Blog

Czego można nauczyć się od… KURY?

Czego można nauczyć się od… KURY?

Z czym kojarzy Ci się kura? Jeżeli w dzieciństwie oglądałeś Muppet Show, to niewątpliwie kojarzysz długonosego Gonzo. Ten stwór kochał kury. Stadko kur, energicznie gdacząc, wspierało Gonzo podczas jego „występów”. Kury były z nim prawie zawsze. Natomiast białkoholikom, miłośnikom diet wszelakich, którzy unikają „niezdrowego” telewizora, kura kojarzyć się raczej z „zaleceniem dietetyka”. Dietetycy kochają kury, a dokładniej ich piersi. Nie ma przecież nic zdrowszego, niż dawka, nafaszerowengo antybiotykami, białego mięsa. Kura, czy to jako muza Gonzo, czy też inspiracja dietetyków, nie wydaje się chyba nikomu, stworzeniem, od którego możemy się czegoś nauczyć… A jednak! Gdzieś, wcale nie tak odległej galaktyce, praktykuje kurzy mistrz Yoda, który uczy ludzi, jak obchodzić się z kurami. Na pewnym Ranczu Stokrotka, twoja „głowa” dostaje dawkę wiedzy o zwierzakach – o tym jak się uczą; a twoja „ręka” dostaje „narzędzie” kliker, oraz chochelkę z karmą dla kur. Następnie, trzy dni spędzasz w kurniku z ziarnem i 7 ludzkimi towarzyszami oraz ośmioma ptakami. Po trzech dniach: twoja kura rozpoznaje kartę (moja rozpoznawała ósemkę karo); przeciąga wózek; kręci się na sygnał i… pewnie robiłaby znaczenie więcej, gdybyś jej nie przeszkadzał i lepiej ją uczył. Szkolenie jest dedykowane przede wszystkim dla osób, które… Właśnie dla kogo? Kto może spędzić kilka dni swojego życia w kurniku?  Po co na takie szkolenie jedzie psycholog, który na co dzień pracuje… z koroną stworzenia, homo sapiens?

Żyjemy w nieznośnych czasach analizowania, na tysiąc i jeden sposobów, ludzkich zachowań.

Dlaczego on zrobił? Dlaczego ona się tak zachowuje? Czemu on to mówi? O co jej chodzi? Dlaczego ona tak reaguje? Czy on to robi specjalnie? Czy ona to zrobiła świadomie?

Setki pytań zadawanych sobie i innym ludziom. Same pytania nie byłyby takie złe. Niestety, „teorie” tworzone jako odpowiedzi, nie spełniłyby zasady Brzytwy Ockhama, tak bardzo są skomplikowane, pełne założeń i pojęć, wspartych pseudo-wiedzą. Nie ma to jak „doświadczeni specjaliści od psychiki ludzkiej”, którzy wiedzą wszystko, bo mają dostęp do internetu. Gdzie te piękne czasy, w których dziewiętnastowieczny mieszkaniec Wiednia, mógł spokojnie i pewnie odpowiedzieć: „To co się dzieje, dzieje się dlatego, że bóg tak chciał”. Niestety, w tym Wiedniu pojawił się Freud i wszystko zepsuł. To przez niego,  „przekombinowujemy”, analizując motywy zachowań naszych kolegów, współpracowników, pracowników, a szczególnie przełożonych. Pławimy się w pseudointelektualnym bełkocie… chwaląc się jakie to „nowe pojęcia” i „syndromy” opanowaliśmy, by szufladkować nasze otoczenie.

Może zachowania innych ludzi, nie są wcale tak skomplikowane, tak perfidne, jak nam się wydaje. Może są tylko efektem „nagrody”, którą ktoś, kiedyś im dał.

