Archiwum

O tym co w życiu ważne

O dorosłych fantazjach… ale nie takich jak myślisz;)

Dawno, dawno temu, gdy nie było aż tylu terapeutów, aż tak wielu psychologów, aż tak wielu coachów i świat był dużo prostszy, ludzie, mimo nieobecności tak ważnych dla ich życia osób, rozmawiali ze sobą, podróżowali, spotykali się, chodzili do pracy, a nawet zakładali firmy. Niektórym z nas trudno w taką rzeczywistość uwierzyć. Ale były takie czasy i ludzie też wtedy żyli i dawali radę! W tej zamierzchłej przeszłości, gdy ktoś cię denerwował mówiłeś do niego (używając języka, który można cytować przy nieletnich): „denerwujesz mnie”, „wkurzasz mnie”, lub „czemu się mnie czepiasz?”, „odczep się ode mnie”, „daj mi spokój”.  Adresat takiego komunikatu, odpowiadał wtedy: „chyba cię pogięło”, albo „przepraszam, nie chciałem”, albo „to Ty mnie wpieniasz”. Proste czasy, w których proście ludzie, w prosty sposób wkurzali się na siebie, gdy ktoś przekroczył czyjeś granice, powiedział coś „nie na miejscu”, był złośliwy. Jeżeli jakaś osoba nie miała intencji kogoś zranić albo zaatakować, mówiła, że „to nie tak”, „nie chciałem żeby tak wyszło” itp. Krótka wymiana zdań i wszystko było jasne. Continue reading “O dorosłych fantazjach… ale nie takich jak myślisz;)” »

Zapiski z wioski smerfów. O Smerfie Marudzie i jego (nie)pracy ku (nie)chwale organizacji!

Socjolodzy twierdzą, że podobno każdy z nas zna 300osób, z którymi jest po imieniu (Wiseman, s.64). To całkiem spora grupa ludzi. Znamy nie tylko ich imiona. W każdym z nas siedzi psycholog, znawca duszy ludzkiej, który WIE co(?), kto(?) i dlaczego(?).  Zdarzają się błędy w ocenie innych, szczególnie, gdy próbujemy zinterpretować motywy postępowania innych. Większość jednak ludzi wokół nas, udałoby nam trafnie, bez użycia testów psychometrycznych scharakteryzować. Gdybyśmy byli złośliwi, nadalibyśmy ich jakieś przydomki. Może inspirujące w tym nazywaniu byłby bajki z dzieciństwa. Kto z nas nie kojarzy Smerfetki, Ważniaka, Papy Smerfa, Lalusia? Trafność diagnoz wynika stąd, że się z nasze „smerfy” obserwowaliśmy w różnych sytuacjach. Obserwowaliśmy co robili. Jak się zachowywali. Mogliśmy słuchać historii, które o sobie opowiadają. Słyszeliśmy opowieści o ludziach z ich otoczenia, szefach, współpracownikach, partnerach. Czasem, niestety, wielokrotnie zmuszani byliśmy do słuchania tych samych narracji. Nie wszyscy znajomi maja dobrą pamięć, a niektórzy mają „za dobrą” i dlatego wciąż zaśmiecają spotkania towarzyskie tymi samymi historiami, o tym co im się w życiu przydarzyło lub tysiącami szczegółów, które interesują tylko ich. Niestety czas mija, ale długość historii w przypadku pewnych ludzi, wciąż pozostaje ta sama. Jakby obawiali się, że jeżeli kilka razy do roku nie usłyszymy tej samej opowieści, to nasze życie straci sens. Niektórzy znajomi, najwyraźniej „litując się nad nami”, zmieniają co jakiś czas grupę społeczną (sytuacje takie potocznie nazywamy „rozstaniem” lub „rozwodem”(sic!)), dzięki czemu „tam” są powiewem świeżości, a my oddychamy z ulgą nie musząc już walczyć o tlen w trakcie słuchania ich monologów (wewnętrzna walka z samym sobą, czyli instynktami co podpowiadają „zabij” a wymogami społecznymi „wysłuchaj”, pochłania ogromne zasoby energii, stąd zapotrzebowanie na tlen(sic!)). Wszyscy jesteśmy mieszkańcami prywatnej wioski smerfów. W naszej wiosce dałoby się całkiem wygodnie i spokojnie żyć, gdyby nie… SMERF MARUDA.

Continue reading “Zapiski z wioski smerfów. O Smerfie Marudzie i jego (nie)pracy ku (nie)chwale organizacji!” »

WYJŚCIE EWAKUACYJNE. Czy istnieje „merchandising biurowy” i czy to w jakiej przestrzeni pracujemy wpływa na nas?

Sala spotkań. Sala konferencyjna.

