Blog

Szkolenia i coachingi w czasach zarazy…

W poszukiwaniu informacji o tym jakie decyzje są podejmowane w naszym kraju, w związku z koronawirusem, co jakiś czas wpadam na wpisy trenerów, szkoleniowców, psychologów i kołczów, którzy z paniką, z lękiem o swoje dochody, zastanawiają się jak tu szybko zostać specjalistą od szkoleń online, lub ekspertem od platform e-learningowych. Każdy kto chociaż raz nagrał webinara, zaczyna się też reklamować jako specjalista od webinarów; proponuje też szkolenie, oczywiście on-line, z tego jak szkolić w sieci… 

Zachowanie racjonalne, bo przecież jak wiadomo każdy, kto…:

  1. …poczytał sobie, że jego 80letnia mama, lub tato, może umrzeć w wyniku zachorowania na koronawirusa, kombinuje po chwili jak tu sobie zrobić szkolenie z motywowania pozafinansowego(sic!);
  2. …dowiedział się, że jego 7letnie dziecko przez najbliższe dwa tygodnie, nie będzie chodziło do szkoły, co dla niego oznacza, że przez dwa tygodnie może mieć duży problem z frekwencją w pracy (a zapewniam Państwa, że większość ludzi nie może z różnych powodów zabrać swoje dziecko do pracy), w drugiej kolejności szuka szkoleń on-line z autoprezentacji (sic!);
  3. …obserwuje puste półki w sklepach, a ma w domu, dwójkę dzieci i psa, zastanawiając się czy kupić ryż, makaron, pomidory w puszce i żarcie dla psa, w kolejnym kroku szuka szkoleń sprzedażowych(sic!).

Serio?

Człowiek w sytuacji, w której odczuwa lęk, lęk o siebie i swoich bliskich (wliczaj

ąc w to psa, dla którego nie kupił jeszcze karmy;)) naprawdę nie myśli o rozwoju, zwiększaniu własnych kompetencji… Tak się nie da. Lęk tak nie działa i dla każdego psychologa to wiedza elementarna z pierwszego roku psychologii. Lęk „zawęża” myślenie. 

Ludzie odwołują szkolenia nie dlatego, że chcą skorzystać z „innych szkoleń”, „wybrać inną firmę”. Odwołują, bo gdy się boją, są w sytuacji kryzysowej, to w tym momencie „mają inne rzeczy na głowie”. Nawet jak przyjdą na to szkolenie, to być może głownie będą myśleli o swojej mamie, dziecku, bliskich, o swojej pracy i negatywnych skutkach paniki(?) dla ich branży. To po prostu sytuacja kryzysowa. Trudno planuje się cokolwiek, gdy nie wie się co wydarzy się jutro.

Na szczęście mamy wokół siebie uśmiechniętych kołczów, którzy opisują jak wspaniale ten czas wykorzystają pisząc książkę, przygotowując kolejne szkolenie… Naprawdę to jedyna grupa ludzi, która nie ma pod opieką małych dzieci, dużych i małych psów, rodziców po 80tce? Czy oni mają tylko siebie?

ps. Pozdrawiam wszystkich znajomych, których spotkałam pod szkołą – Damy radę 🙂

ps. Pozdrawiam wszystkich sąsiadów – zrobiłam zakupy – jak czegoś Wam będzie brakowało, to dajcie znać. Damy radę 🙂

ps. Pozdrawiam Klientów, jeżeli coś będziecie potrzebowali przegadać, omówić, dzwońcie. Żadnych faktur za te rozmowy nie wystawię, śmiało dzwońcie. Dzięki Wam, mam trochę oszczędności. 🙂 Dam radę 🙂

 

 

O tym jak się wraca na tarczy i o porażkach, z których „nie da się zrobić sukcesu”

„I czy warto było to wszystko rzucać , żeby teraz wracać na tarczy?” – jak odpowiedzieć na takie pytanie? Czym kieruje się człowiek, który pyta w ten sposób bliską osobę?

To pytanie zostało zadane Juli. Kim jest Julia?

Julia to:

  • dorosła kobieta, której się „nie udało”;
  • kobieta, która po dwóch latach nieudanego związku, wraca do domu rodzinnego;
  • kobieta, która rzuciła pracę, zostawiła mieszkanie, „spaliła zawodowe mosty”, dla tego jedynego;
  • kobieta, która chciała być szczęśliwa z mężczyzną, z którym niestety „nie wyszło”;
  • kobieta, która przy pierwszym wspólnym posiłku w gronie najbliższych osób, słyszy od swojej matki: „i warto było to wszystko rzucać, żeby teraz wracać na tarczy?”;
  • jedna z postaci, które opisała Katarzyna Grochola w książce „Osobowość Ćmy”.
  • Continue reading “O tym jak się wraca na tarczy i o porażkach, z których „nie da się zrobić sukcesu”” »

    Co opowiesz o swoim szefie za kilkadziesiąt lat na spacerze z psem? Co o tobie opowiadają na spacerach z psem?

