Blog

Gdy tchu już brak… o ludziach z depresją.

Czasem coś człowiek usłyszy, podsłucha.

Pani bez depresji: „Iksińska ma podobno depresję, a widziałam ją na mieście”.

Druga Pani bez depresji: „Telefonów to nie odbiera, a na miasto chodzi”.

Jak to jest z tymi ludźmi, kolegami z pracy, znajomymi? Mają depresje? Czy tylko udają?  Skoro mają tę depresję to jak to możliwe, że po mieście łażą, zamiast zamknąć się w mieszkaniu i się w depresji zatracać. Co to za czasy? Raz mieć, a raz łazić po mieście… Co jest z tymi ludźmi? Nawet jak mają depresję, to się nie umieją spójnie zachować (sic!). A najgorsi są ci, co mają depresję, a nie mają zwolnienia od lekarza, tylko tak wyglądają jakoś depresyjnie. Nie mogą się w domu zamknąć? I naprawdę zacząć chorować?

Problem z tymi, którzy walczą z depresją, jest taki, że czasem czują się lepiej. Wtedy resztką sił, wbrew sobie, szukają innych ludzi. Szukają aktywności, które kiedyś sprawiały im przyjemność. Wtedy podejmują decyzję żeby wyjść z domu. Coś zrobić. Wtedy mogą sami nawet zadzwonić do ciebie, odebrać twój telefon. Niektórzy tak robią, bo zaczynają już działać leki antydepresyjne. Innym, pomagają bliscy. Jeszcze inni ostatkiem sił walczą. Walczą z samym sobą. W depresji największym wrogiem człowieka jest on sam. Zalewają cię myśli, które mówią, że „jesteś nikim”. Czujesz się beznadziejnie. Wydaje ci się, że nic w twoim życiu nie ma sensu. Przestają cię cieszyć rzeczy, które kiedyś lubiłeś. Anhedonia – tak nazwałby to co się z tobą dzieje psychiatra. Poczucie, że przegrałeś dopada wszędzie. Głos w twojej głowie uparcie powtarza, że „nie chce ci się żyć”. Myśl, że może lepiej byłoby… odejść, pojawia się coraz częściej. Cierpisz. Wszystko męczy. Odebranie telefonu, rozmowa ze znajomym, odpisanie na maila – to wszystko wymaga energii, siły. Człowiek, który ma depresję, nie daje rady tego zrobić. Zalewają go myśli o tym co stracił, o jego życiu bez perspektyw. „Jest mi smutno”. „Nie chcę mi się żyć”. ”Nie mam siły”.

Nie ma „jutra” w jego życiu. DSC02495

Wczoraj przygnębia.

Dziś nie daje nadziei.

Sartre powiedział, że „Piekło to inni ludzie”. Osoby z depresją mogłyby powiedzieć, że piekło to oni sami, dla siebie samych.

Czasem jednak udaje się wygrać walkę z samym sobą. Ktoś, coś da impuls żeby wyjść z tego stanu. Oznaka zdrowienia? Oznaka jeszcze nieprzegranej walki? Jeszcze nie jest tak źle jeżeli masz siłę.

Jeżeli spotkasz taką osobę gdzieś w twoim mieście, to:

  • uciesz się, że ją widzisz;
  • pogadaj z nią chwilę, ale nie pytaj jak się czuję, czy dalej tak źle. NORMALNIE z nią porozmawiaj;
  • nie obarczaj jej poczuciem winy, że nie dzwoniła, że nie odpisała na maila. Ona naprawdę i tak się czuje fatalnie ze sobą, nie dokładaj jej swoich negatywnych emocji;
  • pomyśl, że spotkanie z tobą może być dla tej osoby czymś dobrym, może sprawi, że będzie się jej  chciało znowu wyjść;
  • nie plotkuj o niej, sugerując, że udaje, bo była/był na mieście. Nawet jeżeli w swoim życiu spotkałeś 100symulantów, którzy udawali symptomy depresji, to może twój znajomy jest tym, który naprawdę jest „to ma”.

Co dziesiąty Polak ma depresję… Ilu to twoich znajomych? Ilu z nich nie da rady wygrać z samym sobą?

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

2 komentarze

  • Poszukująca dnia sie 19, 2016 Reply

    Hej czasami tak się zastanawiam czy to już depresja czy stan przed nią jeśli każdy start dnia wydaje mi się walką? Muszę się zmuszać żeby wstać z łóżka i wyjść do ludzi. Później jest już dobrze rozkręcam się i nie myślę, ale zrobienie czegoś nowego jak wyjście na miasto to za każdym razem walka z samą sobą. Czy mi się chce? Czy mam na to siłę? To nigdy nie odbywa się spontanicznie. Czy w moim konstrukcie myślowym jest coś nie tak, że życie jest dla mnie ciągłą walką, czy ktoś doświadczył czegoś podobnego i udało mu się z tego wyjść? Wiem że w życiu nie ma gotowych recept i rozwiązań, ale wierzę że można się czegoś nauczyć poprzez słuchanie o doświadczeniach innych. Dzięki za wszelkie wskazówki…
    P.S. Nawet odpisanie na post nie jest spontaniczne – wymaga myślenia, i powoduje stres :/

    • Julita Urbaniuk dnia paź 22, 2016 Reply

      Trudno na podstawie kilku zdań powiedzieć „tak, to depresja”, „nie, to nie jest depresja”. To co piszesz jest niepokojące… „muszę się zmuszać”, „walka z samym sobą”. Gdybyśmy się znały to na pewno poradziłabym ci, żebyś poszła do psychologa i o tym z nim pogadała… Im szybciej tym lepiej. Czy ludzie z tego wychodzą? Tak:):)Serdecznie pozdrawiam