Blog

Uwaga! Uwaga! Poszukiwana! Poszukiwany… Debil! Jeżeli to ty, zgłoś się!

Uwaga! Uwaga! Poszukiwana! Poszukiwany… Debil! Jeżeli to ty, zgłoś się!

Niektórzy ludzie jak się do nich nie krzyknie, to nie rozumieją. Niektórzy też jak się nie zaklnie, to nie rozumieją co się do nich mówi. Z debilami inaczej nie można..” . Takie wypowiedzi czasem słyszę od uczestników szkoleń i podczas coachingów. Pracuję od 16lat, prowadzę 7,8 (a czasem więcej) szkoleń w miesiącu i muszę się przyznać, że jakoś nie udało mi się spotkać takiego Debila. Te prawie 200 sób miesięcznie być może są zbyt małą próbką. Czasem nawet – motywowana ciekawością; taką ciekawością, nie tylko ciekawością psychologa, ale taką zwykłą, ludzką ciekawością – pytam uczestników szkoleń, czy być może wśród nich jest taki Debil, który nie rozumie co się do niego mówi, jeżeli się do niego przełożony (mistrz, lider, kierownik, dyrektor) nie wydrze, dodając kilka słów z literką „R” w środku, lub „Ch” na początku. Niestety…, moje poszukiwania takiego Debila, jak do tej pory, są bezowocne. Za to, prawie na każdym szkoleniu, jest wśród oświeconej kadry zarządzającej osoba, która takich „Debili” zna. Zachęcana przeze mnie, by ujawniła ich nazwiska, wskazała ich na sali (liczę na to, że szczęśliwie może jakiś, z którychś jej Debili jest na sali szkoleniowej), zaczyna się na ogół śmiać… i mówić, że „nie tutaj z tych 12-20osób to akurat żadna”. Dlatego drodzy czytelnicy, zachęcam was do ujawnienia się. Zachęcam Was do coming out’u. Jeżeli jest wśród Was taki Debil, co to wie, że trzeba się na niego wydrzeć, bo inaczej nie jest w stanie zadania wykonać, proszę niech się odezwie, napisze. Chętnie zrobiłabym z nim wywiad, pogadała, co takiego jest w wyzwiskach, wulgaryzmach, krzykach, że to go kręci, że dzięki temu uzyskuje niezbędną motywację do pracy, może nawet życia. Co takiego sprawia, że zwyzywany przez szefa, czuje wręcz mistyczną energię, przepełniającą jego ciało i umysł. Czy ten masochizm przekłada się też na inne sfery jego życia? Jak szefa zachęcił do agresji? Czy powiedział wprost, czego potrzebuje? Czy przez kilka miesięcy ubierał się w lateksowe ubranka z zameczkami do pracy? A na spotkania chodził w kulką w paszczy, tępo i błagalnie patrząc w oczy przełożonego?

Ja niestety, spotykam jakiś dziwnych ludzi, którzy na ogół mówią, że jak ktoś się na nich drze, to czują się upokorzeni. W trakcie takich „wysokodecybelowej rozmowy” jedyną energię, którą odczuwają jest ta, która popycha ich na parking, w celu odnalezienia samochodu szefa i napisania na tymże (samochodzie! Nie szefie! (sic!)) paru uwag o nim, jego rodzinie, zwierzętach i metodach zarządzania. Ci co, energii mają mniej po takiej rozmowie, wszystkie te uwagi zapisują w łazienkach na ścianach.

Dziwni ludzie, których spotykam, wspominają też o tym, że szef to „cham” i nie chodzi im o jego chłopskie pochodzenie. Tutaj trzeba być sprawiedliwym, że takie pochodzenia ma prawie 70% z nas. Zadziwiający jest też brak podziwu dla umiejętności menadżerskich szefa i komentarze, że po prostu on nie umie inaczej, bo nie umie z ludźmi rozmawiać…

„Drący-ryja-menadżerzy” często podkreślają, że oni tak nie do każdego z ryjem… tylko do niektórych. Zastanawia mnie w jaki sposób dokonują diagnozy. Ile obserwacji, próbek eksperymentalnych, różnych metod poprzedza świadomy wybór agresji, krzyku i wulgaryzmów, jako metody wywierania wpływu. Zastanawia mnie też, co taki menadżer zrobi, jeżeli krzyk nie zadziała? Czy już stara się o pozwolenie na broń? Gdyby nosił do pracy kałasznikowa, nie musiałby się drzeć… Albo taka maczeta! Dopięta do telefonu służbowego. Myślę, że maczeta zadziałaby na każdego.

Dlaczego inteligentni ludzie drą się na innych?IMG_3892 - wersja 2

  • Bo mogą?

  • Bo nie ma za to żadnych konsekwencji?

  • Bo tak źle myślą o swoich pracownikach, że uważają, że mogą ich tak traktować?

  • Bo są pełni lęku? Nie wiem czy wiecie, ale czasem gniew u swoich źródeł ma lęk. Przestraszone zwierzę w przyrodzie, albo ucieka, albo atakuje, albo jak opos udaje, że nie żyje, że go tu nie ma.

  • Bo czują się bezkarni?

  • Bo w twojej organizacji nie ma nikogo, kto odważyłby się zwrócić takiej „drącej-ryja” osobie zwrócić uwagę?

     

    Skoro wierzysz, że krzyk, agresja i wulgaryzmy są tak dobrą metodą zarządzania ludźmi, to mam nadzieję, że w trosce o dobro twoich dzieci, też uczysz je kląć. W końcu nie wiadomo, kiedy na ich drodze zawodowej pojawi się Debil. Jak nauczą się takich metod zarządzania ludźmi w wieku 4-8lat, to jakie mistrzostwo osiągną w wieku dorosłym… Mógłbyś też pozwolić im ćwiczyć na sobie.

     

     

     

    3 komentarze

    • Piotr dnia maj 20, 2015 Reply

      Jestem przekonany, że szef który to przeczyta nawet przez chwilę nie będzie podejrzewał ze to o nim. Ja raczej takich ludzi jako szefów nie spotykam (może zniechęca ich mój urok osobisty?), choć może to taka branża w jakiej się pracuję (brakuje ludzi i nikt nie pozwoli sobie na obrażanie pracowników). Ciekawe jak taki „szef” dobierał sobie pracowników że musi na nich potem używać zaklęć na „ch”?
      Rekrutacja poprzez odporność na poziom decybeli w pracy?

    • Jed dnia maj 20, 2015 Reply

      Przecież żaden Debil się nie przyzna.

      • Julita Urbaniuk dnia maj 20, 2015 Reply

        :))) coś widzę mało wiarę w… ludzi;)))a tak serio, to bardziej wpis dla oprawców a nie ofiar. Miałam taką nadzieję, że jak jakiś „drący-ryja” szef przeczyta, to może chociaż troszeczkę weźmie sobie to do serca, a jak takowego nie ma, to może chociaż przemyśli;)