Miejsce w firmie, w którym ludzie czasem się spotykają. Czasem pracują wspólnie ku chwale organizacji. Czasem mają dyskutować. Czasem mają rozwiązywać problemy. Czasem mają prowadzić spotkania dyscyplinujące lub interwencyjne. Różne rzeczy powinni w tej sali robić… Ta sala to też miejsce, do którego są przyprowadzania „obcy” – ci obcy to goście, przyszli pracownicy, dostawcy, ludzie.

Stół. Krzesła. Biała, magnetyczna tablica na ścianie. Kompletna pustka. W tej sterylnej przestrzeni tylko jeden napis. Przyciąga wzrok, wabi. Umysł szuka jakiegokolwiek punktu zaczepienia. W tej projektowanej na modłę PRLowskich szpitali sali, tylko ten napis skupia uwagę: WYJŚCIE EWAKUACYJNE.

czarno biały

WYJŚCIE EWAKUACYJNE – obietnica czy ostrzeżenie? Jesteś na spotkaniu i jedyny element, który przyciąga twój wzrok, to napis „wyjście ewakuacyjne”. Czy to to wpływa na twoje zachowanie na spotkaniu? Jak to wpływa na twoją percepcję sytuacji w której się znalazłeś? O czym możesz myśleć, gdy jedyne litery, które jesteś w stanie złożyć w sensowną całość brzmią „WYJŚCIE EWAKUACYJNE”.

Continue reading “WYJŚCIE EWAKUACYJNE. Czy istnieje „merchandising biurowy” i czy to w jakiej przestrzeni pracujemy wpływa na nas?” »

Pytania do Pana Cogito… z rozwiązywania, zmieniania i kończenia. Czy człowiek może się zmienić?

Czy każdy konflikt da się rozwiązać? – to pytanie zadaje uczestnik szkolenia, który charakteryzuje się przenikliwym spojrzeniem. Zadający pytanie uczestnik patrzy tak, jak tylko umie patrzeć ten, kto zna odpowiedź. W spojrzeniu pytającego widać całą historię jego „KONFLIKTU„. Konfliktu, którego „się nie dało„. Uczestnik patrzy i chce usłyszeć potwierdzenie, że czasem się nie da. Ekspercka odpowiedź trenera da mu komfort, że jego doświadczenie jest „normalne” a prowadzący szkolenie trener „wie jak jest„. Przecież „w tej” jego, konkretnej sytuacji nie dało się nic zrobić.

Czy z każdym można się dogadać? – zrozpaczone spojrzenie innego uczestnika, który z nadzieją czeka, że trener, w którym chce teraz widzieć mamę lub tatę, powie „tak, tak, z każdym”. A ta odpowiedź pozwoli na regres do krainy dzieciństwa. Oczywiście trener, powinien też dodać, że  „wszystko będzie dobrze” lub „i żyli długo i szczęśliwie”. Niestety, rechot innego uczestnika z sali, i sarkastyczne a może bardzo realne „ale nie z nim!!!”, dość szybko, wszystkich sprowadza na ziemię sali szkoleniowej. „Nie z każdym można…” a z niektórymi „nawet nie chcemy!” – dopowiada ten obdarzony łaską sarkazmu i trzeźwego spojrzenia na świat. Śmieją się. Śmieje się też uczestnik zadający pytanie „czy z każdym można się dogadać”, z miną jakby się właśnie dowiedział, że świętego Mikołaja nie ma, a te prezenty były od rodziców.

A co zrobić, gdy on…? A co zrobić, gdy ona…? No dobrze, a jak ludzie…? A jak rozpoznać…? A jak zdemaskować…? Jak się zachować…? A jak człowiek udaje…?

Setka pytań w kole fortuny konfliktu, niestety w loży ekspertów nikogo obiektywnego. Wszyscy umoczeni we własnym doświadczeniu „suflują  (…) swoje dobre rady/jak zawsze/zawsze/bez skutku„. Wtedy, czasem, człowiek chce czy nie chce, zaczyna się czuć jak Pan Cogito.

Continue reading “Pytania do Pana Cogito… z rozwiązywania, zmieniania i kończenia. Czy człowiek może się zmienić?” »

Milion dolarów…? Komu? Komu? Bo… Perelman nie chce! Motywacyjne dylematy…

Pracujesz. Umiesz coś, czego inni nie umieją. Tworzysz. Działasz. Odkrywasz. „Geniusz”. Dostajesz nagrodę. Milion dolarów.

Co robisz?

