nie przyszła i nie powiedziała?

Dlaczego nie przyszedł porozmawiać?”

„Czy naprawdę nikt, nic, nie wiedział?”

Czujemy złość w stosunku do osoby, która się zabiła, bo… ludzie się nie zabijają!(???). A może raczej: Nie powinni zabijać się Ci, których znamy. Nie powinni zabijać się ci, których lubimy, kochamy. Choć może brzmieć to absurdalnie, nie chcemy i nie możemy zaakceptować samobójstwa w gronie znanych nam osób. Gdy zabija się ktoś, kogo znamy, powoduje to tysiące myśli, emocji, czasem pustkę, zmęczenie, niedowierzanie, a w tym wszystkim pytanie, wyrzut do samego siebie „czy mogłam coś zrobić, żeby jej pomóc?”Ta myśl przytłacza, dręczy. Gdybyś jednak cokolwiek podejrzewał, to na pewno próbowałbyś pomóc. Zrobiłbyś to. Nie zdawałeś sobie sprawy, że ten konkretnie człowiek może się zabić.

W Polsce, ponad 6tysięcy osób rocznie, według statystyk policyjnych, zabija się rocznie. To 16osób dziennie. Oznacza to, że statystycznie, co półtorej godziny ktoś w podejmuje decyzje o samobójstwie.

Nie jesteś w stanie pomóc tym ludziom, którzy się zabili. Gdybyś był, gdybyś cokolwiek zauważył, na pewno podjąłbyś jakieś działanie. Coś być zrobił. Możesz jednak pomóc, tym osobom, które… są obok. Może w twoim otoczeniu jest ktoś, kto przeżywa jakąś trudną sytuację, potrzebuje pomocy. Może warto się z nim spotkać. Spędzić trochę czasu. Nie jesteś w stanie rozwiązać problemy tego człowieka, ale możesz po prostu z nim pobyć. Porozmawiać. Podobno nic tak nie pomaga człowiekowi, jak obecność drugiego człowieka.

Gdy coś zaczyna cię niepokoić w zachowaniu twoich współpracowników, spotykaj się z nimi. Rozmawiaj. Taka rada wydaje się banalna, aż nazbyt prosta, ale gdy jesteś z drugim człowiekiem, pokazujesz mu, że jest dla ciebie ważny. Dzielisz się swoim światem z nim. Opowiadasz o sobie. Komentujesz to, co on mówi. Opowiadasz kawałek swojej historii, albo kogoś kogo znasz. Dzielisz się swoim doświadczeniem. Nie możesz pomóc w rozwiązaniu jego problemów, ale możesz uczynić jego świat bezpieczniejszym. Bezpieczniejszym, bo twój znajomy, współpracownik, może poczuć, że nie jest w tym świecie sam. To wszystko sprawia, że w szczególnie trudnej dla siebie chwili, może zrozumieć, że jest ktoś dla kogo jest ważny, dla kogo warto… Warto żyć.

 

Średniowieczni samobójcy  (dostępny 17.01.206)

Kombinat Republika

 

Leave Reply