Mechanizm uczenia, warunkowania jest prosty. Skinner badał to, tworząc procedury, które polegały na tym, że zwierzątko (szczur, gołąb) było zamknięte w klatce, która „coś miała”. „To coś” to przycisk, ekran, dźwignia. Zwierzę musiało wykonać jakąś czynność, która była wzmacniana nagrodą. Działasz i dostajesz nagrodę. Co robisz? Chcesz kolejnej nagrody! Powtarzasz zachowanie, żeby ją dostać. W trakcie szkolenia, na Ranczu Stokrotka, kura ma wykonywać określone zadania, a „nauczyciel” wzmacnia je dając jej żarcie i dodatkowo wzmacniając „oczekiwane” zachowanie klikerem. Sygnał dźwiękowy „wzmacnia”, wyodrębnia element istotny w zachowaniu kury.DSC00306

Kura – człowiek… Człowiek – kura…. Na jakubowej drabinie bytów, jesteśmy podobno nieco wyżej,  ale… pomyśl chwilę o swoich zachowaniach. Albo(!), pomyśl o zachowaniach innych ludzi, będzie ci łatwiej to zrozumieć. (Ty jesteś oczywiście bardzo skomplikowany i to, co za chwilę napiszę dotyczy tylko INNYCH. Ci inni są prości i przewidywali, Ty oczywiście taki nie jesteś;))

Przykład 1, dotyczący tylko INNYCH ludzi;)

Opowiadasz jakąś drętwą historyjkę ze swojego życia. Blondyna obok się śmieje. Klik – jest sygnał dźwiękowy; jest nagroda – uwaga innej osoby. Co zrobisz? Pewnie opowiesz tę, naprawdę drętwa, historyjkę jeszcze kilku blondynom w swoim życiu. Co więcej, zaczniesz pewnie aktywnie poszukiwać blondyn, które w desperacji śmieją się za dużo, za głośno i za często… i do każdego. Tego ostatniego już jednak nie będziesz dostrzegał w pogoni za „nagrodami”.

Przykład 2, również dotyczący tylko INNYCH ludzi;)

Przychodzisz do pracy, wkurzony. Nie ukrywasz tego. Życie ci się nie układa. Żona taka „wkurzająca” od rana; potomstwo, niestety ma dopiero 10lat i jakoś nie zanosi się, żeby się szybko wyprowadziło, zabierając ze sobą matkę. Pokazujesz emocje. Przyjaciel, przyjaciółka z pracy pyta: „co się stało?”. Opowiadasz o swoich licznych, domowych cierpieniach. Przyjaciel: kiwa głową, komentuje, lituje się nad twoim hiobowym życiem. (Klik, Klik). Potem w pracy, wszyscy jakoś tak dają ci luz i spokój, bo wiedzą w jakim piekle, codziennie żyjesz… Czy dostałeś nagrodę? Uniknięcie pracy, inne traktowanie to też wzmocnienie. Co będziesz opowiadał w kolejny poniedziałek swoim współpracownikom? Co ci się będzie opłacało w każdy, kolejny poniedziałek?

Przykład 3, również dotyczący…?

Pracujesz. Podchodzi do Ciebie szef. Mówi, że podoba mu się to jak pracujesz i „przygotowujesz analizy”. Cytuje jakiś fragment. Pokazuje jego znacznie. Uśmiecha się do Ciebie. Pyta co teraz robisz. Rozmawia z tobą. Naprawdę jest zainteresowany.

Co się stało podczas tej rozmowy? Jak się po niej czujesz? Jak zareagujesz widząc szefa kolejnego dnia? Jak przygotujesz kolejny raport, analizę? Czy szef „kliknął” twoje „robienie analiz”? Co było tutaj nagrodą? Lubimy czuć się zauważeni, docenieni i mieć poczucie, że nasza praca ma sens. Jedna rozmowa… naprawdę może sprawić, że nam się chce „bardziej”. („Dobra, dobra, ale gdzie kasa” – rozlegnie się pewnie w tym momencie głos tych, co dawno nikt ich nie „kliknął” w pracy;))

Przykład 4, dotyczący… już na pewno tylko INNYCH ludzi, bo przecież nie ciebie;)

