WYJŚCIE EWAKUACYJNE. Czy istnieje „merchandising biurowy” i czy to w jakiej przestrzeni pracujemy wpływa na nas?
Sala spotkań. Sala konferencyjna.
Miejsce w firmie, w którym ludzie czasem się spotykają. Czasem pracują wspólnie ku chwale organizacji. Czasem mają dyskutować. Czasem mają rozwiązywać problemy. Czasem mają prowadzić spotkania dyscyplinujące lub interwencyjne. Różne rzeczy powinni w tej sali robić… Ta sala to też miejsce, do którego są przyprowadzania „obcy” – ci obcy to goście, przyszli pracownicy, dostawcy, ludzie.
Stół. Krzesła. Biała, magnetyczna tablica na ścianie. Kompletna pustka. W tej sterylnej przestrzeni tylko jeden napis. Przyciąga wzrok, wabi. Umysł szuka jakiegokolwiek punktu zaczepienia. W tej projektowanej na modłę PRLowskich szpitali sali, tylko ten napis skupia uwagę: WYJŚCIE EWAKUACYJNE.
WYJŚCIE EWAKUACYJNE – obietnica czy ostrzeżenie? Jesteś na spotkaniu i jedyny element, który przyciąga twój wzrok, to napis „wyjście ewakuacyjne”. Czy to to wpływa na twoje zachowanie na spotkaniu? Jak to wpływa na twoją percepcję sytuacji w której się znalazłeś? O czym możesz myśleć, gdy jedyne litery, które jesteś w stanie złożyć w sensowną całość brzmią „WYJŚCIE EWAKUACYJNE”.
Odwiedzając kogoś w domu, rozglądamy się ciekawie. Czego szukamy? Jakich elementów? Zdjęć? Książek? Pamiątek z wyjazdów? Płyt z muzyką? Obrazów? Co przykuwa twój wzrok? Czy to czego szukasz i na co zwróciłeś uwagę mówi coś o tobie? Czy to czego nie znalazłeś w danej przestrzeni mówi coś o domownikach? Czy w dzisiejszym świecie, który często projektowany jest przez zawodowych aranżerów przestrzeni użytkowej, czy cokolwiek co masz w domu, mówi coś o tobie? Czy przestrzeń, w której spędzasz życie powinna „coś mówić o tobie”, o tym, co w życiu ma znaczenie?
Czy podobnie jest z przestrzenią firmy, w której pracujesz?
Co o firmie mówi jej przestrzeń? Jakie informacje przekazuje pracownikom? Jakie informacje przekazuje gościom, klientom tej firmy? Co ściany i to, co na nich się umieszcza mówi o relacjach w tej firmie? Czy pusta przestrzeń z jednym napisem „Wyjście ewakuacyjne” ma jakieś znaczenie?
10-15tysięcy lat temu człowiek prehistoryczny zaczął bazgrać po ścianach. Niektóre z namalowanych zwierząt, symboli to pierwsze działa sztuki. W niektórych jaskiniach są jednak rysunki, które mogą być wyrazem nie tyle działań artystycznych, ale próbą poradzenia sobie z pustką ścian. Siedzisz w ciemnościach, wokół wilki, niedźwiedzie, zawieja, gdzieś w innej jaskini, konkurencyjna grupa knuje jak zabrać ci ogień, a obok kawałek pustej ściany, oświetlony słabym płomieniem ogniska, co robisz? Bazgrzesz? Odbijasz ślady palców, ślady ręki. Dzięki temu ta przestrzeń staje się bardziej twoja. „Tu byłem…”, daty i inicjały, „kocham Jolkę”, serce przebite strzałą – takie ślady po wandalach, a może tych, których motywy postępowania nie zmieniły się od tysięcy lat, możemy znaleźć wszędzie. „Tu byłem…”. Co więcej, tam gdzie zostawiłeś jakiś ślad po sobie, może będziesz chciał wrócić. Pewnie po powrocie do jaskini wracałeś do miejsca, na którym narysowałeś sobie jelenia (autoportret? czy żarcie? (sic!)).
Są firmy, które wieszają na ścianach zdjęcia z podróży i urlopów swoich pracowników. Przekaz? Czy chodzi tylko o potrzebę zapełnienia ścian? Czy gdy widzisz zdjęcia pięknych pejzaży, ludzi, którzy gdzieś żyją pojawia się ciekawość? Pod zdjęciem imię i nazwisko pracownika, który je zrobił. „Zdolny człowiek” – refleksja nasuwa się sama. Czy pozytywniej patrzysz na firmę, do której przyjechałeś? Czy chcesz poznać człowieka, który zrobił to zdjęcie? Czy pojawia się pomysł, że może warto z nim porozmawiać?
W niektórych firmach, na ścianach możemy zobaczyć rysunki dzieci. Dzieci pracowników; dzieci z różnych ośrodków, które są wspierane przez firmę. Czy to tylko działania PR? Czy uśmiechamy się widząc zdjęcie dziewczynki a obok jej rysunek?Pozytywne emocje. „Zdolne dziecko„, „Fajni ludzie, którym się chce czasem zrobić coś poza zakresem obowiązków” – kolejna refleksja, która nasuwa się sama.
