Archiwum

Otagowane ‘ludzie‘

Spotlight. Warto czasem „zobaczyć”, a nie tylko „patrzeć”.

Niektóre zwierzęta widzą w ciemności. Niestety, korona stworzenia, czyli człowiek, zmysły ma dość słabo rozwinięte. Ułomność człowieka polega też na tym, że „w dzień”, często także nie dostrzega rzeczy, które powinien zobaczyć. Niestety, wśród nas jest wiele osób, które tylko bezrefleksyjnie „omiatają” wzrokiem swoją rzeczywistość. Tylko „paczą”. Jak weekendowi klienci, chodzący po galeriach handlowych. Tylko obserwują, ale nie są w stanie wyciągnąć żadnych wniosków. Obca jest im „ocena”, tego co się wokół dzieje; „refleksja” nad tym, czego są udziałem, na jakie plugastwa pozwalają; „zinterpretowanie” działań otoczenia, najbliższych, bo to wszystko wymagałoby jakiejś reakcji od nich. A oni są przecież tymi „dobrymi”. „Dobrzy Niemcy”. Oni tylko patrzą, nie interpretują, nie nazywają… Nie są w stanie? Czy nazwanie tego, co dzieje się wokół nich, w czym współuczestniczą, byłoby dla nich zbyt trudne? Czy są tak tępi? Tak naiwni? Tak ufni? Czy tak obojętni, bo „to przecież ich nie dotyczy”, oni tylko patrzą. Tylko obserwują… Continue reading “Spotlight. Warto czasem „zobaczyć”, a nie tylko „patrzeć”.” »

GHOSTING – dlaczego ludzie odchodzą W TAKI sposób?

Damian Maliszewski pisząc swój tekst o ghosting’u do Wysokich Obcasów zapytał mnie „Dlaczego ludzie znikają? Dlaczego ghosting staje się doświadczeniem tak wielu ludzi?”

W przypadku zachowania człowieka, bardzo trudno jest określić jedną, dominującą przyczynę jakiegoś zachowania. Niemożliwe jest dotarcie do jednej praprzyczyny, która wyjaśni wszystko. Trudno diagnozuje się też „nieobecnych”, a o takiej sytuacji mówimy, gdy do gabinetu psychologa przychodzi osoba, która doświadczyła ghosting’u. To nie jest terapia par. W gabinecie rozmawiamy wtedy z jedną osobą.

Próba zrozumienia tego co się wydarzyło jest często dominującą potrzebą osoby, która doświadczyła ghosting’u.

W głowie pojawia się założenie, że jeżeli zrozumiem, znajdę powody, dla których ktoś tak ze mną postąpił, lepiej się poczuję, uchronię się przed kolejnym zranieniem. Jedną z reakcji na ghosting jest szukanie winy w sobie. „Co złego zrobiłam?”, „Może coś powiedziałam?”, „Może zrobiłam coś, co on źle zrozumiał?”. Musi być jakiś powód, bo przecież nikt nie znika bez powodu…

Dlaczego ludzie znikają bez słowa wyjaśnienia?

1. Słuchając osób, które doświadczyły ghosting’u, jak opisują swoich byłych partnerów, można przypuszczać, że część z nich było w relacji z osobami, u których można zauważyć pewne cechy narcystyczne. Dla ofiary ghosting’u takie rozstanie i sama relacja są szczególnie traumatyczne. Pierwszy etap tej relacji to czas, który ofiara takiego partnera, często opisuje jako, w którym partner jest „jak czarodziej”. Wszystko jest cudowne. Osoba czuje się oczarowywana, słyszy o sobie cudowne rzeczy. „Jest najlepsza”, „cudownie się z nią rozmawia”, „jest jedyna”, „jest wyjątkowy” – po czasie ten etap można określić jako etap uwodzenia, którego celem jest uzyskanie kontroli nad partnerem, podporządkowanie, emocjonalne uwiedzenie.

Czy osoba, która mówi Ci, że jesteś najwspanialszą osobą, znika bez słowa? Przestaje odbierać telefon? Nie odpowiada na wiadomości? Czy kończy związek bez jakichkolwiek wyjaśnień?

