Sewillskie Madonny czyli o „najsilniejszych kobietach na całym świecie”. O kobietach na dzień kobiet
Sevilla przygotowuje się do celebrowania Wielkiego Tygodnia. Świadomie użyłam słowa „celebrowanie”, bo to, jak przygotowują się Hiszpanie, a właściwie mieszkańcy Sewilli, do obchodzenia świąt Wielkiej Nocy, to prawdziwe „oddanie”, „zaangażowanie”, „wiara”. Oni celebrują. W polskich kościołach kluczowym miejscem odwiedzanym przez wiernych jest grób. W Sewilli w kościołach najważniejsze są Madonny, postacie Maryi. Figury Matki Boskiej, ubrane w szaty, są ustawiane przed ołtarzami. Podczas procesji będą noszone na specjalnych „platformach”. Kilkudziesięciu mężczyzn ulicami Sewilli będzie niosło, w trakcie procesji, platformę na której jest figura Maryi. Zanim jednak w tym roku rozpoczną się procesje, wierni od 5.03 ustawiają się w kolejkach, by się jej pokłonić, pocałować jej dłoń, popatrzeć w jej twarz. Sewillskie Madonny mają twarze młodych kobiet. Płaczą. Do ich twarzy doczepiono łzy. Kiczowate? Piękne? Hiszpanie w trakcie najważniejszego dla katolików święta, czczą „Kobietę” – Madonnę. W polskim kościele Maryja jest przede wszystkim widoczna w trakcie Bożego Narodzenia. Stoi obok żłóbka, trzyma dzieciątko. Kobieta w połogu jest słaba, wymaga opieki. Przez kilka pierwszych miesięcy życia swojego dziecka, matka jest w symbiotycznej relacji z dzieckiem. Jest „podwójna”. Nie jest „samodzielnym” człowiekiem, stając się matką zostaje elementem diady. Hiszpanie, skupiają się na innym momencie życia Maryi, nie na słabej kobiecie w połogu, tylko na „najsilniejszej kobiecie na świecie”. Kobiecie, która widziała śmierć swojego dorosłego dziecka. Towarzyszyła mu cały czas. Była obok, gdy cierpiał, gdy był dręczony… W sewilskich kościołach, na obrazach, często można zobaczyć Maryję jak trzyma na rękach, pod krzyżm, swojego Syna. Trzyma dorosłego mężczyznę, tak jakby trzymała dziecko. To nie jest słaba kobieta.
Jak silnym człowiekiem trzeba być, by móc przeżyć, to co przeżyła Maryja? Jak silnym trzeba być, żeby znieść śmierć własnego dziecka i być przy nim cały czas.
W katolicyzmie, często kobiety przedstawiane są jako słabe, wymagające opieki. Kobieta sama nie da sobie rady, potrzebuje kogoś, kto się z nią ożeni, przetransportuje ją do stajenki, pomoże w obsłudze gości, szczególnie, gdy na imprezę wpada trzech mądrych panów z prezentami. W życiu każdej kobiety są chwile, gdy potrzebuje pomocy, ale skoro wtedy może nawet pomóc jej starzec, to… gdyby Maryja urodziła się w czasach, bardziej przyjaznych samotnym matkom z dziećmi, to pewnie mogłaby poradzić sobie sama. Hiszpanie dostrzegają coś ważnego w archetypie kobiety-Maryi. Oni nie gloryfikują kobiety na osiołku, ze starcem u boku. Hiszpanie wiedzą, że najważniejsze dla każdego katolika święto, to nie tylko czas chwały dla Chrystusa, ale też kobiety, która przy nim trwała, gdy inni odeszli. Kobiety, która być może przez swoją obecność, pomogła mu dopełnić los…
Każda kultura w swoich wierzeniach i opowieściach, zawiera przekaz, wzorce zachowań, „idoli”. Madonna to archetyp kobiety. Ten w wersji hiszpańskiej, to otoczona kultem kobieta silna; kochająca swoje dziecko, która przeżyła prawdziwą golgotę w swoim życiu… Na ołtarzach, na których Chrystus już zmarł, trwa przy nim dalej. Towarzyszy mu po jego śmierci, nie wiedząc przecież, że jej dziecko zmartwychwstanie. W momencie, gdy to wszystko przeżywała, nie wiedziała jak skończy się „ta historia”. Wytrzymała to wszystko. Nie była sama. Wokół niej były też inne kobiety.
Hiszpanie ustawiają się w kolejkach, przed kościołami, kłaniając się jej, całując w dłoń. Proszą ją o opiekę, wsparcie. Dzięki temu, co Maryja przeżyła może pomóc ludziom. Maryja jest też przykładam, że największy ból, może skończyć się „dobrze”.
Życie kobiety jest często wędrówką, w której zdarzają się okresy słabości, w których potrzebuje pomocy i opieki, potrzebuje kogoś, kto zorganizuje sianko do stajenki, ale są też momenty ogromnej siły, która pomoże przetrwać wszystko. Czy jest się wierzącym, czy tylko odwiedzającym kościoły, może warto, szczególnie w trudnych chwilach, przypomnieć sobie historię najsilniejszej kobiety świata. Sewillskie Madonny przypominają też o tym, że ten, ta, która wiele przeżyła, może pomóc w towarzyszeniu innym ludziom w ich drogach. Na twarzy sewilskich Madonn jest smutek, łzy, ale też ogromny spokój…
Z najlepszymi życzeniami dla wszystkich Pań, szczególnie dla tych, które wiele teraz przechodzą…
Na zdjęciu Esperanza Macarena de Sevilla