Archiwum

Otagowane ‘recenzja‘

„Pomiędzy. Historie osób niebinarnych” – kilka refleksji po przeczytaniu książki Renaty Kim

Kobieta czy Mężczyzna? Dwie kratki, w których bez wahania zaznaczamy albo K albo M. Prosty, binarny świat, w którym nie ma się wątpliwości. Większość z nas uznaje płeć za coś oczywistego, wie kim jest. Dla osób cispłciowych „tożsamość płciowa jest przezroczysta, mogą przejść przez całe życie nie konfrontując się z nią”[s.144]. Nie musimy tłumaczyć się ze swojej płci, chybam że jesteśmy atakowani poprzez komentarze w stylu, „że jesteśmy za mało kobiece”; „za mało męscy”; „że powinniśmy o siebie zadbać” (w domyśle kobiety powinny bardziej). Nagle w tej binarnej rzeczywistości pojawia się… OSOBA NIEBINARNA.

Kim jest? Osoby niebinarne nie opisuje ani K ani M. Oni są POMIĘDZY, jak doskonale ujęła to Renata Kim w swoim tytule książki. Płeć warto postrzegać jako kontinuum. Płeć to coś, co przeżywamy, coś co u człowieka, nie można sprowadzić tylko „narządów”. Nie wszystko co się dzieje w naszym umyśle da się sprowadzić płci biologicznej. Ludzie określani jako „two-spirit” istnieli od zawsze w różnych kulturach. Osoby niebinarne czują się „pomiędzy”, lub nie identyfikują się z żadną z płci, nie są efektem obejrzenia kilku seriali na Netflix.

Czy łatwo zrozumieć wątpliwości, poszukiwanie własnej tożsamości, radzenie sobie z dojmującym poczuciem NIEDOPASOWANIA, doświadczanym przez osoby niebinarne, człowiekowi, który „od zawsze” wiedział, że jest chłopcem lub dziewczynką?
Renata Kim pokazuje w swoich rozmowach, jak trudno być osobą niebinarną w naszej rzeczywistości. Jak trudno wytłumaczyć w dychotomicznym świecie, że „ktoś ma inaczej”. Doskonale ujęła to Dagmara Koryluk w jednej z rozmów z Renatą Kim.

„Co to jest niebinarność? Dobre pytanie. Jestem już dwa lata w związku z osobą niebinarną, mam sporo niebinarnych znajomych, ale nadal nie powiem, że rozumiem co znaczy niebinarność. Dlaczego? Bo sama nie jestem osobą niebinarną.”

Czy da się niebinarność wytłumaczyć? Osoby niebinarne wciąż „tłumaczą” bliskim, przyjaciołom, współpracownikom, obcym ludziom kim są.

To „tłumaczenie” to niekończący się coming out, którym często towarzyszy lęk. „Czy inni mnie zaakceptują”, „jak zareaguje najbliższe otoczenie” – te obawy towarzyszą wszystkim osobom, które nie definiują się w heteronomie. Istnieje cała seria oczekiwań, rytuałów społecznych, które ukierunkowują zachowania dziewczynek i chłopców. Problem polega na tym, że osoby niebinarne w tych społecznych oczekiwaniach w stosunku do płci, czują się „niewygodnie”, to nie jest ich. Próba wyjaśnienia rodzicom, że ich dziecko nie czuje się kobietą ani mężczyzną, może niestety nawet u najbardziej dojrzałych, kochających rodziców, wywoływać brak akceptacji i podważanie tego, co dziecko mówi. „Jak to nie jesteś? Przecież jesteś!”. Nawet najbardziej kochający rodzice mogli nigdy w życiu nie słyszeć terminu niebinarność. Każda taka reakcja otoczenia może wzmacniać poczucie osamotnienia, wyobcowania, poczucie ciągłego nie sprostania oczekiwaniom otoczenia. Myślenie o sobie w kategoriach „nie dam rady”, „nie pasuję”, „coś ze mną jest nie tak” może wywoływać depresję, lęk. Co może wtedy pomóc? Za swoją pierwszą reakcję, zawsze możesz przeprosić swoje dziecko. Coming out to moment kiedy warto dziecko posłuchać. To ono wie co się z nim dzieje, jak się postrzega, czego potrzebuje od Ciebie. To ono może być najlepszym edukatorem, który wskaże ci wszystkie potrzebne ci na początku informacje. Posłuchaj, tego, co chce ci powiedzieć.