Ludzie maja prawo do tego, by skończyć związek. Mają prawo się rozstać. To co jednak charakteryzuje ghosting to nagłe, nieoczekiwane zakończenie relacji. Nic nie wskazuje wcześniej, że związek nie był satysfakcjonujący dla drugiej strony. Co charakterystyczne, pierwsze reakcje to bardzo silny lęk o partnera, że nie odzywa się, bo „coś się mogło stać”. Strona porzucona nie rozumie co się stało i nie ma możliwości uzyskania informacji od swojego byłego partnera.

Gdy wreszcie udaje się spotkać, dodzwonić do „partnera”, spotkanie odbywa się z jakby z inną osobą. Odcięcie, brak empatii, współczucia, złość – to jedna z możliwych reakcji na pytanie „dlaczego się nie odzywa”. Niektóre zaburzenia osobowości cechuje brak wyrzutów sumienia. W takim przypadku, osoba stosująca ghosting będzie zachowywała się tak, jakby nie rozumiała co się wydarzyło. Przecież ona_on nic złego nie zrobił.

2. W swojej pracy spotkałam też osoby, które deklarowały, że powodem zniknięcia bez słowa, był chęć ochronienia osoby, która została porzucona… „Przecież nie mogłam mu powiedzieć prawdy”. „Nie chciałam go zranić”. „Przecież on na to i tak miał nie wpływu”. Powiedzenie komuś, że jesteśmy seksualnie niedopasowani; że nie pociąga fizycznie, że przeszkadza jego_jej zapach z ust dla wielu osób jest bardzo trudne. Łatwiejsze wydaje się „zniknięcie bez słowa”. Takie osoby, w ich poczuciu, chronią swoich były partnerów nie mówiąc im prawdy. Nie zdają sobie sprawy, w jak trudnej sytuacji emocjonalnej jest osoba, która NIE ROZUMIE CO SIĘ STAŁO.

Nie umiemy mówić prawdy. Nie umiemy komunikować trudnych informacji. Efektem jest zranienie drugiego człowieka

3. „Mam prawo odejść”. „Mam prawo do podejmowania decyzji o swoim życiu”. „Mam prawo decydować z kim chcę być”. „Nie muszę się tłumaczyć z moich decyzji”. Te zdania mogą brzmieć jak podsumowanie niektórych treningów asertywności. Współczesna terapia, psychologia, szkolenia dotyczące rozwoju osobistego, wspierają budowanie człowieka, który daje sobie prawo do… różnych rzeczy. Człowieka, który żyje swoim życiem. Niestety takie osoby też mogą stosować ghosting. NIE MUSZĘ SIĘ TŁUMACZYĆ ma drugą stronę medalu. Po d.rugiej stronie jest osoba, która NIE ROZUMIE CO SIĘ STAŁO. Człowiek, który był w związku, relacji, który nie wie dlaczego został porzucony. Brak informacji zapełnia swoimi domysłami. TO PEWNIE MOJA WINA. JA ZROBIŁEM COŚ ZŁEGO, ALE NIE WIEM CO. Może to wpłynąć na jego kolejne relacje, brak zaufania do kolejnych partnerów. Gdy dostaje wyjaśnienie, powód zerwania relacji, COŚ z tymi informacjami może zrobić.

ON_A TEŻ MA PRAWO WIEDZIEĆ. MA PRAWO ZROZUMIEĆ CO SIĘ STAŁO.

4.„Przecież nic się nie stało”. Są wśród nas osoby niedojrzałe emocjonalnie, społecznie. „Dla nich empatia to zupa z Azji”. Nie potrafią, nie rozumieją emocji innych ludzi. Wszystko jest powierzchowne, odgrywane. Nie widzą tego, co robią. Nie widzą konsekwencji swoich działań. „Przecież nic się nie stało” – oni nie rozumieją skutków swoich zachowań. Nie są zdolni do przyjęcia cudzej perspektywy. Relacja, w której uczestniczyli nie miała dla nich takiego znaczenia. Zachowują się zgodnie z tym, jak tę relację oceniają.

5. Jest jedna sytuacja, w której zniknięcie może być najlepszym rozwiązaniem. Gdy spotykamy ofiarę przemocy, przemocy psychicznej czy fizycznej, nie jest ona w stanie skonfrontować się ze sprawcą. To zniknięcie, to czas, w którym musi odbudować siebie. Swoją samoocenę. Swoje życie. Może się okazać, że osoba, która zarzuca ghosting sama jest sprawcą przemocy. Osoba nie zniknęła, ona uciekła od przemocowego partnera lub partnerki. Sprawca przemocy, może próbować robić z siebie ofiarę takiej sytuacji. Szukać kontaktu do osoby, którą krzywdził. Podkreślać jak bardzo ją/jego kocha. W takich relacjach, ucieczka, zerwanie wszystkich kontaktów z oprawcą może być jedyną szansą na odbudowanie swojego życia.

