Blog

Marsjanin w firmie? Refleksyjny przewodnik dla tych, którym nikt nie pomaga i wokół których pracują sami źli ludzie!

Marsjanin w firmie? Refleksyjny przewodnik dla tych, którym nikt nie pomaga i wokół których pracują sami źli ludzie!

On: Co teraz czytasz?

Ona: Marsjanina

On: O czym to jest?

O czym jest ta książka???

IMG_5964

  • O tym jak przeżyć 18miesięcy na Marsie?
  • O tym, że warto inwestować w edukację, dzięki której będziesz umiał grzebać w „własnoręcznie” przygotowanej glebie i uprawiać w niej ziemniaki (chociaż po kilku miesiącach przestają smakować;)); grzebać w każdym sprzęcie elektronicznym (szczególnie tym opracowanym dla NASA); rozłożyć i złożyć każde urządzenie (szczególnie te, przygotowane specjalnie dla NASA); programować wszystko i w każdych warunkach?
  • O tym, że jeżeli jeszcze nie znalazłaś/znalazłeś partnera, to szukaj tylko takiego, który potrafi rozebrać… każdy sprzęt i zrobić z niego coś zupełnie innego?
  • O tym, że jeżeli kiedykolwiek zamierzasz się gdzieś zgubić, to zawsze zabierz ze sobą inżyniera (przed wyjazdem sprawdź też czy i jaki ma skończony drugi kierunek studiów. Lektura Marsjanina pokazuje, że idealne połączenie to biolog i inżynier.)?
  • O tym, że jeżeli wylądujesz samotnie na jakiejś wyspie, planecie, w izolatce na oddziale zakaźnym, i nie będziesz miał szans na kontakt z ludźmi, to tylko praca, zadaniowość, dokładnie zaplanowane dni mogą cię uratować przed depresją?
  • O tym, że pomimo matury, studiów, nie jesteś w stanie zrozumieć większości działań bohatera książki Marsjanin? (Do czego oczywiście nie możesz się przyznać i musisz udawać przed kolegami inżynierami, że książka jest super i bardzo ci się podobała).
  • O tym, że zawsze przyda się wiedza jak skonstruować bombę?
  • O tym, że sprzęt trzeba odkładać na miejsce, a nie „gdziekolwiek”, bo bez odpowiednich tablic cieni, można zmniejszyć swoje szanse na przeżycie?
  • Ale przecież takich rzeczy nie można powiedzieć człowiekowi, który pyta cię o czym jest książka Marsjanin… Chyba nie można? Można?

    „O czym jest ta książka?” – o co to pyta ten człowiek, wpatrujący się w okładkę z Mattem Damonem? Czy w tak prosty sposób, zadaje pytanie quasi maturalne, chcąc się po prostu dowiedzieć:

    W jaki sposób doświadczenia Marka Watneya, bohatera „Marsjanina”, który z satysfakcją niszczył sprzęt za wiele milionów dolarów, w trakcie przymusowej kolonizacji Marsa, mogą wpłynąć na życie współczesnego człowieka, starającego się przetrwać każdy, kolejny dzień, w świecie firm, korporacji, zespołów projektowych i wszelkich form pracy i współpracy? Czy w doświadczeniach fikcyjnego astronauty można znaleźć analogię do realnego życia, realnego bohatera, którym jest każdy z nas?

    382strony, na których obserwujemy kosmiczną akcję ratunkową, jednego człowiek, Marka Watneya. „Cały świat” przez 18miesięcy robi wszystko, by „Mark Watney [nie był] jedynym człowiekiem, który umarł na Marsie”. Oczywiście, niezręcznie w tym momencie, jest wypominać temu zespołowi, że Mark Watney  został na Marsie porzucony przez własny zespół. Pewnym usprawiedliwieniem jest to, że zespół myślał, że porzuca martwego Marka. W kodeksie, nie tylko kosmicznym, może to być pewnym usprawiedliwieniem, które wyda się nawet bardzo dobrym rozwiązaniem, gdy porówna się porzucenie zwłok, ze zjedzeniem zwłok przez innych kolegów, które czasami proponują autorzy różnych powieści, lub filmów, zainspirowani „prawdziwymi wydarzeniami i konsumpcjami”. Zespół porzucił Marka, ale to było na pierwszych stronach powieści. Potem koledzy z pracy zachowywali się w prawdziwie amerykańskiej książce, którą napisał programista, który pewnie takich wspaniałych ludzi, jak ci opisani w książce spotyka na codzień, a nie księgowy, który nie zaprzątał nas wyliczeniami kosztów ratunkowych misji, budząc tym samym obrzydzenie i niechęć współpracowników.

