„Boję się, że mnie zwolnią”. Kilka pytań, które mogą pomóc w poradzeniu sobie z lękiem
„Boję się, że mnie zwolnią”
Czego konkretnie się boisz?
To pytanie może wydawać się okrutne, bezmyślne. „Jak to? Czego się boję?” Przecież w tym zdaniu, wypowiedzianym przez dorosłego człowieka jest już wszystko. Wiadomo czego się boi. Tego, że straci pracę. Jeszcze kilka miesięcy temu znajomi, przy których ktoś powiedział takie zdanie, zaczynali udzielać wsparcia. „Znajdziesz inną pracę”. „Teraz jest rynek pracownika”. „Nie martw się”. „Bez problemu coś znajdziesz”. Teraz, gdy słyszą to zdanie czasami milkną. Co odważniejszy powie: „Ale jesteś pewny?”, „Dlaczego myślisz, że Ciebie zwolnią?”. Pojawiają się też rady w stylu: „może ucieknij na L4”. Skąd ta zmiana w zachowaniu znajomych? Na profilach, które obserwujesz na różnych portalach społecznościowych „Otwarty na nowe wyzwania” zastępuje nieco starszy i prostszy zwrot „szukam pracy”. W niektórych firmach wokół nas, ludzie dostają wypowiedzenia, tracą zlecenia B2B. Pewnie wcześniej też tak się działo. Ludzie też tracili pracę, nieważne czy pisali potem wprost, że „szukają pracy”, „szukają nowych wyzwań”, czy „podjęli decyzję o odejściu z korporacji, bo dojrzeli do tego, żeby założyć coś swojego”. Teraz nie ma to znaczenia. Subiektywnie pojawia się uczucie, że jest gorzej, a liczby na stronach GUS, pokazujące stopę bezrobocia jakoś mogą nie uspokajać. Ludzie zawsze „tracili pracę”, ale aura była bardziej sprzyjająca, ludzie nie chodzili w maseczkach, a paski w telewizorze nie krzyczały na nas na czerwono. Trochę trudniej się myśli racjonalnie w „kowidowej” rzeczywistości, gdy właśnie kolega z działu dostał wypowiedzenie, a szef został zwolniony dwa miesiące temu.
„Boję się, że mnie zwolnią”.
Co zrobić z tym pełzającym lękiem?
Czego się konkretnie boisz? To pierwsze pytanie, które możesz sobie zadać. Wywlecz z głowy to, co kryję się pod zdaniem „boję się, że mnie zwolnią”. Weź kartę papieru i zacznij zapisywać to, co masz w głowie
Żadna z tych odpowiedzi nie poprawia nastroju.
Żadna z nich nie jest pochwałą pozytywnego myślenia. Mówiąc to, możesz mieć problem z oddechem. W nocy, przez takie myśli może pojawić się też zmora, o której opowiadała Ci babcia. Babcie nie znały terminu stres, więc wszystko to, co nie pozwalało im zasnąć w nocy, zwalane było na istnienie zmory, która dusi. Każda z tych odpowiedzi dusi, ale warto poddusić się chwilę, przejść przez ten lęk, żeby móc to zanalizować.
Te pytania nie zmienią rzeczywistości. Nie wyeliminują twojego lęku, ale może pomogą ci znaleźć jakieś rozwiązanie. Może pokażą potencjalnie kierunki działań, które możesz podjąć?
Lęk ogranicza nasze poznawcze funkcjonowanie. Sprawia, że w naszej głowie wyświetla się tylko jeden slajd. „Boję się, że stracę pracę”. Warto się temu przyjrzeć. Początek tej analizy jest zawsze trudny, ale zawsze jest jakieś rozwiązanie. Tylko w tym momencie możesz go nie wiedzieć. Być może, któraś z odpowiedzi, pomoże znaleźć ci jakieś rozwiązanie.
Może być też tak, że z każda odpowiedź będzie ci uzmysławiała trudność położenia, w którym się znajdujesz. Świat nie jest idealny, małe skrzaty nie myją za nas naczyń, nie robią prania, a dobrych ludzi nie spotykają tylko miłe rzeczy. Warto wtedy odwołać się do „zasobów”, do tego czasami nazywamy „mocną stroną”.
Zawsze jest jakieś rozwiązanie, tylko teraz, przez chwilę, lęk może Ci utrudniać znalezienie tego rozwiązania. Jeżeli w najbliższych dniach twój znajomy przyjdzie do Ciebie i powie „boję się, że mnie zwolnią”, spróbuj z nim porozmawiać inaczej. Może któreś z pytań, w tekście Ci pomoże w tej rozmowie.
Ps. Dwa lęki zrobiłam z „gwiazdką”.
Tę lęki to temat na osobny wpis. To dodatkowa grupa problemów w twoim życiu, która chyba nie ma nic wspólnego z pracą, tylko z tym jak wygląda twoje życie osobiste. Jak myślisz co mogą sugerować takie wypowiedzi? O czym mogą świadczyć takie obawy? Jaka byłaby twoja pierwsza myśl, gdyby ktoś bliski powiedział Ci, że to jego największy lęk?