Do napisania tekstu zainspirowała mnie rozmowa z Damianem Maliszewskim.

Polecam tekst Damian Maliszewski GHOSTING. Kiedy facet znika. Wysokie obcasy 4.03.2023

Na zdjęciu jest okładka Wysokich obcasów 4.03.2023, które właśnie czytam:)) Polecam ten numer Wysokich obcasów każdemu, także w wersji papierowej. Ilustracje Marty Frej, które „w środku” są jak zwykle „w punkt”!

 

 

 

Gdy tchu już brak… o ludziach z depresją.

Czasem coś człowiek usłyszy, podsłucha.

Pani bez depresji: „Iksińska ma podobno depresję, a widziałam ją na mieście”.

Druga Pani bez depresji: „Telefonów to nie odbiera, a na miasto chodzi”.

Jak to jest z tymi ludźmi, kolegami z pracy, znajomymi? Mają depresje? Czy tylko udają?  Skoro mają tę depresję to jak to możliwe, że po mieście łażą, zamiast zamknąć się w mieszkaniu i się w depresji zatracać. Co to za czasy? Raz mieć, a raz łazić po mieście… Co jest z tymi ludźmi? Nawet jak mają depresję, to się nie umieją spójnie zachować (sic!). A najgorsi są ci, co mają depresję, a nie mają zwolnienia od lekarza, tylko tak wyglądają jakoś depresyjnie. Nie mogą się w domu zamknąć? I naprawdę zacząć chorować?

Continue reading “Gdy tchu już brak… o ludziach z depresją.” »

Człowiek jako niedokończony projekt? O obsesji rozwoju i pogoni za…?

Gdzie chcesz być za 10lat?”; „Jak wyobrażasz sobie swoje życie zawodowe za 10lat?”.

Każdy szukający pracy, spotkał się z takimi pytaniami. Czasem, te pytania powracają, jako senny koszmar, w trakcie którego budzisz się, krzycząc: Co ja mam odpowiedzieć?? Co odpowiedzieć???

Continue reading “Człowiek jako niedokończony projekt? O obsesji rozwoju i pogoni za…?” »

Noworocznym postanowieniom mówimy „NIE”!!!

Ona: Masz już jakieś postanowienia na Nowy Rok?

On: Tak, mam. Nie będę palił.

Ona: Ale przecież ty nie palisz?

On: Wiem, i dlatego, tym łatwiej będzie mi wytrwać w tym postanowieniu.

Tę historię opowiedziała Agata Białoszewska składając życzenia uczestnikom koncertu Mis i Gongów  Tybetańskich. Uczestnikom koncertu, w Nowym Roku, życzyła DOBRYCH KONTYNUACJI. Kontynuacji rzeczy, które nam wychodzą, które są dla nas dobre. Piękne życzenia.