    Prawdziwego psa – w przeciwieństwie do psiopodobnych-istot – trzeba wyprowadzać na spacer. Psiopodobne-istoty mają w domu kuwety, które znacząco ograniczają kontakty społeczne właścicieli psów i samych psiopodobnych. Każde zwierzę stadne, niezależnie czy dwunożne czy czteronożne, lubi spotkać z kumplami. Na spacerze z psem, właściciel psa poznaje innych ludzi. Po dość oczywistej prezentacji imion, informacji o wieku, płci i pochodzeniu (wszystkie te informacje dotyczą psa oczywiście), pojawiają się inne tematy do rozmowy. Trzeba coś robić, gdy pies z innym psem biega, kopie dziury, obwąchuje nowego kumpla itp. Ludzie obwąchują się mentalnie w trakcie rozm nic-nie-znaczących, bezpiecznych rozmów. Pula tematów jest nieograniczona: pogoda na najbliższe tygodnie; zachowania czworonogów poza spacerami; rozmowy o innych, akurat nieobecnych psach; uwagi na temat okolicznych weterynarzy; anonimowe rozmowy o galerii idiotów z pracy (bez nazwisk oczywiście). Czasem jednak wśród wielu takich samych, nieznaczących rozmów, pojawia się…. ROZMOWA.

    Continue reading “Co opowiesz o swoim szefie za kilkadziesiąt lat na spacerze z psem? Co o tobie opowiadają na spacerach z psem?” »

    Duch nr3 – Opowieść wigilijna dla szefa, czyli rzecz o pieniądzach i motywacji finansowej.

    DUCH SCROOGE’A to trzeci i ostatnich duch…

    W Opowieści Wigilijnej Bob Cratchit, pracownik Scrooge’a spędza kilkanaście godzin dziennie w ciemnym, zimnym pomieszczeniu. Warunki jego pracy, kwestie wynagrodzenia, ubezpieczenia, że nie wspomnę o mobbingu ze strony Scrooge’a, zainteresowałyby BHP, sanepid, PIP i prokuraturę. Scrooge nie dostałby nagrody „Pracodawca roku”. Scrooge odwiedzony przez duchy się zmienił… może więc czas żeby i on zrobił swoje i jako DUCH SCROOGE’A odwiedził kilku szefów i pogadał z nimi o… o pieniądzach.

    Continue reading “Duch nr3 – Opowieść wigilijna dla szefa, czyli rzecz o pieniądzach i motywacji finansowej.” »

    Duch nr2 – Opowieść wigilijna dla kolegów z pracy, czyli Dickens dla tych, których to „nie dotyczy”, którzy się „nie wtrącają”, którzy „nie oceniają”. Cała prawda o zdradach i zdradzie… w organizacji i poza nią.

    Kontynuując cykl opowieści wigilijnych, dziś – w części drugiej – dręczymy tych, których powinien odwiedzić DUCH (NIE)Lojalności.

    Continue reading “Duch nr2 – Opowieść wigilijna dla kolegów z pracy, czyli Dickens dla tych, których to „nie dotyczy”, którzy się „nie wtrącają”, którzy „nie oceniają”. Cała prawda o zdradach i zdradzie… w organizacji i poza nią.” »

    Duch nr 1 – Opowieść wigiljna dla firm. Czy któryś z tych duchów wpadnie do ciebie dziś w nocy? Czy ktoś kogoś u ciebie w firmie mobbinguje czy tylko dręczy?

    W Wigilijnej Opowieści Dickensa do Ebenezera Scrooge’a w nocy przychodzą duchy. Ebenezer to wredny, złośliwy, nieufny człowiek, z którym nie chciałbyś ani spędzać wakacji, ani dla niego pracować. Duchy mają mu pomóc w zrozumieniu co w życiu jest ważne. Pokazują jakie błędy popełnia Scrooge. Te refleksje są dla głównego bohatera opowieści zbawienne. Duchy nie są miłe, nie przebierają w środkach, ale… ale czasem nie można inaczej. Dzięki spotkaniu z duchami, Scrooge staje się innym człowiekiem. Zmienia się. Docenia rzeczywiście ważnych ludzi w swoim otoczeniu. Przewartościowuje swoje życie.