To „tłumaczenie” to prośba o neutralny język, określone zaimki. Prośba o to używanie innego, niż metrykalne imię, nie polega na tym, że danej osobie się to imię nie podoba. W języku polskim imienia są bardzo mocno związane z płcią. Jeżeli osoba nie utożsamia się z „ONA”, „ON” to dawne imię, nieustannie przypomina o tym, co osoba niebinarna chce zmienić. Wciąż przypomina o tym, że nie jest się pomiędzy, nie pozwala na zmianę. Używanie deadname, metrykalnego imienia, może łączyć się z trudnymi emocjami, poczuciem unieważnienia. Język wpływa na postrzeganie rzeczywistości. Wszystkie formy „ono”, próby odmiany mogą być w naszym języku trudne, ale czytając wywiady Renaty Kim po kilku stronach, zaczęłam dostosowywać się do tej formy narracji. Miałam wrażenie, że im bardziej szanujemy ludzi, ich potrzeby, tym łatwiej jest nam zaakceptować to o co proszę i co jest dla nich ważne.

Nie ma jednego „przepisu” na kobiecość i męskość. Nie ma też jednego „przepisu” na to jak być osobą niebinarną.

Renata Kim pokazuje nam spotkania z różnymi osobami, które zdecydowały się o sobie opowiedzieć. Ta książka to nie jest wywiad z jakaś „wyidealizowaną osobą niebinarną”, to rozmowy z bardzo różnymi ludźmi, na różnych etapach ich życia, z różnymi doświadczeniami. Warto ich historii posłuchać, żeby chociaż trochę lepiej zrozumieć ich samych.

Renata Kim(2024) Pomiędzy. Wydawnictwo Luna

Ilustracje Dawid Grzelak

Na stronie niebinarność.pl znajdziecie więcej informacji o niebinarności.

„Nikt, kto jest w czymś wybitny, nie jest bowiem do końca normalny” – Wright Thompson „Cena naszych marzeń”

Książka „Cena naszych marzeń” to dla mnie kompletne zaskoczenie. Po sportowych biografiach spodziewałam się, historyjek, którymi mówcy motywacyjnie dręczą swoich słuchaczy. Myślałam, że będzie tam sporo banałów o tym, że warto dążyć do celu i być sobą.
Ta książka jest kompletnie inna.
To historie ludzi, którzy coś przegrali; czegoś nie osiągnęli. To historie ludzi z obsesjami, które ich wyniszczają. „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł”. Urban Meyer – jeden z bohaterów tej książki – umieścił ten cytat w swoim biurze. Każda historia pokazuje człowieka, który odniósł sukces, ale „poniósł szkodę na swojej duszy”. Ci ludzie bywają szczęśliwi, szczęśliwi jednak nie są. Furia, którą czują bywa „produktem ubocznym pragnienia sukcesu”. Życie części  z bohaterów to nieustanna walka o to, by być na szczycie. Czytanie o córkach, które w trakcie zawodów „lepiej żeby nie wchodziły” ojcu w drogę, co unaoczniają dziury w ich drzwiach, nie brzmi jak opis sielankowego życia rodzinnego. Anegdotki o znanym sportowcu, który w szafie przyjaciela wywala i niszczy połowę ubrań i butów, bo „nie są tej firmy”, nie wydaje się najlepszym dowodem przyjaźni. Samotna śmierć koszykarza, któremu nikt nie pomógł w trakcie pojawienia się objawów psychozy. Kompletne osamotnienie znanego piłkarza, jego nieśmiałość(?), niedojrzałość(?). Te historie pokazują ludzi znanych, ale samotnych, prawie każdy z opisywanych przez niego ludzi, ma lub miał jakiś problem.
Thompson wiele razy podkreśla, że „nikt, kto jest w czymś wybitny, nie jest bowiem do końca normalny”.
Dla mnie najciekawszym reportażem był opis poszukiwań 50bokserów, którzy walczyli z Muhammedem Ali. Ta historia genialnie pokazuje, co dzieje się z tymi, którzy nawet nie zdają sobie sprawy, że są tylko tłem dla zwycięscy.  Nazwisko Muhammed Ali kojarzą nawet ludzie nieinteresujący się boksem, ale Jim Robinson zniknął jak tysiące tych„przegranych”.
Czytając książkę, zaznaczam dla siebie cytaty, fragmenty. Lubię do nich wracać. Kiedyś ktoś mi powiedział, że to książkowy jeżyk .Patrząc na bok książki, z zaskoczeniem  zobaczyłam, że tak wiele fragmentów przykuło moją uwagę. To nie jest tylko książka dla miłośników biografii sportowych, to książka, dla wszystkich którzy przeczuwają, że gdy gasną światła, życie może wyglądać trochę inaczej. Lektura pokazuje jak wielkiej pasji może towarzyszyć ogromna autodestrukcja. Dlatego warto ją przeczytać.
Wright Thompson (2022) Cena naszych marzeń. Wydawnictwo Znak Literanova

