slajd 4 Projektowe dzieciństwo lidera projektu six sigma, czyli co inni mu zrobili jak jeszcze nie wiedział, że wyrośnie na lidera projektu?
Freud zapoczątkował psychologię rozwojową, zwracając uwagę na rolę dzieciństwa w rozwoju dorosłego człowieka. Nasze dorosłe relacje są zakorzenione w dzieciństwie – to zdanie wydaje się nam oczywiste, ale ponad sto lat temu było „odkryciem”. Nie widziano związku pomiędzy tym, co dzieje się w dzieciństwie i wpływie tych wydarzeń na życie dorosłego człowieka. Zręby osobowości (cokolwiek to jest) powstają w czasie pierwszych doświadczeń z otoczeniem. „Dorosły” lider projektu także nie wziął się znikąd, on też „ewaluował”. Co go ukształtowało? Czy to, jaki jest Black Belt dziś, zostało zdeterminowane w jego projektowym „dzieciństwie” i żadne szkolenie, coaching tutaj nic już nie zmieni? Jak „dzieciństwo projektowe” Black Belta czy innego lidera projektu, czasy, gdy z boku obserwował realizowane projekty, wpłynęło na jego dorosłe, dojrzałe prowadzenie projektów? Zygmunt Freud uważany jest za odkrywcę „dzieciństwa” a dokładniej znaczenia tego, co doświadczamy w pierwszych latach, na rozwój wszystkich późniejszych „szajb”, które rujnują każdemu z nas życie przez kolejne kilkadziesiąt. Czy miał rację? Czy rzeczywiście to, co nam mama i tata zrobili, ma taki wpływ na nasze życie? Czy może większe znaczenie ma to jakie decyzje podejmujemy jako dorośli ludzie? Naprawdę, niezręcznie zrzucać wszystko na dwoje ludzie, którzy kiedyś zapomnieli się zabezpieczyć. Ty też jesteś za coś w swoim życiu odpowiedzialny.
Freud opisał Kompleks Edypa. Ten kluczowy w rozwoju twojej psychiki kompleks polega na tym, że kochasz i pragniesz własnej mamy lub taty, i jednocześnie do rodzica tej samej płci co ty, odczuwasz zazdrość, niechęć i fantazjujesz, że on lub ona zostanie jakoś usunięty z życia mamusi, lub z życia tatusia. Nie do końca jest jasne i Freud tego nie wyjaśnia, czy w wieku pięciu lat jesteś bardziej małym zboczeńcem czy małym socjopatą. Odpowiedź na pytanie co z ciebie wyrosło może dać zawartość twojej szafki przy łóżku, lub ilość zwłok zakopanych w twoich ulubionych miejscach na spacery, lub przejażdżki rowerowe. Miłość i nienawiść odczuwane wobec rodziców to oczywisty konflikt i – teraz najważniejsze(!) – to jak rozwiążesz ten konflikt, może wpłynąć na twój rozwój osobowości i zaburzenia psychiczne. Ciekawa jestem, jak ta wiedza wpłynie na twoją najbliższą rozmowę z rodzicami?
Jak doszło do odkrycia Kompleksu Edypa? Freud miał znajomych, znajomi mieli syna. „Mały Hans” zaczął bać się koni, bo zobaczył na ulicy jak koń się przewraca. Tato poinstruowany przez twórcę psychoanalizy przeprowadził sesję i wszystko stało się jasne! Chłopiec boi się ojca, bo jest zazdrosny o matkę! Oczywiście, na odczuwany przez chłopca lęk pewnie nie wpłynęły dziwne pytania, które zadawał mu ojciec, przecież to była tylko zwykła psychoanalityczna pogawędka z kilkuletnim dzieckiem(sic!). Ale dość o Freudzie, co z dzieciństwem lidera projektu six sigma? Jakie kompleksy i nierozwiązane konflikty szarpią jego duszę? Jakie kompleksy sprawiają, że wyrasta na dzielnego, dojrzałego lidera projektu? A jakie bezpowrotnie rujnują świetnie zapowiadającą osobowość? Co ciekawe, te wewnętrzne konflikty, tam absorbują umysł lidera projektu, że czasem zapomina, że ma REALIZOWAĆ PROJEKT, a nie tylko zadręczać się tym, co może się wydarzyć… Konflikt może być też efektem tego, jak dany lider postrzega sytuację, a nie z tego co się dzieje naprawdę.
Analiza rozmów z liderami projektów Six Sigma wskazuje, że ich udziałem są 4kompleksy:
Kompleks projektu
Kompleks sponsora
Kompleks porzucenia przez zespół
Kompleks eksperta
Materiał został zebrany głównie dzięki rozmowom z liderami projektów six sigma i lean, ale myślę, że można przypuszczać, że podobne kompleksy są też udziałem liderów projektów prowadzonych według innych metodyk.