Rozmawiasz ze swoją byłą ukochaną przez telefon. Rozłączasz się zdenerwowany. Na te „negatywne emocje” uwarunkowałeś się już wcześniej, nie ważne co teraz twoja była ukochana robi i mówi, reakcje masz uwarunkowane do perfekcji. Twoja „obecna ukochana” pyta, co się stało. Opowiadasz. Jednym ze zdań, które komentują twoją zakończoną rozmowę jest: „Ona to robi specjalnie”. Nowa ukochana, dziarsko wyłapuje ten zwrot i „klika”, „Tak, na pewno, ona to robi specjalnie”. Oboje wchodzicie w schemat, w którym „ci byli” są niezrównoważonymi socjopatami. Tak jest wygodniej, łatwiej. Oczywiście, to jest bardzo spójne i logiczne, że „ty”, taki mądry, taki wspaniały, spędziłeś kilkanaście lat swojego życia z psychopatką… Związki zawsze zaczynamy z ludźmi, którzy są spełnieniem naszych marzeń, a kończymy je z… niebezpiecznymi debilami. Jak to możliwe, że ci ludzie w ciągu kilku lat tak się zmieniają? Czy może to mieć związek z twoimi zachowaniami?;) O tym jednak z nowym partnerem uczciwie nie porozmawiasz. „Tak, tak to socjopatka” – potwierdzasz,  a w zamian dostajesz  buziaka, bliskość, przytulenie i… tak, jeszcze kilka miesięcy temu kobieta, z którą spędzałeś życie, została niebezpieczną dla otoczenia psychopatką. KLIK + nagroda. Jak będzie wyglądała twoja kolejna rozmowa z nią? Jaki schemat będziesz powielał? Wiesz przecież za co dostajesz nagrodę!

Przykład 5, również dotyczący tylko INNYCH ludzi, bo przecież nie ciebie;)

Twój szef wchodzi i pyta, o jakiś temat, rozwiązanie problemu. W pokoju cisza. Nikt mu nie „klika”, nie wzmacnia. Zamiast tego, widzi (a jak dla każdego homo sapiens bodźce wzrokowe mają dla niego bardzo duże znaczenie), jakie miny robią pracownicy. Unikają jego spojrzenia, patrzą na siebie „jakoś tak dziwnie”, nic nie mówią. Jaką informacje dostaje szef? Pytania to problemy. Ile razy musi zaobserwować ból na twarzach pracowników w momencie zadania im pytań, w poszukiwaniu partnerów do współpracy, żeby przestać pytać? Szef zacznie „dyrygować”. „Świnia, dyktator, który nie liczy się z innymi” czy ofiara wzmocnień negatywnych? Nikt mu „pozytywnie nie kliknął” wcześniej. Co mu się dziwisz, skoro jego fajne zachowania skutecznie wygaszałeś przez ostatnich kilka lat.

 

„Klikasz” – spojrzeniem, słowem, reakcją – podkreślając określone zachowania ludzi z naszego otoczenia. Nagradzamy różne zachowania innych ludzi. Niestety, większości tych zachowań, kompletnie nie jesteśmy świadomi. Może właśnie dlatego warto, zejść o kilka pięter w dół, zobaczyć jak uczy się kura… i potem pomyśleć ile jest ptaka w każdym z nas. Może warto, zwrócić uwagę na to, co wzmacniamy u innych. Kura jest prostsza w obsłudze niż pracownik, partner, dziecko, ale… skoro z nią nie możesz sobie poradzić, to jakie błędy popełniasz z ludźmi? Skoro kurę możesz nauczyć tak wiele, to jakie świetne rzeczy mógłbyś zrobić ze „swoimi” ludźmi, gdybyś tylko wiedział co klikasz!

 

Ps. Mam takie niejasne przeczucie, że z mojej diety „wyleciały” właśnie kury. Jakoś tak niezręcznie jeść kumpla, z którym się nawiązało tak „inteligentny” dialog na szkoleniu.

2 komentarze

  • Monika Bojanowska-Kuchta dnia kw. 19, 2016 Reply

    Bardzo fajne przykłady!:)
    Podczas tego kursu też przekładałam sobie tą wiedzę na ludzi…na swoich uczniów…

    • Julita Urbaniuk dnia kw. 20, 2016 Reply

      Cały czas się teraz zastanawiam co i kiedy „klikam” w swoim otoczeniu:)))

Leave Reply