Postanowienia zwykle dotyczą tego, co chcemy zmienić. Zmotywowani przez różne poradniki siadamy z długopisem w ręku i… czarujemy rzeczywistość. W przyszłym roku, dzięki zapisanym na kartce punktom będziemy szczuplejsi, zdrowsi, ładniejsi, będziemy mieli lepsze relację z ludźmi. Jakie to proste! Wystarczy umiejętność pisania i papier. „Będę więcej… będę mniej… będę… zrobię… ” – plany na zmiany w naszym życiu w momencie zapisywania wydają się ważne, ciekawe, fajne. Niewątpliwie, gdyby je zrealizować, twoje życie zmieniłoby się. Niestety (a może na szczęście?), po kilku tygodniach, które mijają od Sylwestra, nauka języka fińskiego, może nie wydawać się już tak świetnym pomysłem; najzdrowsza marchewka nie przypomina w smaku czekolady; a wyjście ze znajomymi po 10godzinach w pracy, dwóch godzinach w korkach, przy minusowych temperaturach za oknem, jakoś przestaje mieć aż tak wysoki priorytet. Nasze postanowienia związane ze zdrowiem, ludźmi, naszym rozwojem, zderzają się z codzienną rzeczywistością. Dopada nas codzienna rutyna, zmęczenie, czas poświęcony na rzeczy, które trzeba zrobić. Kiedy w tym wszystkim realizować postanowienia? Pojawia się problem: „kiedy to robić??”. Oczywiście, zawsze znajdzie się w twoim otoczeniu jakiś „lajfkołcz”, który autorytarnym tonem stwierdzi, że wszystko jest kwestią organizacji i ustawienia priorytetów, a twoje nierealizowanie planów noworocznych to wymówka, bo nie chcesz wyjść poza swoją strefę komfortu. W takim momencie ze strefy komfortu wpadasz w strefę poczucia winy. Z perspektywy twojego lajfkołcza (który sam jest singlem i głównymi problemami, z którymi się boryka to decyzja czy pójść na siłownię, ugotować coś zdrowego czy przeczytać kolejną książkę z zakresu automotywacji), nieprzespana noc, którą spędziłeś z chorym dzieckiem, to tylko kwestia „nieodpowiedniej organizacji swojego czasu”, a to, że  potem przez cały tydzień nie masz jak odespać tej nocy to kwestia jakiś mechanizmów, które są po to, by nie ruszyć ścieżką prawdziwych wyzwań, bo boisz się zmian w swoim życiu. Twój lajfkołcz cię dręczy; kartka z postanowieniami przygnębia. Ostatnim wysiłkiem woli, próbujesz je realizować, ale już wiesz, że twoje wyjście poza strefę komfortu to późne godziny wieczorne, bo wtedy „masz czas”. Niestety, wiesz też, że po 22, karta z postanowieniami budzi agresję, albo depresję.

Postanowienia nie dają nam często siły. Stają się dodatkowym balastem, wśród wielu-nie-zrobionych-rzeczy. Poczucie winy nie jest dobrym przyjacielem wdrażania ani postanowień, ani jakichkolwiek działań. Nie funduj sobie kolejnej listy pobożnych życzeń, „dobrych zmian”.

W tym roku, zamiast listy postanowień przygotuj listę kontynuacji. Kontynuacji rzeczy, które ci wychodzą, dają radość, energię. W naturalny sposób jesteś w tych rzeczach dobrzy. Nie ma możliwości, żebyś w tych kontynuacjach nawalił.

Co dobrze ci wychodzi?

Co daje ci szczęście? Energię?

Do czego się uśmiechasz?

To jest twoja kontynuuacja!

Zrób sobie taką listę na przyszły rok i… konsekwentnie kontynuuj. Rok 2017 rokiem DOBRYCH KONTYNUUACJI

Tego ci życzę.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

O tym jak się wraca na tarczy i o porażkach, z których „nie da się zrobić sukcesu”

„I czy warto było to wszystko rzucać , żeby teraz wracać na tarczy?” – jak odpowiedzieć na takie pytanie? Czym kieruje się człowiek, który pyta w ten sposób bliską osobę?

To pytanie zostało zadane Juli. Kim jest Julia?

Julia to:

  • dorosła kobieta, której się „nie udało”;
  • kobieta, która po dwóch latach nieudanego związku, wraca do domu rodzinnego;
  • kobieta, która rzuciła pracę, zostawiła mieszkanie, „spaliła zawodowe mosty”, dla tego jedynego;
  • kobieta, która chciała być szczęśliwa z mężczyzną, z którym niestety „nie wyszło”;
  • kobieta, która przy pierwszym wspólnym posiłku w gronie najbliższych osób, słyszy od swojej matki: „i warto było to wszystko rzucać, żeby teraz wracać na tarczy?”;
  • jedna z postaci, które opisała Katarzyna Grochola w książce „Osobowość Ćmy”.
  • Continue reading “O tym jak się wraca na tarczy i o porażkach, z których „nie da się zrobić sukcesu”” »

    Dzieci listy piszą. Dorośli ludzie już (nie) piszą?

    Pewna drugoklasistka, co tydzień, ma jedno zadanie. Dziewczynka, lat osiem, pisze list do koleżanki lub kolegi ze swojej klasy. Raz w tygodniu, dostaje też list od jednego ze swoich rówieśników.

    Co piszą ośmioletnie dzieci do siebie? Continue reading “Dzieci listy piszą. Dorośli ludzie już (nie) piszą?” »

    BURNT – czy tylko Bradley Cooper w swoich filmach może się zmienić? Kilka refleksji, o ludziach, którzy dostali się na dno

    Lubimy historie, które zmieniają głównego bohatera.

