Archiwum

Napisane przez

Dzwonię do Pani w takiej nietypowej sprawie… czyli trzy rozmowy, o których wolałabym żeby się nie odbyły! Rozmowa 1.

W życiu dorosłego człowieka, przychodzi taki moment, że postanawia zrobić sobie wizytówki. Jak już je ma, to zazwyczaj rozdaje je bez opamiętania przy każdej okazji, którą niewątpliwie jest każde spotkanie biznesowe i niebiznesowe. Niepohamowana chęć pozbycia się wizytówki, koresponduje z chęcią innych ludzi, by dzwonić do osób, których numer posiadają. Pozornie więc wszyscy są szczęśliwi. Ty rozdajesz wizytówki, oni dzwonią. Wszyscy wiemy, że w tym zawodowym rozdawnictwie wizytówek, jest rozpaczliwa walka o fundusze na pożywienie dla ciebie i rodziny oraz spłatę kredytu we franku szwajcarskim. Napis na wizytówce: „dziękuje ci, że dzięki tobie spłacam swój kredyt” lub błagalna prośba, „dzwońcie do mnie” lub „dawajcie mi pracę”, tudzież proste hasła „dużo pracy=dużo jedzenia„, nie robiłyby najlepszego wrażenia, dlatego z uśmiechem mówisz: „gdyby miała Pani jakieś pytania, proszę dzwonić”; „jeżeli coś mogę jeszcze wyjaśnić proszę dzwonić„. Co sprytniejsi wiedzą, że warto na wizytówce coś dopisać. Oczywiście puryści wizytówkowi powiedzą, że absolutnie nic nie wolno pisać na wizytówkach, bo to nieeleganckie jest.  Eleganckie, nieeleganckie…? Tego nie wiesz, ale gdy dopiszesz na wizytówce numer telefonu, to jest szansa nieco większa, że człowiek nie od razu tę wizytówkę wyrzuci. Wizytówka wydaje mu się taka bardziej spersonalizowana. A jak nie wyrzuci, to może zadzwoni.

Continue reading “Dzwonię do Pani w takiej nietypowej sprawie… czyli trzy rozmowy, o których wolałabym żeby się nie odbyły! Rozmowa 1.” »

I nie żyli długo, i nie żyli szczęśliwie… rozwód nie z bajki

Chcę rozwieść się z mężem… – powoli powiedziała Królowa.

Continue reading “I nie żyli długo, i nie żyli szczęśliwie… rozwód nie z bajki” »

Kto zabrał moje mydło? Kilka refleksji obok książki…

Przeciętny Polak kupuje podobno półtorej książki rocznie. Myślę, że przeciętny kupuje mniej, bo ja do domu znoszę miesięcznie kilka książek (wczoraj pod wpływem książko-zakupo-holizmu kupiłam 6), co oznacza, że 4Polaków powinno mi podziękować, bo wyrobiłam ich roczną średnią. Co więcej, jeżeli przeczytam te sześć książek to znajdę się w gronie 10% Polaków-Prawdziwych-Czytelników. Polak-Prawdziwy-Czytelnik czyta więcej niż 6książek rocznie.

Czym kieruję się kupując książki? Autor, tematyka, kocham książki… to odpowiedzi banalnie oczywiste. Wszyscy kupują książki z jakiegoś WAŻNEGO POWODU. Tylko nielicznych stać na szczerość, że architekt wnętrz doradził im, że kilka książek oprawionych w skórę i złoto mogą dobrze wyglądać na ich półce w kancelarii. Niestety, ja też czasem dorabiam różne ideologie do zakupu kilkudziesięciu kartek papieru, zamiast szczerze powiedzieć, że czasem dopada mnie po prostu irracjonalna chęć posiadania jakiejś książki. Nie mogę przejść obok niej obojętnie, gdy na przykład tytuł mnie „rozbawia” i chcąc docenić autora tytułu, książkę kupię! „Kto zwędził moje mydło? Jak przetrwać więzienne lata. Podręcznik dla dyrektorów generalnych” – Andy Borowitz’a to książka, którą musiałam mieć.

Continue reading “Kto zabrał moje mydło? Kilka refleksji obok książki…” »

pierwsza… pierwszy… pierwsze…

Rok ma 52tygodnie. Ambitny, mierzalny i konkretny cel na te 52tygodnie? 52przeczytane książki. Z każdej książki chcę znaleźć jeden cytat, zdanie, myśl, którą warto podzielić się z innymi. Dziś…

„A nade wszystko mogę wybierać sobie myśli”. Continue reading “pierwsza… pierwszy… pierwsze…” »

non omnis moriar…?

9.1.2015  Dziś zmarł Józef Oleksy. Na antenie TVN24 prowadzący poranny program rozmawiał z różnymi politykami, prosząc o krótkie wspomnienie Józefa Oleksego. „O zmarłych mówi się dobrze albo wcale” – w niejednym domu słyszeliśmy takie zdanie.  „Stary komuch”;  „afera ze szpiegiem w tle…”; w szopkach noworocznych, też nie grały go jakieś przesadnie urocze zwierzątka… to pierwsze skojarzenia, które mam z postacią Józefa Oleksego. Coś jednak sprawiło, że z uwagą zaczęłam słuchać tego, co politycy, dziennikarze mówili o nim. Co ciekawe, wypowiadały się też osoby, które podejrzewałam, że gdy dostaną wybór „mówimy dobrze, albo wcale”, wybiorą ten drugi wariant.

Continue reading “non omnis moriar…?” »

Kto chciałby pracować dla Howard’a Schultza?

Starbucks Howard’a Schultza opowiada o tym jak ratuje się firmę. Jak wprowadza się zmiany, gdy wali się nie tylko twoja organizacja, ale także gospodarka wokół. Lata 2007–2009 to czas trudności nie tylko w Starbucks’ie, ale także najgorszy okres dla wielu amerykańskich firm. Historia opisywana przez Schultza jest o tyle ciekawa, że to historia nie tylko firmy. Schultz stworzył Starbucksa. To historia człowieka, który miał pomysł na picie kawy… Cóż w tym oryginalnego? Howard Schultz z pomysłu na picie kawy zrobił przedsiębiorstwo z 16 tysiącami kawiarni. Continue reading “Kto chciałby pracować dla Howard’a Schultza?” »

O paleniu, rażeniu prądem, demotywatorach, motywacjach i krzaku agrestu – rzecz o postanowieniach noworocznych

– Czy masz już postanowienia noworoczne? – pytanie dopada mnie ze wszystkich stron.

Ludzie z niezrozumiałych dla mnie powodów, zakładają, że jak ktoś jest psychologiem to na pewno ma postanowienia noworoczne, tak samo jak każdy konsultant Lean eliminuje marnotrawstwo w swoim życiu prywatnym, a każdy konsultant six sigma podejmując jakieś decyzje robi sobie DMAIC i dręczy rodzinę MINITABEm… Litości! Continue reading “O paleniu, rażeniu prądem, demotywatorach, motywacjach i krzaku agrestu – rzecz o postanowieniach noworocznych” »