    Początek nowego roku, to dla wielu ludzi czas postanowień noworocznych, ale wszyscy wiemy, że CI, podobni do Ebenezera Scrooge’a, którzy powinni zrobić sobie ważne postanowienia noworoczne, pewnie znów wybiorą jako swój cel na 2016, rzucanie palenia, czy naukę języka angielskiego. Zdecydowanie lepszym pomysłem byłoby nasłanie na nich Duchów. Duch mógłby pobrzękując kajdanami, uzmysłowić wielu naszym współpracownikom, szefom, że czas na zmianę.

    Continue reading “Duch nr 1 – Opowieść wigiljna dla firm. Czy któryś z tych duchów wpadnie do ciebie dziś w nocy? Czy ktoś kogoś u ciebie w firmie mobbinguje czy tylko dręczy?” »

    Dzieci listy piszą. Dorośli ludzie już (nie) piszą?

    Pewna drugoklasistka, co tydzień, ma jedno zadanie. Dziewczynka, lat osiem, pisze list do koleżanki lub kolegi ze swojej klasy. Raz w tygodniu, dostaje też list od jednego ze swoich rówieśników.

    Co piszą ośmioletnie dzieci do siebie? Continue reading “Dzieci listy piszą. Dorośli ludzie już (nie) piszą?” »

    Błędy lidera projektu. Co się dzieje, gdy ludzie nie mają informacji o projekcie?

    • Ona mnie nienawidzi!
    • Ten psychopata robi wszystko żeby mnie wykończyć!
    • Ci kretyni kompletnie nie rozumieją o co chodzi!
    • Oni umieją być tylko „na nie”!
    • Ci… ten..

    Świat jest pełen „tych, którzy nienawidzą Ciebie i szkodzą Twojemu projektowi”. Mitomania? Rzeczywistość? Naprawdę świat jest pełen psychopatów, którzy robią wszystko, by wykończyć twój projekt? Kusząca wizja rzeczywistości: ty jeden, rozsądny rycerz, dążący do prawdy w mitycznej krainie projektów idealnych, a wokół potwory, które musisz wykończyć w imię wyższych celów, wartości – optymalizacji i eliminowania marnotrawstwa. Może jest jednak inna, alternatywna wersja, inne wyjaśnienie zachowań ludzi wokół ciebie? Może popełniłeś jeden z grzechów głównych pracy projektowej. Grzech-braku-informacji. Co zrobiłeś?

    Nie informowałeś o projekcie ludzi, których ten projekt dotyczy.

    Continue reading “Błędy lidera projektu. Co się dzieje, gdy ludzie nie mają informacji o projekcie?” »

    „Proszę Pani u nas już wszystko było… i nic nie zadziałało” – o problemach i tematach w organizacjach

    „Proszę Pani, myśmy już wszystkiego próbowali. Były szkolenia, były coachingi, był coaching grupowy, projekty były. Wszystko było. Nic to nie dało. Nic to nie zadziałało.” – mówi to BARDZO-WAŻNY-CZŁOWIEK-W-FIRMIE. Mówi to z dumą i samozadowoleniem. W końcu firma, jego firma, jest wyjątkowa. Nic w niej nie zadziałało. Rzadko się obserwuje takie zadowolenie u niektórych BARDZO-WAŻNYCH-LUDZI-W-FIRMIE. Bardzo-Ważny-Człowiek-w-Firmie jest jednak żądny wrażeń. Żądny kolejnych projektów, które się nie udadzą. Ważny człowiek pyta: „Co Pani/Państwo mogą nam zaproponować?”. Widać nawet taką ciekawość u człowieka. Jest otwarty na nowe wyzwania. W spojrzeniu widać, że chętnie uwaliłby kolejne działania, udowadniając, że to, co mu się proponuje już było, lub że nic nie działa w jego organizacji. On wie, że w nic nie działa, a organizacja to taka, w której KOMPLETNIE NIC SIĘ NIE DA ZMIENIĆ. Nieśmiała-Pani-Psycholog odpowiada z całą delikatnością, na którą ją stać:

    „Skoro już wszystko u Państwa było i nic się nie udało zmienić, to… pozostaje już tylko jedno wyjście. Seans grupowej hipnozy.”

    Nieśmiała-Pani-Psycholog oczywiście nie dostaje tego zlecenia, bo nie umie przeprowadzać ani grupowych, ani indywidualnych seansów hipnozy(sic!). Ta firma znalazła pewnie do swojej kolekcji „coś”, co nazywało się inaczej niż coaching, trening itp. Pozostaje pytanie, czy to, co znalazła zmieniło coś w organizacji…Nie wiem jak to się skończyło. Czasem mam jednak wrażenie, że niektóre firmy mają „tematy” a nie „problemy”.