    Hrabia Monte Christo wraca po latach i z miłego, niewinnego młodzieńca, przeistacza się w demona zemsty. Następnie, zgodnie z przewidywaniami widza lub czytelnika, wykańcza wszystkich obrzydliwców. Pani/Pan Doubtfire – ojciec, gdy uświadamia sobie, że stracił rodzinę, w przebraniu pani niani, opiekuje się dziećmi. Jako niania, sprawdza się w opiece nad dziećmi lepiej, niż gdy był „sobą”. Pat Solitano Jr., bohater Poradnika pozytywnego myślenia, także wraca… Wraca ze szpitala psychiatrycznego. Pobyt w psychiatryku i wielomiesięczne refleksje na temat zakończonego rozwodem związku, sprawiają, że chce zmienić „swój styl myślenia”. Zmienia się jego życie. Co prawda zmiany nie są takie, jakich oczekiwał, ale to nowe, jest dla niego chyba najlepsze. Kmicic, ksiądz Robak, Frodo, Bilbo Baggins, Batman… Wiele nazwisk, pseudonimów, które moglibyśmy wymieniać przez długie godziny, to wszystko historie, w których bohater się zmienia. Lubimy takie opowieści. Statyczni, idealni bohaterowie nużą. Są niewiarygodni. Zbyt idealni i zbyt odlegli od nas, śmiertelników. Ciągnie nas do historii o POWROTACH i ZMIANIE, być może dlatego, że one pokazują, że jeszcze nie wszystko stracone. Film Burnt to jedna z takich historii. Jeżeli tylko „przebijemy się” przez trywialny, polski tytuł Ugotowany, który sugeruje, że film jest raczej adresowany do miłośników programów kulinarnych, w trakcie których, widz poświęca dwie godziny obserwując gotowanie zupy; potem ogląda łzy i inne emocje związane z tą zupą; a na końcu, słucha wyznań osób, które tę zupę gotowały, o tym jak bardzo zmieniło się ich życie, gdy biegali od spiżarni do garnka. Na szczęście Burnt to nie jest o tym… No dobra, powiem prawdę, nie tylko o tym;)

    Continue reading “BURNT – czy tylko Bradley Cooper w swoich filmach może się zmienić? Kilka refleksji, o ludziach, którzy dostali się na dno” »

    Sztuka kochania – film o Michalinie Wisłockiej?

    „Przeklęta baba się uparła”. Ten tekst dość często pojawia się w filmie ”Sztuka kochania” Uparła się, że….?

    Continue reading “Sztuka kochania – film o Michalinie Wisłockiej?” »

    bakeMAnia – dla tych, którym chce się żyć:)

    Uwaga!!! W tekście wprost i bez skrupułów, reklamuję pewnych ludzi i pewne miejsce.

    Czy zastanawiałeś się kiedyś co daje ci poczucie szczęścia?

    Kiedy czujesz się szczęśliwy? Chodzi o tę dawkę endorfin, która sprawia, że troszkę bardziej chce się żyć. Guru od szczęścia mówią: pobiegaj; myśl pozytywnie; zrób coś dla siebie. Tysiące rad jak żyć, a ty i tak biedaczku, czasem wpadasz w dół. Z tej perspektywy, wzgórza samozadowolenia i szczęścia wydają się bardzo odległe. Co wtedy może pomóc? Inny człowiek? Banalna odpowiedź, biorąc pod uwagę, że człowiek jest zwierzęciem stadnym, oczywiste jest to, że obecność innych ludzi, może dać mu szczęście. Problem to odpowiedni dobór tych ludzi. Nie każdy, niestety, kontakt to 100% gwarancja poczucia, że warto żyć. Świat marud, którym życie nie wyszło – bo żona nie taka; mąż nie spełnia oczekiwań; dzieci nie takie; szef nie taki; praca nie taka – sprawia, że zniechęcamy się do kolejnych spotkań. Wybieramy własne przytulne kąciki na kanapie i bezpiecznie odcinamy się od wampirów energetycznych, przy których żyć się nie chce.

    Gdzie znaleźć ludzi, przy których człowiek ma szansę poczuć, że warto?

    Continue reading “bakeMAnia – dla tych, którym chce się żyć:)” »