    Jak zachowałby się twój zespół, gdybyś to ty „znalazł się na swoim Marsie”? Marsie niezrealizowanych zleceń; źle zrobionych analiz; spóźnionych raportów; nieadekwatnych analiz.

    Czy twój zespół rzuciłby Ci się na ratunek, gdybyś to ty był na „Marsie” w wyniku błędów? Czy pomógłby Ci, gdybyś znalazł się w swojej zawodowej „czarnej… dziurze”? Jak zachowałby się twój zespół, gdybyś naprawdę miał poważne kłopoty w firmie? Czy znalazłoby się chociaż pięć, najbliższych osób z twojego zespołu, które jak załoga statku kosmicznego Marka Watneya, zrobiliby wszystko żeby ci pomóc? Czy poświęciliby swoje cenne nadgodziny, by pomóc Ci w rozwiązaniu twoich problemów? Czy mieliby poczucie, że Twoje problemy to „NASZE problemy”? Znasz odpowiedzi na te pytania?

    Upss.. zrobiło ci się przykro? Masz wrażenie, że koledzy raczej by Cię dobili i zjedli, niż zamknęliby się w firmowym WAR ROOMie razem z tobą, żeby opracować innowacyjne, niepowtarzalne projekt „Ocalenia czterech liter kolegi IKS? Skąd ta pewność? Bo widziałeś, już kolegów w brawurowych akcjach „dobijania kolegi IGREK”? Po której zakończeniu, zmieniała się w struktura stada, a w skomplikowanych wojnach partyzanckich krystalizowały się piękne biografie kolegów, co dostawali nie tylko miejsce parkingowe pokonanego…

    Jak zachowują się ludzie w twoi współpracownicy, gdy ktoś w waszym zespole ma problemy? Wybierz odpowiedź, która najlepiej charakteryzuje zachowania Twoich współpracowników:

  • Altruistycznie rzucają się na pomoc koledze, krzycząc: „Weź mnie! Weź mnie! Ja chcę ci pomóc!”
  • Pomagają innym, bo tak zostali wychowani i takie wzorce zachowań społecznych przekazała im mama. Niektóre mamy mówią: „Dzisiaj ty komuś pomożesz, jutro ktoś tobie. Z ludźmi trzeba żyć dobrze”. Niestety inne mamy mówią: „Ludzie są wredni. Ludzie wykorzystują innych. Nie ufaj im. Ufaj tylko mamie„. (bo taka mama to nie człowiek?;))
  • Pomagają innym, bo są „wyedukowani”. Przeczytali kiedyś Cialdiniego. Znają tajniki reguły wzajemności i wiedzą, że dziś oni pomogą komuś, jutro ktoś pomoże im. I oni wiedzą, że tutaj mama nie chodzi o to, co mama mówiła, oni doszli do takich wniosków samodzielnie i teraz chętnie dają innym ludziom długopisy.
  • Pracowali wśród ludów kulturowo odmiennych i teraz ich naśladują. Obserwowali ich zwyczaje i na przykład zobaczyli, że Koreańczycy mogą się nie lubić, ale jak jeden potrzebuje pomocy, bo „coś się stało”, „coś źle zrobił”, to inni Koreańczycy na obczyźnie mu pomagają. Pomimo wzajemnych animozji,  „w momencie problemów i trudności”, potrafią skupić się na tym, by pomóc innemu Koreańczykowi, który na obczyźnie ma problemy.
  •  

    Pasuje któraś odpowiedź? Żadna?!?

