Blog

Test czy twój szef to Dexter, Lecter lub Underwood? Rozmowa 3

Test czy twój szef to Dexter, Lecter lub Underwood? Rozmowa 3

Bez zbędnych wstępów, przedstawiamy rozmowę trzecią.  Cykl „dzwonię do Pani w takiej nietypowej sprawie…

Rozmowa nr 3

„Czy Pani mogłaby zrobić takie testy psychologiczne moim pracownikom, żebym mógł się o nich dowiedzieć takich rzeczy, których oni samo o sobie nie wiedzą…?”

Spróbujmy to teraz przełożyć na język polski. Szef IKS, szef całkiem sporej firmy, szuka psychologa, który miałby zrobić jego pracownikom testy. Według niego, najlepsze byłyby takie testy, które dałyby mu wiedzę, której ci ludzie o sobie mają. Wyników testów nie zamierza ludziom pokazywać. Ideałem byłyby też testy, które dadzą wiedzę tajemną nad duszami pracowników. Brzmi to albo przerażająco albo absurdalnie…. którą opcję wybierasz?

Jeżeli testy polegają na wyborze zdań, określeń, sformułowań, opisujących ciebie, lub wymuszających na tobie pewne deklaratywne wybory,  to czy mogą pokazać o tobie coś, jakąś cechę, właściwość, o którą to sam siebie nie podejrzewasz? Możesz ją inaczej nazywać. Ty o sobie mówisz, „że lubisz mieć dużo informacji o tym, co się dzieje w firmie”, a ktoś – niekoniecznie diagnosta – podsumuje to, że jesteś „kontrolerem, który paraliżuje pracę w firmie, bo musi o wszystkim decydować sam” (nawet o wielkości kopert, w których wysyłane są kartki na święta). Inny szef, z zapałem opisuje jak to ufa ludziom, a jego ludzie bez zapału, mówią o tym, jak są pozostawieni sami sobie, bo szef jest ciągłym nieobecnym, narcystycznie skupionym na sobie i realizacji siebie egotykiem. Czy naprawdę jednak wierzymy w to, że testy mogą powiedzieć nam coś, czego sami o sobie lub innych ludziach nie wiemy? Tym bardziej, jeżeli robimy te testy w pracy, czy „przyznamy się” do niektórych „zachowań wrażliwych„, które mogłyby nas przedstawić w złym świetle? W dobrych testach, ważny jest nie tylko wynik surowy w poszczególnych skalach, wynik w odniesieniu do norm, ale też układ wyników w poszczególnych skalach,  istotny jest też wynik w skali kłamstwa itp… W diagnostyce często przypomina się o zasadzie triangulacji źródeł, która polega na tym, że diagnoza powinna wykorzystywać dane co najmniej z trzech różnych źródeł, metod. Triangulacja daję większą szanse na obiektywizację danych.Nie powinno się więc jednoznacznych diagnoz stawiać tylko na podstawie testów. Czy jednak szef IKS, który do mnie zadzwonił i pytanie, które mi zadał, świadczyło o jego wątpliwościach dotyczących testów i czy testy mierzą to, co mają mierzyć, oraz czy mierzą to dobrze? Nie chodziło mu chyba ani o ich rzetelność ani wiarygodność(?).

Jeden z wykładowców powiedział mi kiedyś, że są lepsze metody poznawania ludzi niż robienie im testów. Pewnie nie chodziło mu o analizę rozmów telefonicznych, jako rzetelną formę analizy osobowości rozmówcy, ale… pofantazjujmy trochę o motywach Pana IKS. Dlaczego Pan IKS zadzwonił?

  • Pan IKS jest wrażliwym na potrzeby rozwojowe szefem. Chce ich zdiagnozować, by potem wraz ze swoim działem HR, zaplanować dla pracowników ścieżki kariery, a nawet całe autostrady karier, po których jego pracownicy będą mknęli…  Tylko, jeżeli Szef IKS ma takie szlachetne pobudki, to czemu chce im zrobić takie testy, których wyniki, powiedzą mu o tych ludziach, więcej niż oni sami o sobie wiedzą;) Dlaczego też nie zamierza wynikami tych testów nie zamierzał podzielić się ze swoimi pracownikami, podczas najwspanialszych spotkań rozwojowych, podczas których wszyscy poczują w jak wspaniałej firmie pracują (sic!)?
  •  

  • Pan IKS jest facetem, dla który uwielbia manipulować ludźmi. Marzy mu się zrobienie takich testów, dzięki którym będzie mógł jeszcze lepiej manipulować swoimi pracownikami. Widocznie bidulek wyczerpuje swoja bazę naturalnych technik, którą wykorzystywał pracując z innymi.
  •  

  • Pan IKS jest po prostu pragmatycznym psychopatą, który postanowił się zmentoringować i zasięgnąć fachowej porady, jak jeszcze lepiej manipulować swoim otoczeniem. W zgodzie z najlepszymi trendami rozwojowymi, szuka szef IKS inspiracji. Już mu się marzy, wspólne siedzenie z psychologiem, i wspólne analizowanie profili pracowników i wspólne knucie… i cudownie byłoby jeszcze te testy tak zrobić, żeby oni sami nie wiedzieli, że je robili!!!
  •  

    ps. Zlecenia nie wzięłam, pomimo niewątpliwej wartości poznawczej pobycia przez chwilę z psychopatą. Pewnie straciłam niepowtarzalną szansę, opisania wspólnej z nim pracy… 😉 ale… pewnie ktoś te testy mu zrobił… a propos… Drogi czytelniku czy ostatnio w pracy ktoś prosił cię o wypełnienie testów, ty ufnie wypełniłeś. Słuch o wynikach zaginął, tylko szef jakoś tak dziwnie na ciebie patrzy, jakby niedawno – jako film instruktażowy – oglądał „Milczenie owiec”….

    ps. Proszę mi tutaj nie pisać, że to normalny szef, normalna rozmowa, nieIMG_1510 każdy jest psychologiem itp. IKS doskonale wiedział czego chce. Gdy powiedziałam, że jednak warto informować ludzi o wynikach ich testów, zareagował bardzo negatywnie;) szczegółów Państwu oszczędzę:).

    ps. Mam już pierwsze pytanie do testu: czy mój szef jest psychopatą? 1. Czy twój szef dzwoni do psychologów, z pytaniem czy ci psycholodzy mogą zrobić ci testy, dzięki którym on zdobędzie władzę nad twoją duszą, a potem nad całym światem?

     

     

    Leave Reply