    IMG_5120„Temat” to coś, o czym się często mówi. Podkreśla się, jak to przeszkadza, utrudnia. Często pod temat podpięty jest jakiś człowiek. Gdyby on… był więcej, częściej, inaczej… to świat też byłby inny. Z niewiadomych powodów ten człowiek (szef, lider projektu, współpracownik) nie zmienia tego, co dla otoczenia jest oczywiste. Dlaczego tak jest? Czy nikt mu o tym nie powiedział? Czy on ma inne zdanie na ten temat? Nie widzi powodu, dla którego miałby to zmienić? Skoro wystarczyłoby, żeby on to zrobił i świat byłby inny, czemu tego nie robi?

    „Temat” jest od lat… odkąd się pamięta wszyscy w firmie narzekają na jakąś sprawę, osobę, sposób załatwiania jakiś rzeczy. Wszyscy narzekają, ale firma działa, nie chyli się ku upadkowi. Może więc „te temat” nie jest wcale taki ważny i istotny.

    „Temat” może być paradoksalnie wygodny dla organizacji. Jest chłopiec do bicia. Jest na kogo zwalać błędy i wypaczenia. Jest „temat”, który przykrywa też nasze niedociągnięcia i błędy. Czymże one są w porównaniu z tym „co oni tam robią!!!!”? Wszyscy jesteśmy usprawiedliwieni, więc nie zależy nam na zmianie.

    Gdyby to, o czym rozmawiamy w firmowej kuchni, na papierosie, imprezach firmowych, piszemy w ankietach ewaluacyjnych, było prawdziwym problemem, to przecież wszystkim, w normalnej organizacji, zależałoby żeby coś z tym zrobić, a nie tylko o tym gadać. Może to nie są problemy, tylko tematy!

     

    A teraz odpowiedz szczerze na pytanie: Masz w firmie „tematy” czy „problemy”?

     

     

    BURNT – czy tylko Bradley Cooper w swoich filmach może się zmienić? Kilka refleksji, o ludziach, którzy dostali się na dno

    Lubimy historie, które zmieniają głównego bohatera.

    Hrabia Monte Christo wraca po latach i z miłego, niewinnego młodzieńca, przeistacza się w demona zemsty. Następnie, zgodnie z przewidywaniami widza lub czytelnika, wykańcza wszystkich obrzydliwców. Pani/Pan Doubtfire – ojciec, gdy uświadamia sobie, że stracił rodzinę, w przebraniu pani niani, opiekuje się dziećmi. Jako niania, sprawdza się w opiece nad dziećmi lepiej, niż gdy był „sobą”. Pat Solitano Jr., bohater Poradnika pozytywnego myślenia, także wraca… Wraca ze szpitala psychiatrycznego. Pobyt w psychiatryku i wielomiesięczne refleksje na temat zakończonego rozwodem związku, sprawiają, że chce zmienić „swój styl myślenia”. Zmienia się jego życie. Co prawda zmiany nie są takie, jakich oczekiwał, ale to nowe, jest dla niego chyba najlepsze. Kmicic, ksiądz Robak, Frodo, Bilbo Baggins, Batman… Wiele nazwisk, pseudonimów, które moglibyśmy wymieniać przez długie godziny, to wszystko historie, w których bohater się zmienia. Lubimy takie opowieści. Statyczni, idealni bohaterowie nużą. Są niewiarygodni. Zbyt idealni i zbyt odlegli od nas, śmiertelników. Ciągnie nas do historii o POWROTACH i ZMIANIE, być może dlatego, że one pokazują, że jeszcze nie wszystko stracone. Film Burnt to jedna z takich historii. Jeżeli tylko „przebijemy się” przez trywialny, polski tytuł Ugotowany, który sugeruje, że film jest raczej adresowany do miłośników programów kulinarnych, w trakcie których, widz poświęca dwie godziny obserwując gotowanie zupy; potem ogląda łzy i inne emocje związane z tą zupą; a na końcu, słucha wyznań osób, które tę zupę gotowały, o tym jak bardzo zmieniło się ich życie, gdy biegali od spiżarni do garnka. Na szczęście Burnt to nie jest o tym… No dobra, powiem prawdę, nie tylko o tym;)

    Continue reading “BURNT – czy tylko Bradley Cooper w swoich filmach może się zmienić? Kilka refleksji, o ludziach, którzy dostali się na dno” »