Seksuolożki – czyli kilka refleksji o tym, dlaczego warto przeczytać książkę Marty Szarejko

Jako dziecko pamiętam serię wydawniczą „Poczytaj mi mamo”, czytając „Seksuolożki” miałam wrażenie, że ta książka powinna rozpocząć serię „Przeczytaj TO mamo”. Marta Szarejko, zrobiła rzecz „prostą”, znalazła niesamowite kobiety i pozwoliła im mówić o tym co robią najlepiej. O ich pracy. Woody Allen w jednym ze swoich wywiadów, powiedział, że cały sekret jego pracy polega na tym, że znajduje bardzo dobrych aktorów, którym pozwala robić to, co umieją najlepiej, czyli grać. Prawda jakie to proste? Marta Szarejko spotkała się z 14terapeutkami, edukatorkami, seksuolożkami i poprosiła je żeby opowiedziały o jednym z elementów ich pracy. Już spis treści „Seksuolożek” przykuwa uwagę. To 14podpisanych zdjęć, 14kobiet. Są w różnym wieku, specjalizują się w różnych zagadnieniach związanych z seksualnością.

Uważam, że każda kobieta powinna przeczytać tę książkę. (Chociaż w dzisiejszym świecie, w którym wiemy, że płeć to coś znaczenie bardziej skomplikowanego niż to, na co wskazują znaczki na drzwiach toalet, i w naszym niebinarnym świecie, może lepiej byłoby powiedzieć, że każdy człowiek powinien ją przeczytać.) Po co? Żeby usłyszeć o kawałku cudzego życia tak intymnego jak seksualność. Izabela Jęderek w pierwszym wywiadzie bardzo trafnie podsumowuje, że problemy z seksulanością, to problemy, których się nie rozwiązuje, to problemy, których musimy się wstydzić (s.27). Nasza seksualność jest osadzona w kontekście kulturowym. Normy, wartości i zakazy dotyczące w naszej kulturze nie sprzyjają o rozmowom o seksie. Dlatego tak niesamowite jest śledzenie rozmowy dwóch kobiet, autorki i każdej z terapeutek, która opowiada o problemach ludzi i dramatach związanych z tym życiem. Pedagożki, psycholożki, lekarki opowiadają o problemach, które nie przychodzą do głowy białym, młodym, średnio zamożnym, heteroseksualnym,płodnym i sprawnym kobietom. Nie zdają sobie sprawy jakie problemy mogą mieć wszyscy ci, którzy nie są nimi. W jak trudnej sytuacji może być kobieta, która w małej miejscowości słyszy, że do ginekologa chodzi się tylko w ciąży, osoby z dysfunkcjami intelektualnymi. Jak ważne może być dla życia młodej kobiety, to co mówią do niej rodzice, gdy dorasta. Jak jeden głupi komentarz, może wpłynąć na życie Jak dostępność pornografii wpływa na to jak się postrzegamy, jak kształtujemy nasze zachowania seksualne. Jak same pozbawiamy się „dziewczyńskości”.

Tytuł seksuolożki sugeruje, że książka jest o seksie, ale to książka o kobiecości, kontekście kulturowym, problemach ludzi, którzy chcą żyć inaczej. Miejscami może szokować. Niektórzy mogą się czuć zawstydzeni. Czasem możesz nie zgadzać się z terapeutkami, które na przykład zniechęcają do udziału w porodach ojców. Czasem truizmem mogą wydawać się zdania, że seksualność kobiety, często budowana jest na zakazach, „tego nie wolno…”, „tak nie wypada…”, „tak nie zachowuje się żona, matka.” Smutne może być to, że w dzisiejszym „poukładanym” życiu, w którym kluczowe są wskaźniki efektywności, plan dnia, seks może stać się kolejnym zdaniem. Punktem na liście dnia, bo tak zaleca internetowy poradnik.

Dużo emocji, dużo refleksji na temat życia nie tylko nocnego homo sapiens. Dlatego warto tę książkę przeczytać. „Przeczytaj TO mamo” żeby nie popełnić błędów, które być może popełniła twoja matka.

Marta Szarejko (2021) Seksuolożki. Wydawnictwo Znak Horyzont

ps. zdjęcie zrobiłam w Wilnie.