Kompleks projektu
W duszy lidera projektu, czasem pojawia się myśl, by zrobić naprawdę „COŚ”. To coś, to byłby ciekawy, ambitny, naprawdę trudny i zmieniający świat projekt. Oczywiście, żaden lider nie mówi otwarcie, że marzy mu się tablica w jego firmie, na której ktoś za 100lat wyryje złotymi literami pod nagłówkiem „CI CO ZMIENILI ŚWIAT” jego imię i nazwisko. Ambitny? Trudny? Złożony? Czy taki „bezproblemowy”? Dla lidera projektu to pierwszy, wewnętrzny konflikt, który być może, pozostanie nierozwiązany przez całe jego projektowe życie. Może zamiast bardzo ambitnego projektu wybrać taki mało ambitny? Ambitny, zmieniający świat vs mało ambitny. Co zrobić? Jak żyć? Mało ambitny projekt to znowu pułapka. Bo, „jak go zrobię, to i tak nikt tego nie doceni”. „Będę miał problem z zebraniem ludzi do grupy projektowej”. „Trudno się jakoś wybić, wykazać. Może więc jednak wybrać ten ważny i ambitny…?” I tak miota się biedny lider, i tak mijają kolejne miesiące i lata a on wciąż bez projektu. Przecież „czasu nie ma”. Lider to wie. Wszystko musi być „szybko”. Bo Klient, szef, koroporacja… wszystkim im zostało tylko kilka godzin życia, bo w stronę Ziemi zbliża się meteoryt i dlatego lider projektu nie ma czasu do stracenia. Na pewno ostatnią rzeczą, którą chciałby zrobić na tej Ziemi, to spotkanie grupy projektowej i analiza kolejnych wyników przemielonych w minitabie. Tak pojawia się kolejny konflikt: czasochłonny, rozciągnięty w czasie projekt vs trzeba działać na wczoraj. Lider wie, że trudne problemy i ich rozwiązanie wymaga czasu, ale ponieważ wie o zbliżającej się katastrofie zastanawia się co może zrobić na jutro. Wie, że się nie da pewnych rzeczy zrobić na jutro, ale wie, że trzeba. I tak dręczony wyrzutami sumienia, że sponsor i zarząd przed zagładą matki Ziemi, nie zobaczą wyników, popada w letarg. W umyśle naszego lidera pojawia się kolejna myśl: może więc tak nikomu nic nie mówić i robić projekt w tajemnicy? Tak w kompleksie projektu pojawia się trzeci składowy konflikt: marketing projektu vs walka w lesie, a potem znienacka ataka na siły wroga. Obie strategie niosą za sobą w umyśle lidera ryzyka i niebezpieczeństwa. Wielka feta i PR’owy szał na początku projektu, wtedy wszyscy się dowiedzą. Będą pytać, będą sprawdzać czy aby projekt im nie zagraża. Szef będzie pytał, co w projekcie, którego sukces obwieścił jeszcze przed jego zakończeniem. A jak nie wyjdzie..? Może lepiej najpierw przeczekać… a już jak coś będzie wiadomo, to… wywalić królika z kapelusza. Jak odpowiedzieć na te nurtujące psychikę lidera projektu odpowiedzi?
Do tego, zawsze się znajdzie jakiś „życzliwy”, który uruchomi króla lęków, czyli „projektowa mina”. Życzliwy skrada się do ciebie w czasie jakiegoś posiłku, zagaduje uprzejmie a potem niewinnie pyta: „To ty się zajmujesz tym…”. „Tak, tak to ja” – odpowiadasz pospiesznie. „A Janka Kowalskiego znasz?” – dopytuje życzliwy. „Nie, nie kojarze” – odpowiadasz. „No właśnie. On się też tym tematem zajmował. Jakieś kilka miesięcy zanim cię przyjęli do firmy. I widzisz, już nikt go nie pamięta… ciekawe co się teraz z facetem dzieje…”
Problem polega na tym, że niektórzy liderzy tak bardzo skupiają się na walce wewnętrznej wśród lęków i niepokojów, że… zapominają, że czasem po prostu trzeba zacząć je realizować.
O kompleksie sponsora, porzucenia przez zespół, kompleksie eksperta… w kolejnych wpisach, w kolejnych dniach.
A dla tych z niedosytem wiedzy o projektach polecam wcześniejsze wpisy, slajd 1, slajd 2 i slajd 3.
ps. ostatnio w prywatnej rozmowie jeden z kolegów powiedział, że chciałby mieć ksywkę Edyp, bo ma kompleksy… Dla kolegi informacja: Edyp zabił tatę, poślubił mamę a potem wydłubał sobie oczy… O której części przygód Edypa fantazjujesz? Morderstwo? Kazirodztwo? Samookalecznia? 😉 miłego dnia