Co to za pytanie…? Ten ciąg zdań kończy się kolejnymi, oczywistym odpowiedziami: „Przyjmuję z honorami zasłużoną nagrodę. Przygotowuje sobie przemowę, w której dziękuję rodzicom, którzy zapisali mnie na szachy. Wujkowi, który opowiedział mi o topologii. Ukochanej, lub ukochanemu, któremu teraz obiecujemy poświęcić więcej czasu”. Twoim jedynym problemem staje się „Co zrobić z milionem dolarów?”. Czy można odmówić przyjęcia takiej nagrody? Każdy z nas uśmiechnąłby się, zdziwiony pytaniem. Ty, ja… KAŻDY z nas przyjąłby nagrodę. Każdy, ale nie Perelman.

Continue reading “Milion dolarów…? Komu? Komu? Bo… Perelman nie chce! Motywacyjne dylematy…” »

Rzeczywistość ukryta w słowach – jak manipulujemy słowami…

Kowalski już u nas nie pracuje.

Z tą Panią trudno się współpracuje. Rzadko wybieramy ją do realizacji projektów.

Rozwodzimy się.

Już nie jesteśmy razem.

On mnie oszukał.

Continue reading “Rzeczywistość ukryta w słowach – jak manipulujemy słowami…” »

Sanatoryjne homo sapiens, rzecz nie tylko dla tych, co bliżej im do emerytury, niż wspomnień z młodości.

Czasem człowiek trafia do miejscowości, która od ponad stu pięćdziesięciu lat chlubi się tym, że jest uzdrowiskiem. Oznacza to, że ktoś kiedyś oficjalnie odkrył to, co miejscowa ludność wiedziała od wieków. Miejscowi od wieków przychodzili i pili, albo nie pili, bo widzieli,  że żaby zdychają obok. Ktoś, jakieś sto pięćdziesiąt lat temu przyjechał, ktoś, kto z alchemika, wraz z postępem nauki, stał się chemikiem, wskazał, co w tej wodzie jest. I tak mamy pijalnię wód, park zdrojowy i sanatoria. Na starych zdjęciach, powieszonych w różnych miejscach uzdrowiska, widać kobiety w pięknych sukniach, fantazyjnych kapeluszach; panów elegancko ubranych z laseczkami w dłoniach i letnich nakryciach głowy. Patrzysz na zdjęcie, rozglądasz się wokół z pewnym rozczarowaniem. Niby jesteś w tym samym świecie, w tym samym parku, zaledwie 150lat później. W kontekście 300.000 lat życia człowieka na Ziemi, to naprawdę chwila. Rozglądasz się jeszcze raz i… INNY ŚWIAT. Gdzie te damy, gdzie ci panowie? Jest za to szczególny bywalec tego świata, pojawiający się przede wszystkim w przestrzeni parkowej – to mężczyzna.  Continue reading “Sanatoryjne homo sapiens, rzecz nie tylko dla tych, co bliżej im do emerytury, niż wspomnień z młodości.” »

To absolutnie o żadnym z nas… to o tych innych!;)

„Bo człowiek jest ogólnie tak ulepiony, że wielkiego sukcesu bliźniego nie przetrzyma. Zaczyna koło niego węszyć albo sprawdzać, jak w pokerze (…)” (Janusz Głowacki (2010) Good night, Dżerzi, s.29)

Continue reading “To absolutnie o żadnym z nas… to o tych innych!;)” »

Poradnik pozytywnego myślenia dla wszystkich, którym tchu już brak..7/52

 

„Możesz wszystko, wystarczy chcieć”.
„To jak wygląda twoje życie, to tylko kwestia twoich decyzji”.
„Pomyśl, co chcesz robić i zacznij to robić”.
„Możesz zmienić swoje życie”.
„To jak żyjesz, zależy tylko do ciebie”.

Czy Ciebie też już drażnią te sformułowania?

Continue reading “Poradnik pozytywnego myślenia dla wszystkich, którym tchu już brak..7/52” »

Za co kocham Jerzego Pilcha?

„Chodzi mi o to, abyś wreszcie zrozumiał, iż przelotna, fragmentaryczna i partykularna obecność wspomnianego Augusta w ciele twej młodej żony jest niczym w porównaniu z jego doszczętnym i wiekuistym trwaniem w twojej głowie. (…) Tu August jest pogrzebany. Tu, w twojej czaszce zamieszkał on na dłużej, rozgościł się, rozwielmożnił. W domu twej duszy. I teraz, we dnie i w nocy, porządkuj on twoje myśli i uczynki, o wszystkim zaczyna decydować, na wszystko mieć wpływ, i za nic nie daje się przegnać, za nic nie daje usunąć. Więc jak go wyeskmitować?(…) Jakie środki i w jakich dawkach przepisać, by spowodować mentalne torsje?” (s.133-134) Continue reading “Za co kocham Jerzego Pilcha?” »