W niektórych firmach możemy zobaczyć zdjęcia z rodzinnych imprez przygotowanych przez firmę. Spotkania mikołajkowe dla dzieci pracowników. Wspólne ognisko. Piknik rodzinny. Gość patrzy na to zdjęcie z ciekawością, może nawet z zazdrością. Może w jego firmie dba się tylko o to, żeby MY definiowane było tylko przez zespół pracowniczy. Dobry pracownik to tylko ten, który po przejściu przez bramę firmy zapomina o swoim świecie, rodzinie, przyjaciołach, dzieciach… Dobry pracownik ma maksymalnie zintegrować się z firmą, dlatego najlepiej usunąć wszelkie ślady jego związków z otoczeniem społecznym… Niech się integruje z nami! My jesteśmy super, wyjątkowi. Reszta świata to… Reszta świata jest „mniej super”. Łysiejący mąż pewnie nie wyszedłby na zdjęciu tak ładnie, jak kolega z marketingu; a żona nie jest taka zgrabna jak 24letnia koleżanka z działu, więc pokazujmy tylko zdjęcia tych, którzy estetycznie pasują do PR firmy. Bo jak powszechnie wiadomo pracownik, któremu czasem przypomni się, że ma rodzinę pracuje gorzej. Lepiej pracuje, gdy skupia całą swoją energię życiową na obrazie atrakcyjnego kolegi i lub koleżanki z firmy!(sic!)
Nie chodzi o to żeby przestrzeń w firmie była rozplanowana według zasad feng shui. Nie chodzi o to żeby przestrzeń w firmie była dziwaczna, obca, sztuczna. Może jednak warto, żeby w tej przestrzeni byli „ludzie”. Może chodzi o to, żeby jedynym napisem przyciągającym uwagę nie był napis „WYJŚCIE EWAKUACYJNE”. A jednym miejscem, w którym można poczytać coś „od ludzi do ludzi” nie były łazienki, a dokładnie ściany, na których „pełno jest informacji na temat współpracowników i przełożonych”(sic!). Szkoda tylko, że czasem pracownicy nie wiedzą której słowa pisze się używając „H”, a które „CH”.
Rozejrzyj się wokół siebie..
1. Co widzą goście przychodzący do firmy?
2. Na co patrzą twoi pracownicy?
3. Co jest dla ciebie ważne w tworzonej przez Ciebie firmie i gdzie jest na to „dowód” w jej przestrzeni?
Bibliografia:
Louis Rene Nougier (1989) Sztuka pradziejowa [w:] Sztuka świata. Wydawnictwo Arkad.y
2 komentarze
Hmm. A ja mam coś takiego, że kiedy w korpo wiedzę rysunki dzieci, zdjęcia uśmiechniętych pracowników itp. to mi przychodzi na myśl, że planował to PRowiec i nauczył się, że dzieci rozczulą wszystkich. Ale z drugiej strony jasne, że puste ściany to też nie jest rozwiązanie. Jedno z najciekawszych rozwiązań widziałem w siedzibie jednej z firm produkujących systemy portalowe (nazwa do wiadomości redakcji ;)). Na prawdę świetne, artystyczne i z dobrym okiem zrobione zdjęcia nawiązujące do klientów i projektów przy jakich firma uczestniczyła. Tyle że tam widać było w całej firmie odważne i zdrowe podejście. To co na ścianach musi być spójne z tym co się widzi między ścianami. Wyobraziłem sobie mechanika – pana Mietka w brudnym fartuchu i z kiepem w zębach, jak pokazując rysunek swojego dziecka mówi: panie na piątek się nie da, zarobiony jeste! 🙂
Pozytywnie reaguję na wszystko co „naprawdę”robią ludzie w firmie. W jednej z firm w Katowicach na ścianach wiszą zdjęcia ludzi, którzy tam pracowali (np.znany alpinista), to robi wrażenie. Budzi ciekawość. Pokazywanie, że firma wspiera też innych ludzi, też odbieram bardzo pozytywnie. Szczególnie jeżeli to działania firmy, ludzi tam pracujących. Nie wszystko to chyba działania PR i działów marketingów. Zresztą w działach marketingu też pracują fajni ludzie, którzy mogą promując firmę zrobić coś dobrego. Nie ma w tym nic złego. Wszystko, może być lepsze niż „totalna pustka”. Niestety może jest tak, że w organizacjach, w których ludzie są powierzchowni, puści, hedonistyczni, może nie ma co pokazywać, nie ma kogo pokazywać… Może tam są tylko puste frazesy w opisach.
Są firmy, do których lubię jeździć, spotykać się z ludźmi, rozmawiać z nimi, pomagać im, także „poza zleceniem”. Ostatnio dotarło do mnie, że ludzie w tych firmach są prawdziwi, i przestrzenie w ich firmach też są prawdziwe.Nie są sterylne. Sala spotkań, sale konferencyjne są „żywe”, widać, że przed chwilą spotykali się tam ludzie. Te firmy, ludzie tam pracujący nie są idealni, mają takie same problemy jak wszyscy, ale coś próbują robić, działać i MAJĄ CO POWIESIĆ NA ŚCIANIE:)))) i nie są to tylko zdjęcia w stylu „tych klientów nie obsługujemy”:)))
ps. Pozdrowienia dla firmy, w której na ścianie wisi narysowana „gruszka”:))) to o was ten komentarz:)) jeżeli mogę podać nazwę waszej firmy, to dajcie znać:)))
Zapisz się do newslettera
Najnowsze komentarze
31st paź 20
Dziękuję:) znam:)
17th maj 20
A z poleceń ... https://ladypasztet.com/
12th mar 20
Dziękuję za Pani komentarz. To bardzo miłe. Zachęca żeby pisać dalej:)
Archiwa
Kategorie
Meta