    Czy rzeczywiście „nasz świat” jest pełen egoistycznych, skupionych tylko na realizacji własnych celów narcyzów i egotyków? Skąd takie przeświadczenie? Dlaczego, gdy słyszysz pozytywną historię o ludziach w innej firmie, w innym zespole, mówisz: „u nas by ci jeszcze dokopali”. Czy taka jest prawda, czy tylko tak postrzegasz rzeczywistość? Negatywne sygnały społeczne i symptomy zagrożenia z otoczenia są bardziej znaczące, istotne dla naszego przeżycia. 200tysięcy lat temu u zarania dziejów człowieka, ciągle uśmiechnięty homo sapiens, sprawiał, że nasza sawannowa przygoda, było nieco łatwiejsza, ale jednak większe znaczenia miały spotkania z homo sapiens: które zabrało nam jedzenie, walnęło w nas kamieniem; nie ostrzegło przed zagrożeniem itp. Wzięcie wroga za przyjaciela było bardziej brzemienne w skutkach, niż przyjaciela za wroga. Ewolucyjnie, lepiej się pomylić i zabić przyjaciela, niż zaufać wrogowi i zostać zabitym przez niego. Homo sapiens, trochę się ucywilizował ale mechanizm pozostał. Skoro jakiś egzemplarz jego gatunku raz zachował się jak egoistyczna świnia, to szlak już ma przetarty i może się tak zachować po raz drugi, dlatego warto „na niego uważać”. I tak już od 200tysięcy lat wiemy, że człowiek człowiekowi wilkiem a często i świnią. Inni zachowują się jak… nieludzie. A co z Tobą?

    Czy jednak drogi czytelniku, ty… zachowujesz się w twojej firmie inaczej? Co ty zrobiłeś żeby ludzie chcieli ci pomóc, gdy znajdziesz się w trudnej sytuacji?

    1. Czy sam pomagasz innym w pracy?
    2. Czy mówisz ludziom, że mogą na ciebie liczyć?
    3. Czy mówisz ludziom konkretnie z jakimi sprawami mogą do ciebie przychodzić? W czym możesz pomóc? Czy mówisz im w czym się specjalizujesz?
    4. Czy jeżeli jesteś szefem, to czy mówisz w swoim zespole, że bardzo cenisz pracowników, którzy potrafią i chcą pomagać innym?
    5. Czy jeżeli jesteś szefem, czy podkreślasz, że ważne jest dla ciebie, by ludzie czuli się „jednym zespołem”?
    6. Czy dziękujesz ludziom, gdy okazują ci pomoc?
    7. Czy pokazujesz ludziom, jak ich indywidualny sukces i realizowanie ich celów jest zależne od pracy i zrealizowanych celów innych ludzi?
    8. Czy masz w organizacje ksywkę „inkwizytor”, bo genialnie umiesz przeprowadzać polowania na czarownice, których celem jest zidentyfikowania „odpowiedzialnych za błędy i wypaczenia” i publiczne ich ukaranie?
    9. Czy jeżeli jesteś szefem, rozbijasz zespół faworyzując jedną, lub dwie osoby, a reszcie dość jednoznacznie pokazując, że są idiotami? Czy dzięki temu wiesz, że „rozbijasz” zespół i skutecznie utrudniasz życie zarówno swoje jak i pupilków?
    10. Czy o swoich współpracownikach myślisz „kompetentni ludzie” czy „banda tępych dzid i dzidów”?
    11. Czy ty w ogóle lubisz ludzi?
    12. Czy ty w ogóle sam chcesz pomagać ludziom?
    13. Czy o tych, którzy pomagają innym mówisz: „frajerzy”?
    14. Czy pozytywnie mówisz o tych, którzy pomagają innym?

    Mark Watney został porzucony przez swój zespół na Marsie. Myśleli że nie żył. Możesz teraz powiedzieć, że tego nie wolno porównywać, bo wszyscy chcieli uratować mu życie Marka. Każdy z nas zrobiłby wszystko żeby uratować życie drugiemu człowiekowi… To zastanawiające, że naprawdę dopiero wtedy pomógłbyś człowiekowi? Naprawdę? Trzeba czekać do sytuacji ekstremalnych? Czy Tobie też pomogliby ludzie dopiero wtedy, gdy byłoby „zagrożone twoje życie”(?), a w innych sytuacjach? Jakbyś „tylko” coś w pracy zawalił? Może łatwiej i skuteczniej pomóc w prostszych sytuacjach…

    Andy Weir (2105) Marsjanin. Wydawnictwo AKURAT.

    ps. Czasem ktoś przeczyta to, co pisze psycholog. Czasem tym kimś jest pewien nerd i wtedy powstaje tekst: Mars, nerd i cycki…   

    Miło, że człowiek czasem kogoś zainspiruje, a jeszcze milej, jak ten ktoś mnie zainspiruje, bo już knuję kolejną odpowiedź i…. tak powstanie cykl Nerda z psychologiem rozmowy :)))Zapraszam do lektury bloga STRICTE LEAN IT (StricteLeanIT),

    Leave Reply